Renault Megane BOSE® ENERGY TCE 130 – TEST

avatar
Aleksander Pławski
05 września 2016

Jeżeli jesteś fanem tabletów lub smartfonów i nie wyobrażasz sobie dnia bez zajrzenia w sieci do rubryki „nowoczesne technologie”, najnowszy kompakt ze stajni Renault jest autem dla Ciebie. Czasy się zmieniają i auta też. Testowane Megane Bose® Energy TCE 130 jest tego najlepszym przykładem. Chcecie wiedzieć, jak się nim jeździ? Zapraszam na fotel.

Zanim jednak o fotelach, warto zwrócić uwagę na wygląd zewnętrzny francuskiego przedstawiciela tego jakże ważnego dla każdego producenta, segmentu aut kompaktowych. Poprzednie Megane, powiedzmy to wyraźnie, było po prostu grzeczne. Jego sylwetka narysowana była ładnie, aczkolwiek na tle samochodów konkurencji nie wyróżniała się niczym szczególnym. Dla jednych było to wadą, dla innych – zaletą. Najnowsze wcielenie Megane zdecydowanie zrywa ze stylistyczną nudą i bezpłciowością. I chociaż jak zwykle to kwestia indywidualnego gustu, moim zdaniem w spektakularny sposób wyróżnia się na drodze.

DSC_0374

Jego dynamiczna, a w bogatszych wersjach wręcz pompatyczna sylwetka zdaje się poruszać nawet wtedy, gdy auto grzecznie stoi na parkingu. W całości kompozycji na pewno dużo „mają do powiedzenia” choćby przednie i tylne światła Renault. Przednie listwy LED-owe, kształtem przypominające literę C schodzą aż do połowy zderzaka a tylne ciągną się prawie przez całą klapę. W porównaniu z poprzednikiem nowy kompakt jest o 64 mm dłuższy i o 25 mm niższy. O 28 mm powiększono również rozstaw osi. Samochód, jak już wcześniej wspomniałem, wygląda wyśmienicie. Całości dopełniają atrakcyjne, 17-calowe felgi ze stopów metali lekkich.

Z powrotem na fotel

Jest wygodnie, nawet bardzo. Znalezienie optymalnej pozycji za kierownicą nie sprawia problemu a przednie fotele mają też niezłe trzymanie boczne. Do tego są odpowiednio duże. Samo koło kierownicy jest przyjemnie grube, nie za wielkie oraz dobrze wyprofilowane, więc kręcenie nim sprawia przyjemność. Co prawda układ kierowniczy określiłbym jako tylko poprawny, ale o tym za chwilę – dokończmy temat wnętrza.

DSC_0309

Tylna kanapa jest również dobrze wyprofilowana, aczkolwiek miejsca na nogi dla dwóch dorosłych osób może być w dłuższej trasie nieco za mało. Bagaże? Przestrzeń pod tylną klapą to 384 litry. Szału nie ma, płaczu też nie. W razie potrzeby zawsze można złożyć oparcie tylnej kanapy, uzyskując w ten sposób 1247 litrów na pakunki. Trzeba tylko pamiętać, że w takiej konfiguracji Megane staje się autem dwuosobowym.

DSC_0341

Jakość materiałów

użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego stoi na dobrym poziomie. Oczywiście nie jest to klasa Premium, ale na dobrą sprawę nie ma się do czego przyczepić. Zarówno faktura „plastików” jak i precyzja ich spasowania plasują się w klasowej górnej średniej. Ogólne wrażenie po zabraniu miejsca za kierownicą jest bardzo dobre. Tradycjonaliści będą jednak musieli przyzwyczaić się do cyfrowego prędkościo- i obrotomierza, notabene których to kolory można sobie zmieniać. W ogóle personalizacja wyglądu zegarów, wyświetlacza multimediów i możliwość ingerencji w niektóre ustawienia parametrów jazdy to spory atut francuskiego kompaktu.

Wklejony tablet

no bo jak inaczej nazwać wbudowany w konsolę środkową, potężny, bo w tej wersji aż 8,7-calowy kolorowy ekran dotykowy? Dla młodego pokolenia, przyzwyczajonego do codziennej obsługi dotykowych ekranów w telefonach, komputerach czy tabletach to wielkie udogodnienie. Fani nowoczesnych technologii poczują się w nowym Megane jak w domu. Opcji jest bardzo wiele – dość wspomnieć, że kierowca może sobie ustawić jeden z trzech rodzajów masażu, dodatkowo mając do dyspozycji różne jego prędkości. Konserwatyści mogą jednak trochę ponarzekać – żeby dostać się do niektórych opcji trzeba się nieco naklikać, a dokładniej mówiąc – „nanaciskać”. A to wymaga większej niż zwykle uwagi kierującego. Ostrożnie więc proszę!

DSC_0294

Całe szczęście, że pokrętła regulacji automatycznej, dwustrefowej klimatyzacji pozostawiono w klasycznej formie. Jak wiadomo, francuska konkurencja Renault w postaci Peugeota i Citroena w niektórych wersjach swoich samochodów nie dała pasażerom takiej możliwości, co często budzi wiele kontrowersji.

O dziwo, mimo intensywnego używania ekranu, nawet w pełnym słońcu nie widać aż tak śladów po palcach. Nie mówię, że nie ma ich wcale, ale trzeba pochwalić Renault za zastosowaną powłokę. Wbrew pozorom i doświadczeniom z innych marek, dość łatwo utrzymać ekran w Megane w czystości. No chyba, że ktoś uważa częste mycie rąk za jakaś fanaberię – wtedy nie pomogą żadne sztuczki.

Miło, że możemy ustawić „pod siebie” niektóre parametry jazdy. Do wyboru mamy 5 profilów jazdy: Neutral, Eco, Sport, Comfort i Perso. Dzięki nim mamy wpływ np. na reakcję silnika na gaz, czułość układu kierowniczego, grafikę i kolory „zegarów”, kolor oświetlenia wnętrza, tryb masażu w fotelu kierowcy czy nawet dźwięk silnika. Co ciekawe, można go sztucznie podbić zarówno w kierunku sportu jak i komfortu. Nie do końca wiem, jak w Renault jest to zrobione, ale działa. I o ile np. w Lexusie RC 300h (z bezstopniową skrzynią biegów) udawany dźwięk V-ósemki jest beznadziejnie sztuczny i często nie zgadzający się z realną wartością na obrotomierzu, tak w Megane ten wynalazek rzeczywiście da się lubić. Nie jest natarczywy i działa jak należy. A że to oszustwo? Cóż, takie cyfrowe czasy nastały…

DSC_0284

Silnik

Testowany egzemplarz skrywa pod swoją maską niewielkie, doładowane benzynowe serce, potrafiące wykrzesać z siebie całkiem znośne 130 mechanicznych rumaków. Maksymalny moment obrotowy 205 Nm uzyskuje już przy 2000 obr/min. Łącząc te dane z dobrze zestopniowaną i nieźle, choć nie idealnie pracującą skrzynią biegów, dostajemy 10,6 sekundy do setki i 198 km/h prędkości maksymalnej. To dla większości osób wystarczające osiągi tak do jazdy po mieście jak i na trasie. Dodajmy, że przedział pasażerski nowego Megane jest bardzo dobrze odizolowany zarówno od odgłosów ze świata zewnętrznego, jak i hałasu generowanego przez jednostkę napędową.

Cieszy też fakt, że w erze coraz bardziej powszechnego downsizingu i pozbywania się cylindrów, 1.2-litrowa jednostka Renault ma ich wciąż 4. To zapewnia dobry komfort akustyczny i gwarantuje na pewno mniejsze drgania, niż przy nawet najlepszym silniku 3-cylindrowym. Samochód przyspiesza ochoczo, przyjemnie i dosyć równomiernie rozwijając moc.

DSC_0348

Niestety spalanie nie jest już tak różowe jak w danych katalogowych. Przez cały test auto zużyło średnio 9,2 litra benzyny. Biorąc pod uwagę mój dość dynamiczny styl jazdy i fakt, że około połowę dystansu Renault musiało pokonać w mieście, nie jest to bardzo zły wynik. Pamietajmy jednak, że producent obiecuje, że samochód w podobnych warunkach zużyje nie więcej niż 5,3 litra na 100 kilometrów. Gdybym postarał się bardziej, pewnie z mojego wyniku urwałbym jeszcze z półtora litra, ale na więcej nie widzę szans. Czyli realnie spalanie oceniam na cztery minus.

Prowadzenie

ogólnie, czy to w trybie Sport czy Comfort, Megane jeździ się całkiem przyjemnie. Układ kierowniczy daje wystarczającą ilość informacji o tym, co dzieje się na styku przednich kół z asfaltem a samochód nie ma skłonności do myszkowania przy wyższych prędkościach. Zawieszenie natomiast stanowi niezły kompromis pomiędzy sportem a komfortem i zapewnia dobre trzymanie się samochodu w szybko pokonywanych łukach. Szkoda tylko, że czasami podczas ostrzejszego przyspieszania i najechania na nierówność, podwozie potrafi dać o sobie znać głuchym stuknięciem. Na szczęście nie zdarza się to często i występuje tylko w określonych warunkach. Poza tym wszelkie nierówności nawierzchni, mimo 17-calowych felg i opon o dość niskim profilu filtrowane są stosunkowo skutecznie. Zupełnie przyzwoicie gra firmowany przez Bose® zestaw audio a dwustrefowa automatyczna klimatyzacja szybko i skutecznie chłodzi wnętrze auta.

DSC_0357

Wyposażenie

testowanego egzemplarza jest więcej niż wystarczające. Mamy tu do czynienia z wersją Bose®, co oznacza poziom dla bardziej wymagających klientów. I tak na pokładzie naszego kompaktu znalazły się m.in.: system kontroli pasa ruchu oraz system ostrzegania o nadmiernej prędkości z funkcją rozpoznawania znaków drogowych, tapicerka materiałowa z elementami skóry ekologicznej, konsola centralna z podłokietnikiem regulowanym wzdłużnie, schowkiem w podłokietniku, dodatkowym schowkiem z roletą oraz nawiewem na tylne miejsca, światła do jazdy dziennej LED „Edge Light” czy system wspomagania parkowania tyłem oraz czujnik deszczu i światła. Jest też kolorowy, przezierny wyświetlacz Head-Up.

To oczywiście tylko część z tej bogatej listy. Nie sposób wymienić wszystkiego. Dość powiedzieć, że testowy samochód to wydatek rzędu 95.000 złotych. Jednak biorąc pod uwagę świetne wyposażenie a także nieoczywisty, wyróżniający się z tłumu wygląd i dobry silnik, cena wydaje się być skalkulowana bardzo rozsądnie. Jak napisałem na początku – miłośnicy tabletów powinni być zadowoleni.

DSC_0381

Oczywiście w zależności od potrzeby kupującego francuski producent oferuje też i skromniejsze wersje wyposażenia – cennik nowego Megane otwiera pozycja LIFE 114 KM 1.6 Benzyna Sce w kwocie 59.900 złotych i już ona oferuje np. manualną klimatyzację, radio z systemem Bluetooth czy przednie światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED. Komu będzie mało – może wybrać wersję ZEN lub INTENS, poprzedzające testowane BOSE®. Do wyboru są również słabsze i mocniejsze wersje silnikowe (benzynowe od 100 do 205 KM a diesle od 90 do 130 KM). Jest więc w czym wybierać!

Aleksander Pławski

Tagi: , , , ,