Renault Megane Grandtour BOSE TCe 130 EDC – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
25 października 2014

Mając do wydania około 100 000 zł i poszukując kombi bazującego na samochodzie z segmentu C klienci mają bardzo duży wybór. Różni producenci kuszą atrakcyjną stylistyką, czy bogatym wyposażeniem zawierającym nowinki technologiczne do niedawna zarezerwowane dla wyższych klas samochodów. Jak w tym gronie poradzi sobie leciwe już dosyć Renault Megane Grandtour w wersji wyposażeniowej BOSE?

Linia nadwozia

Jakie jest Renault Megane w nadwoziu kombi każdy widzi, już od 2008 roku. Obecna generacja tego samochodu towarzyszy nam na rynku już dosyć długo i jak na razie działania producenta skupiają się na tuszowaniu zmarszczek pojawiających się na karoserii Megane. Renault czyni to za pomocą przeprowadzanych co jakiś czas faceliftingów. Ostatni z nich miał miejsce w 2013 roku i skupił się głównie na przedniej części nadwozia – Megane upodobniło się dzięki niemu do innych nowych modeli Renault (głównie do Clio oraz Captura) i muszę przyznać, że nabrało znacznie więcej wyrazu. Reszta nadwozia pozostała bez większych zmian i chociaż całość bryły nie wygląda źle (Renault udało się stworzyć dobrze opierającą się upływowi czasu sylwetkę), to czas na nadejście nowej generacji tego modelu zbliża się nieubłaganie. Bo co z tego, że Megane jest ładne, skoro w gronie konkurentów są samochody nowocześniej wyglądające, czy po prostu ładniejsze?

Renault w testowanym egzemplarzu stara się jednak pokazać, że kilka „ptaszków” zaznaczonych w konfiguratorze i z Megane Grandtour można zrobić samochód, który wciąż może zwracać na siebie uwagę na ulicy. Jakie triki tu zastosowano? Chociażby zrezygnowano z czarnego, bądź też szarego koloru nadwozia na rzecz intensywnego, niebieskiego odcienia (Majorelle). Czarny kolor w tym samochodzie również się pojawia, jednak tylko w niektórych miejscach: na elementach przedniego zderzaka, na lusterkach, felgach (o rozmiarze 17”), czy dachu. To mi się podoba! Tak skonfigurowane Megane Grandtour robi naprawdę dobre wrażenie i cieszy oko. Może nie tak bardzo jak testowany przeze mnie niedawno Seat Leon ST, ale nie ma czego wstydzić jeśli chodzi o wygląd.

Renault-Megane-Grandtour-wnetrze

Wnętrze

Środek Renault Megane Grandtour jest dosyć specyficzny. Projektanci wyraźnie postawili sobie za punkt honoru nie umieszczać w nim żadnego ostrzejszego kształtu i wytrwali w tym postanowieniu, dlatego po zajęciu miejsca w kabinie otacza nas morze obłości i delikatnych linii. Na pewno znajdą się zwolennicy tego typu rozwiązania, jednocześnie mnie ono do końca nie przekonuje. Nie jest tu brzydko, ale niestety trochę bezpłciowo i mało wyraziście.

O ile sam design jest kwestią subiektywną i nie będę go zaliczał w żaden sposób do wad, to ergonomia wnętrza już niestety na liście minusów się u mnie znajdzie. Konsola centralna jest nieźle uporządkowana – mamy panel klimatyzacji, pod nim radio. Bez nadmiaru przycisków, wszystko można szybko „ogarnąć”. Podobnie wielofunkcyjny wybierak, dzięki któremu możemy sterować systemem audio, nawigacją, czy zmieniać ustawienia samochodu. Sam system R-Link będący centrum dowodzenia pojazdu mistrzem w kategorii „user friendly” jeszcze pewnie długo nie zostanie, jednak gdy przyzwyczaimy się do paru niezbyt intuicyjnych rozwiązań, to można po nim nawigować całkiem płynnie.

Renault-Megane-Grandtour-sterowanie

Co zatem najbardziej mi przeszkadza? Rozplanowanie przycisków na elemencie, z którym mamy styczność najczęściej podczas jazdy, czyli na kierownicy (skórzanej i bardzo dobrze leżącej w dłoniach swoją drogą). Na kole kierowniczym Megane znajdziemy jedynie dwa przełączniki, które odpowiadają za sterowanie tempomatem. Włącznika samego tempomatu musimy jednak szukać w tunelu środkowym, koło hamulca ręcznego. Gdzie tu logika? Słabo wypada również joystick umieszczony przy kierownicy i odpowiedzialny za sterowanie radiem i zestawem głośnomówiącym. Jest on przeładowany funkcjami, a ponieważ znajduje się za kierownicą nie można łatwo podczas jazdy zobaczyć, który przycisk do czego służy. Osobiście praktycznie z niego nie korzystałem, całkowicie przerzucając się na wybierak w tunelu środkowym. Przydałoby się to lepiej rozwiązać tak, aby większą ilość systemów można było obsłużyć przyciskami na kierownicy.

O Megane nie można powiedzieć jednej rzeczy – że nie jest wygodnym samochodem. Jak na francuskie auto przystało, ten aspekt został potraktowany poważnie, dzięki czemu na pokładzie znalazły się bardzo komfortowe, materiałowo-skórzane fotele. Nie zapewniają one może wybitnego trzymania bocznego, ale wyraźnie w tym samochodzie nie o to chodziło – to nie Megane GT. Tu priorytetem było, aby rodzina podróżująca nad morze po kilku godzinach jazdy wysiadła z samochodu zrelaksowana i wypoczęta, bez bólu pleców – z tego zadania fotele będą wywiązywać się bez problemu.

Renault-Megane-Grandtour-przestrzen

Również pasażerowie tylnej kanapy będą wysiadać z Megane Grandtour wypoczęci. Przestrzeni bowiem nie brakuje, a na dodatek o dobry nastrój dba duży, panoramiczny dach. Skoro już jesteśmy przy temacie dachu – ciekaw jestem kiedy Renault w końcu zdecyduje się na elektryczną regulację rolety. W samochodzie za 100 000 zł byłoby to wskazane.

Jeśli chodzi o bagażnik, mamy tu do dyspozycji całkiem przyzwoite 524 litry i regularne kształty przestrzeni bagażowej. Po złożeniu siedzeń ilość miejsca wzrasta do 1600 litrów. Przy założeniu, że człowiek dziennie powinien wypijać około 2 litrów wody, ładując Megane Grandtour po brzegi moglibyśmy z supermarketu przywieźć zapas wody na dwa lata i dwa miesiące – nie jest źle.

Renault-Megane-Grandtour-BOSE

BOgate wypoSażeniE

Tak jak wspominałem na wstępie testowany egzemplarz był wersją wyposażeniową sygnowaną nazwą amerykańskiej firmy zajmującej się produkcją systemów audio – BOSE. To może sugerować dwie rzeczy – że głośniki będą dobrze grały, oraz że we wnętrzu znajdziemy sporo dodatkowego wyposażenia. Tak w rzeczy samej jest.

Zestaw audio gra bardzo miło dla ucha – nie „wymięka” gdy podkręcimy głośność powyżej przeciętnej, dźwięk jest czysty i wysokiej jakości. Ponadto na pokładzie znalazło się sporo „bajerów”. Mamy tu chociażby pełną elektrykę szyb i lusterek, kamerę cofania, czujniki parkowania z przodu i z tyłu (ich wskazania widoczne są na ekranie LCD), asystenta pasa ruchu, dwustrefową klimatyzację, tempomat, czy wspominany już panoramiczny szyberdach. Jest wszystko co potrzebne do komfortowej jazdy.

Renault-Megane-Grandtour-felga

Gwóźdź programu – układ napędowy

Gdy zobaczyłem, że w testowanym egzemplarzu pod maską znajduje się „turbobenzyna” TCe o pojemności 1,2 litra wiedziałem, że się z Megane polubimy. Te silniki udały się Renault i jazda Megane Grandtour tylko utwierdziła mnie w tym mniemaniu. Moc, którą rozwija ta jednostka to równe 130 koni mechanicznych i na pierwszy rzut oka nie jest to żaden potwór. I w sumie jest to prawda, jednocześnie motor ten oferuje bardziej niż zadowalającą dynamikę przy normalnym użytkowaniu, nawet przy wyższych prędkościach autostradowych. Silnik jest elastyczny i żywo reaguje na gaz zarówno przy niskich, jak i wysokich obrotach. Cechuje się przy tym doskonałą kulturą pracy – trzeba go mocno kręcić, aby wydał z siebie jakiś głośniejszy dźwięk. A gdy już wyda, to wrażenia są bardzo przyjemne – rzadko spotyka się małe cztery cylindry ustawione w rzędzie, które brzmią tak miło dla ucha.

Sportowy zapał silnika studzi trochę dwusprzęgłowa skrzynia EDC. Pod względem płynności nie można jej wiele zarzucić – poszczególne biegi wchodzą bez żadnych szarpnięć. Jednocześnie w kwestii szybkości działania Renault ma jeszcze trochę do nadrobienia, bo opóźnienia przy zmianie przełożeń są bardziej zauważalne, niż chociażby w konkurencyjnym układzie DSG.

Renault-Megane-Grandtour-tyl

Dobrze wypada też układ kierowniczy. Samochód prowadzi się pewnie i zaskakująco żwawo reaguje na ruchy, trochę za mocno wspomaganą, kierownicą. Szybsze pokonywanie zakrętów nie robi na Megane większego wrażenia, a nadwozie nie przechyla się na boki. Duża w tym zasługa dosyć sprężyście zestrojonego zawieszenia, które jednak zapewnia odpowiednią porcję komfortu, jak na Francuza przystało. Również widoczność jest bardzo dobra, co w połączeniu ze sprawnie działającymi czujnikami parkowania sprawi, że Megane na parkingach nie przysporzy nam zbyt wielu problemów.

Renault-Megane-Grandtour-przod

Czy warto?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, jeśli popatrzymy na ogromną konkurencję z jaką musi mierzyć się Megane Grandtour. Gdy przyjmiemy, że „kupujemy oczami”, to niestety nawet od tak skonfigurowanego egzemplarza znajdą się trochę ładniejsze samochody w tej klasie. Jeśli jednak popatrzymy na inne aspekty, to Renault staje się całkiem rozsądnym wyborem. Przede wszystkim punktuje silnikiem – TCe to jedna z lepszych małych, turbodoładowanych benzyn jaką miałem okazję jeździć. Osobiście zamiast automatu wybrałbym świetnie działający manual, co wraz z tym motorem gwarantowałoby dużą radość z prowadzenia. Do tego dochodzi komfort stojący na wysokim poziomie i przestronne wnętrze.

Obecna generacja Renault Megane zbliża się do końca swojego rynkowego bytu. Po kilku dniach spędzonych z tym kombi wiem jedno – na emeryturę będzie odchodzić z podniesionym czołem….

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , ,

2 myśli nt. „Renault Megane Grandtour BOSE TCe 130 EDC – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *