Renault Twingo GT – TEST

avatar
Aleksander Pławski
26 czerwca 2018

Renault Twingo GT to bardzo ciekawa propozycja wśród aut z segmentu A. Nie twierdzę, że to auto dla mnie, ale gdybym miał potomka, który niedawno zdobył upragnione prawo jazdy – na pewno rozważyłbym kupno tego usportowionego malucha właśnie dla niego. Dla dorastającego fana motoryzacji jest to wybór jak znalazł. 

Zazwyczaj przed opisaniem wrażeń z jazdy danym autem staram się nie czytać opinii dziennikarzy na jego temat. Najzwyczajniej w świecie nie chcę, żeby zdanie innych wpłynęło w jakiś sposób na mój własny osąd. Bo kiedy jeszcze przed testem dostajesz dużo informacji na temat samochodu, trudno jest później nie kierować się nimi, nawet podświadomie. Przyznaje jednak, że w przypadku Twingo GT nie wytrzymalem i przetrzepałem sieć w poszukiwaniu testów. O dziwo okazało się, że to autko zbiera tyleż pochlebnych, co i wrogich ocen. Tym bardziej byłem ciekaw, jakie wrażenie wywrze na mnie. Wiedziałem tylko, że jest to dość kontrowersyjne wozidełko.Karoseria…

…jest atrakcyjna dla oka. Przyciemniane tylne szyby, niższe zawieszenie, 17-calowe koła o atrakcyjnym wzorze felg, dwie końcówki układu wydechowego plus ozdobne naklejki tworzą zgrabną, nieco zadziorną całość. Klasyczny przykład niedrogiego (wersja GT od 56.000 złotych) auta, które na ulicy przyciąga wzrok niczym supercar za przynajmniej 10 razy większe pieniądze. Radość dla tych, którzy lubią się pokazać.

Przedział pasażerski małego Twingo…

…jest wyjątkowo przestronny. Patrząc na karoserię nie zdawałem sobie sprawy, że ten samochód jest aż tak pojemny. Oczywiście, najlepiej będzie się nim podróżować dwóm osobom, ale jazda we czwórkę również nie stanowi tu problemu. Tylko bagażnik jest mikry i legitymuje się 219 litrami pojemności. Po złożeniu oparć tylnej kanapy mamy 980 litrów. Miejsce „pracy” kierowcy jest całkiem przyjemne. Co prawda fotele nie są mistrzostwem świata, ale jeśli potraktujemy Twingo jako auto tylko do miasta i na krótkie wypady – oferują wystarczający komfort. Materiały użyte do wykończenia przedziału pasażerskiego nie są co prawda synonimem luksusu, ale czego mamy się spodziewać po samochodzie typowo miejskim? Umówimy się, tu nie chodzi i wykończenie wnętrza jak w segmencie premium tylko o zwinność, poręczność i radość z jazdy. A jak naprawdę jest z tym ostatnim?

Małe Renault prowadzi się bardzo przyjemnie – szczególnie w warunkach miejskich i na krętych, asfaltowych drogach o dobrej nawierzchni. Układ kierowniczy mógłby co prawda pracować z większym oporem, ale szybkość reakcji na ruchy kierownicą jak i precyzja są w zupełności wystarczające. To, za co Twingo zbiera pochwały na zatłoczonych, miejskich parkingach to niesamowita wręcz zwrotność. Średnica zwracania to tylko 8,6 metra! Generalnie miasto i podmiejskie dukty to żywioł Twingo. Mimo deklarowanej przez producenta prędkości maksymalnej 182 km/h bliźniak Smarta zachowuje się bardzo dobrze raczej przy prędkościach przepisowych na drodze expresowej w Polsce. Autko jest po prostu małe, lekkie i wcale nie takie niskie, więc przy wyższych prędkościach mocno reaguje na boczne podmuchy wiatru. Szybsza jazda wymaga większego skupienia i częstego korygowania toru jazdy. Za to pokonywanie wiraży do około 70 – 90 km/h to prawdziwa przyjemność. Powyżej 120  km/h w kabinie robi się głośno, dlatego nie polecam dłuższego podróżowania z takimi prędkościami.

Skrzynia biegów w Twingo GT ma tylko 5 przełożeń, ale na pracę dźwigni zmiany przełożeń nie ma co narzekać. Nie jest co to co prawda precyzja godna prawdziwie sportowego auta, ale w porównaniu z niektórymi innymi francuskimi konstrukcjami grzechem byłoby wieszać na niej psy. Da się tutaj szybko zmieniać biegi bez haczenia czy zgrzytania. A mały silniczek ochoczo wkręca się na obroty, więc zmieniać trzeba często. Powiedzmy sobie wprost – Twingo GT wręcz prowokuje do dynamicznej jazdy. Te trzy cylindry i 109 koni mechanicznych wystarczają, żeby zapewnić kierującemu pozytywne emocje. Na „papierze” dane nie są powalające (9,6 sek do 100 km/h) ale dzięki twardemu zawieszeniu i przyjemnie pomrukującemu w kabinie silnikowi dynamiczna jazda małym Renault potrafi być bardzo przyjemna.Na suchej nawierzchni Twingo ma bardzo dobrą przyczepność na zakrętach. Niestety w żaden sposób nie da się wyłączyć lub chociaż nieco osłabić czujności kontroli trakcji i systemu kontroli toru jazdy. Jeśli więc liczycie na efektowne poślizgi czy wręcz kręcenie bączków – zapomnijcie. Nie wiem, czym podyktowana była taka decyzja producenta, ale pewnie nie jest bezpodstawna. Testowane auto w ostro pokonywanym zakręcie długo pozostaje neutralne, ale przychodzi moment, w którym da się wyczuć ostrą i natychmiastową interwencję elektroniki. Być może Twingo potrafi nagle stracić przyczepność i być wtedy kompletnie nieprzewidywalne? Nie wiem, niestety (a może i na szczęście) nie miałem okazji się o tym przekonać.Mimo stosunkowo niewielkiej mocy da się tym małym GT ruszyć naprawdę ostro spod świateł. Bardzo dobra trakcja i efektowne przyspieszenie do około 70 km/h czynią z niego jednego z najszybszych sprinterów w mieście. Często kierowcy w większych, mocniejszych i dużo droższych autach mieli zdziwione miny, kiedy francuski łobuziak uciekał im spod świateł. No i w tym miejscu w większości testów zaczynają się narzekania na brak fabrycznego obrotomierza. Co prawda można to obejść instalując dedykowaną aplikację na smartfona i czyniąc obrotomierz z jego ekranu, ale czy to ma sens?

Nie jestem tego pewien. Powiem tak – mi obrotomierza aż tak bardzo nie brakowało. Czy jestem świetnym kierowcą, potrafiącym powiedzieć jakie dokładnie obroty ma silnik w danym momencie? Nie. Czy potrafię wyczuć, że jadę na za niskich obrotach i powinienem zredukować bieg na niższy? Tak. Powiem więcej – po trzech dniach jazdy Twingo GT umiałem dynamicznie przyspieszać, wbijając kolejne przełożenia tuż przed odcięciem zapłonu. To naprawdę nie jest jakaś niesamowita umiejętność – zapewniam, że da się ten moment wyczuć. Poza tym jeżdżąc bardzo dynamicznie po krętej drodze trzeba mieć naprawdę refleks i podzielność uwagi, żeby co chwila zerkać jeszcze na obrotomierz. Chciałbym tak umieć, ale szczerze przyznaję, że nie potrafię. W takiej sytuacji jadę bardziej „na słuch” i wyczucie. Ale może to dlatego, że pierwsze motoryzacyjne szlify zdobywałem na „Maluchach”, Syrenach i Trabantach. A tam nie było mowy o takich luksusach jak obrotomierz.Koszty.

Aktualnie Twingo GT można kupić już za 56.000 złotych (bazowa, zwykła wersja zaczyna się już od 36.600 zł). Nie jest to mało jak na segment A, ale wcale nie tak dużo jak za możliwość wyróżnienia się z tłumu, indywidualizm i sporą radość z prowadzenia. W wyposażeniu wersji GT znajdziemy już wszystko, czego nam potrzeba do codziennej jazdy, czyli np. automatyczną klimatyzację, tylne czujniki parkowania, czujniki światła i deszczu, tapicerkę materiałową GT z elementami skóry, 17’’ obręcze ze stopu metali lekkich czy światła do jazdy dziennej z diodami LED. 

Dla kogo więc jest to auto?

Odpowiedź jest prosta: dla każdego, któremu się podoba i spełnia jego oczekiwania. Po mojemu może to być np. młody kierowca, który marzy o namiastce sportu i chce czerpać radość z jazdy nawet małym autem. Równie dobrze jednak może być to energiczna kobieta chcąca wyróżnić się z tłumu mając przy tym bardzo zwinne i wystarczająco szybkie autko na miasto.Sam miałem dużo frajdy z jazdy Twingo GT. Dzięki tylnemu napędowi mamy świetne prowadzenie a zjawisko torque steering’u nas nie dotyczy. 170 Nm osiągane przy 2000 obrotów na minutę w zupełności wystarcza do sprawnego poruszania się po drogach a przestronna kabina pozwala na dosyć komfortową podróż nawet 4 dorosłym osobom. Mimo przeważającej w teście, naprawdę dynamicznej jazdy, końcowy wynik średniego spalania wyniósł bardzo przyzwoite 7.5 litra/100 km. Ciekaw jestem jednak bardzo, jak Twingo GT zachowywałoby się bez ESP. A może jeszcze lepiej?

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *