Samoprowadzące się Audi wjeżdża na ulice Nevady

avatar
Michał Strzyżewski
10 stycznia 2013

Kiedyś wizja samoprowadzącego się samochodu wydawała się ciekawym rozwiązaniem, ale do zastosowania wyłącznie w filmach z gatunku science fiction. W prawdziwym świecie nikt nie wyobrażał sobie aut, które mogą jeździć bez udziału ludzkiego kierowcy. Rozwój techniki w ostatnich latach sprawił, że fikcja sprzed lat coraz częściej staje się rzeczywistością, tak jest również w tym przypadku. Pionierem technologii pojazdów jeżdżących bez udziału kierowcy był Google, jednak opierał się on na autach innych producentów – konkretnie Toyoty i modelu Prius. Dotychczas żadna firma zajmująca się produkcją samochodów nie zaprezentowała swojej odpowiedzi na rozwiązania wyszukiwarkowego giganta. Jednak teraz sytuacja ta należy już do przeszłości, a wszystko za sprawą Audi.

Na razie wszystkie te kosmiczne technologie wdrażane są w USA. Google wypuścił swoje automatyczne samochody w Kalifornii, a Audi udało się to w stanie Nevada, gdzie niemiecki producent otrzymał od władz pozwolenie na wprowadzenie jeżdżących samemu pojazdów na drogi publiczne. Możliwość uzyskania takiego pozwolenia poprzedzona została wieloletnimi badaniami prowadzonymi przez Audi, w tym próbie pokonania trasy Pikes Peak Hill Climb w stanie Colorado przy pomocy jeżdżącego bez kierowcy Audi TTS.

Niemieckie coupe (które powstało przy udziale Volkswagen Group Electronics Research Lab z Krzemowej Doliny i Uniwersytetu Standforda) pokonało trasę liczącą sobie 12,42 mil (około 20 kilometrów) i 156 zakrętów w czasie 27 minut. Nie jest to wynik powalający, ponieważ „żywi” kierowcy pokonują ten dystans w czasie o połowę krótszym, jeśli wystarczy sobie przypomnieć, że samochód ten jechał sam, by nabrać respektu dla dokonania Audi.

Audi TTS

Teraz Audi będzie mogło sprawdzić swoje rozwiązanie w prawdziwej, drogowej rzeczywistości. Niemiecki producent twierdzi, że w przyszłości wprowadzenie samoprowadzących się samochodów na masową skalę spowoduje zmniejszenie nie tylko korków, ale i ilości wypadków na drogach. Obecnie najsłabszym ogniwem w maksymalnie dopracowanych technicznie samochodach jest często człowiek i zastąpienie go kolejną maksymalnie dopracowaną technologią pewnie poprawi bezpieczeństwo, jednak czy dla fanów motoryzacji wizja bycia wiecznym pasażerem będzie czymś pozytywnym? Mam wątpliwości, jednak (na szczęście?) zanim ta kwestia dotknie nas w sposób bezpośredni minie jeszcze sporo czasu, przez który wciąż będziemy mogli się czuć panami swojego losu na drodze. Ze wszystkim zaletami i wadami z tego wynikającymi.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *