Seat Leon ST Style 1,4 TSI – test

avatar
Michał Strzyżewski
29 września 2014

Przy okazji testu Seata Leona ST zadałem sobie pytanie: co powinno mieć dobre kombi. Takie, które wręcz trzeba kupić? Wymyśliłem kilka istotnych cech: atrakcyjny wygląd, praktyczne i solidnie wykonane wnętrze, które na dodatek nie razi swoim wyglądem, dobre właściwości jezdne, a przy tym niskie spalanie. Przydałoby się również, aby samochód był uniwersalny i sprawdzał się w każdej sytuacji. I oczywiście ma być bogato wyposażony, jednak dodatki nie powinny specjalnie windować ceny. Które z tych cech posiada Leon? Przekonajmy się.

Czy wygląda atrakcyjnie?

O taaaak. Patrząc na Seata Leona od razu widać, że ten samochód został stworzony, aby zwracać na siebie uwagę. Rzadko można spotkać w tym przedziale cenowym pojazd, który wygląda tak agresywnie i zadziornie, jak Leon. Główną robotę wykonują tu LEDy – przednie lampy wykonane w całości w tej technologii.Ciężko znaleźć u konkurencji tak „wściekły”, a zarazem ładny wzór reflektorów. Funkcję wspomagającą w budowaniu wizerunku Leona pełnią chociażby lusterka boczne – na górze pomalowane w kolor nadwozia, na dole czarne, rozdzielone kierunkowskazem. Ostrze jak brzytwa. W ogóle cały przód jest bardzo agresywny i wygląda świetnie. A warto pamiętać, że testowana wersja Style to nie jest wcale sportowa odmiana. Takimi są FR i oczywiście Cupra – tam mamy jeszcze więcej charakteru.

Seat-Leon-ST-bok

Nadwozie kombi i dynamiczna linia boczna nie zawsze idą ze sobą w parze. Nie w przypadku Leona. Odmiana ST nie wygląda oczywiście tak lekko jak hatchback, jednak boczne przetłoczenia i bardzo dobrze zachowane proporcje sprawiają, że nie ma się naprawdę czego czepiać. Pomagają tu też 17 calowe felgi aluminiowe. Z tyłu jest trochę bardziej spokojnie, ale też ładnie i nowocześnie. Projektanci Seata naprawdę postarali się przy tworzeniu wzorów tylnych świateł.

Bez względu na to z jakiej strony na Leona patrzymy, możemy znaleźć coś, co będzie cieszyć oko. Jeśli ktoś chce naprawdę zwrócić na siebie uwagę na drodze (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) i wzbudzać zainteresowanie wszędzie, gdzie się pojawi, nie wydając przy tym fortuny, to lepszego wyboru jak Leon nie ma. Mnie przynajmniej nic nie przychodzi do głowy – wystarczy włączyć wieczorem w Seacie światła i od razu cała uwaga otoczenia skupia się na nas.

Seat-Leon-ST-wnetrze

Jak prezentuje się wnętrze?

To, co najbardziej rzuca się w oczy to nachylenie konsoli centralnej w stronę kierowcy. Tak, aby nikt nie miał wątpliwości dla kogo zostało stworzone to auto. Sam projekt kokpitu jest dosyć standardowy i niestety trochę nudny – zajęcie miejsca w środku, po napatrzeniu się wcześniej na karoserię sprowadza nas na ziemię. Zdajemy sobie wtedy sprawę, że jednak nie mamy do czynienia z żadnym super samochodem. Nie znalazło się już w nim już tak dużo ekstrawaganckich akcentów, co na zewnątrz pojazdu, a sportowego ducha głównie dostrzeżemy w nocy, kiedy uwydatniają się podświetlone na krwistoczerwony kolor przyciski oraz wskazówki zegarów, świetnie kontrastujące z białym podświetleniem tarcz. Nie twierdzę jednocześnie, że środek jest brzydki – najlepiej pasuje tu słowo „przeciętny”.

Z kolei za powiedzenie jakiegokolwiek złego słowa o ergonomii kokpitu powinno trafiać się prosto do kryminału. Wszystko jest tam, gdzie powinno być, przyciski są odpowiednio duże i dobrze oznakowane – intuicyjność obsługi jest wzorowa. To samo można powiedzieć o komputerze pokładowym. Przykładowo aby ustawić losowe wybieranie utworów przy odtwarzaniu ich z pendrive’a nie trzeba przedzierać się przez cztery poziomy menu, a kliknąć na róg ekranu. W drugim rogu jest powtarzanie utworu, w trzecim przejście do listy piosenek, a w czwartym wybór nośnika. Prostota w najczystszej postaci. Ekran dotykowy ma dodatkowo bardzo ciekawą cechę – reaguje na zbliżenie palca do jego powierzchni. Dzięki temu gdy z niego nie korzystamy ilość informacji jest ograniczana, zwiększając przejrzystość. Gdy zbliżymy palec np. pojawiają się etykiety poszczególnych ikonek. Świetna sprawa. Szkoda tylko, że wyświetlacz ma dramatyczną jakość, której wstydziłyby się nawet tanie tablety z hipermarketów za 100 zł. W 2014 roku montowanie tak lichego ekranu to wstyd.

Seat-Leon-ST-klimatyzacja

Jeśli chodzi o jakość użytych materiałów w pozostałej części kokpitu to nie ma się do czego przyczepić. Tworzywa są dobrej jakości, a poszczególne elementy precyzyjnie zmontowane. Wszelakie przyciski zostały wykonane z miłego w dotyku materiału, a kierownica i lewarek zmiany biegów – wykończony skórą. Skórę, w połączeniu z alcantarą znajdziemy również na wygodnych i dobrze wyprofilowanych fotelach. Jest to idealna kombinacja, z jednej strony dająca poczucie obcowania z czymś wyższego gatunku, a z drugiej zapewniająca komfort w wyjątkowo gorące i mroźne dni.

Miejsca w kokpicie jest pod dostatkiem. Pasażerowie z przodu bez problemu zajmą wygodną pozycję, a ci podróżujący z tyłu będą mogli mówić o naprawdę dużej ilości przestrzeni, zarówno na nogi, jak i nad głowami. Bagażnik Leona ST mieści 587 litrów, a po złożeniu siedzeń powierzchnia wzrasta do 1480 litrów. Wynik jak na swoją klasę bardzo dobry. Dodatkowo w łatwy sposób możemy obniżyć podłogę kufra.

Seat-Leon-ST-felga

Dobrze jeździ?

W testowanym egzemplarzu silnik 1,4 TSI sprzężony został z manualną, sześciobiegową skrzynią. Moc takiego duetu to 140 KM (na papierze, zgodnie z twierdzeniem „czerwony szybszy”, w rzeczywistości powinno być ich trochę więcej :) ). Taka kombinacja sprawdza się doskonale i mnie osobiście bardzo przypadła do gustu, mimo sympatii, jaką darzę automaty DSG.

Zacznijmy od silnika – czym się wyróżnia? Przede wszystkim dwiema rzeczami: kulturą pracy i elastycznością. Jednostki napędowej przy normalnej jeździe (zmiany biegów do 3500 obrotów na minutę) w ogóle nie słychać, ani nie czuć specjalnych wibracji. Dopiero ostrzejsza zabawa z pedałem gazu sprawia, że nasze zmysły mają szansę zarejestrować, że w ogóle pod maską znajduje się jakiś silnik spalinowy. Jeśli chodzi o elastyczność to Seat ochoczo przyspiesza praktycznie zawsze, więc można bez obaw o dynamikę trzymać go na niskich obrotach (do czego nachalnie namawiają wyświetlane na ekranie komputera pokładowego „EKO RADY”). Przy rozsądnych, tych w przedziale 2000-3000 rpm mamy do dyspozycji naprawdę żwawe auto, któremu nie straszne manewry wyprzedzania, czy sprawna jazda po drogach szybkiego ruchu.

Seat-Leon-ST-skrzynia-biegow

W Leonie została zastosowana przekładnia manualna. Pisałem wyżej, że jestem wielkim fanem DSG, jednak tym razem nawet przez chwilę nie żałowałem, że na pokładzie samochodu nie pracował automat. Ręczna skrzynia bowiem daje naprawdę dużą frajdę z operowania nią. Poszczególnie biegi wchodzą z przyjemnym oporem, dzięki czemu po każdej zmianie przełożenia mamy wrażenie dobrze wykonanej roboty. Dodatkowo jest bardzo precyzyjna, a z drobiazgów – gałka wręcz przykleja się do dłoni dzięki dobrze wyprofilowanemu kształtowi. Czego chcieć więcej?

Układ kierowniczy i zawieszenie potwierdzają, że Leon ma nie tylko przewozić ludzi i bagaż z punktu A, do punktu B, ale również dać kierowcy w tym czasie trochę frajdy. Układ kierowniczy jest czuły – może sama kierownica stawia zbyt mały opór podczas skręcania, jednak fakt zostaje – Seata można łatwo wyczuć i prowadzi się go bardzo pewnie. Aby zwiększyć tę pewność zawieszenie zostało zestrojone stosunkowo twardo (a sytuacji nie polepszają opony o profilu 225/45). Nie hałasuje na nierównościach, jednak daje wyraźnie odczuć niedoskonałości nawierzchni. Oczywiście cierpi na tym trochę komfort jazdy, jednak nie można mieć wszystkiego, a mnie taka charakterystyka bardzo się podoba.

Seat-Leon-ST-silnik

Ile pali?

Od razu powiem, że podczas testu nie bawiłem się w ecodriving. Nie przesadzałem też w drugą stronę, jednak nie chciałem aby inni kierowcy mogli pozwolić sobie na komentarze typu „niby tak sportowo wygląda, a jeździ jak żółw po kąpieli w czerwonej farbie”. Takie podejście zaowocowało średnim spalaniem na poziomie 7,5 litra benzyny na 100 kilometrów. W mieście będzie to około 9 litrów, w trasie da się zejść do 6 litrów (a gdy włączymy tempomat i ustawimy go na obowiązujące poza terenem zabudowanym 90 km/h to komputer w ogóle będzie wskazywał symboliczne wartości). Jak na dynamiczny silnik benzynowy i nadwozie kombi – bardzo przyzwoite rezultaty.

Jak tam z uniwersalnością?

Trasa to wyraźnie żywioł Leona. W mieście widać, że to auto się „dusi”, bo nie może pokazać wszystkiego, co ma do zaoferowania. Dopiero wyjazd poza teren zabudowany udowadnia nam, jak miłym miejscem do podróżowania jest Seat. Fotele są wygodne i nie męczą nawet przy dłuższym siedzeniu, w kabinie jest cicho, a dzięki dobrym właściwościom jezdnym kierowca może w spokoju pokonywać kolejne kilometry.

Miasto to nie jest idealne miejsce na kombi – tu gabaryty nadwozia zaczynają być problemem, a nie atutem. Niemniej jednak Leon przez swoje stosunkowo regularne kształty i szyby, przez które sporo widać nie sprawia większych problemów przy parkowaniu (pomagają czujniki). Dodatkowo sprawnie działający system START-STOP sprawia, że w korkach odejdzie nam jeden powód do irytacji – nie będziemy tracić aż tyle paliwa.

Seat-Leon-ST-zegary

Dodatki – co i za ile?

Na pokładzie testowanego Leona znalazło się miejsce dla całkiem sporej ilości dodatków. W standardzie wersji Style znajdują się wszystkie podstawowe elementy pozwalające na komfortową podróż, takie jak zestaw systemów bezpieczeństwa, klimatyzacja, sterowanie radiem i komputerem z kierownicy, zestaw Bluetooth, czy całkiem nieźle grające audio ze wspominanym ekranem dotykowym.

Cenę samochodu podnosiły sportowe fotele, aktywny tempomat (który przy ręcznej skrzyni nie ma szans rozwinąć w skrzydeł, bo zbyt często wymaga naszej ciągłej ingerencji w zmianę biegów), czujniki parkowania, czy ładniejszy wzór felg. To wszystko sprawiło, że koszt nabycia Leona zamknął się lekko powyżej 90 000 zł. A wciąż rzucał się w oczy brak chociażby nawigacji, czy kamery cofania.

Seat-Leon-ST-tyl

Leon = dobre kombi?

Bez wątpienia tak jest. Seat Leon w wersji Style to samochód który przede wszystkim wygląda świetnie i nie gorzej się prowadzi. Dla mnie osobiście parę dni z tym samochodem było dużą przyjemnością. Można oczywiście wskazać parę miejsc, gdzie Seat nie daje do końca rady, nie każdemu przypadnie do gustu jego charakter, jednak są to szczegóły, które nie mącą bardzo pozytywnego ogólnego obrazu tego samochodu w moich oczach.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , ,

5 myśli nt. „Seat Leon ST Style 1,4 TSI – test

  1. avatarAdam Stradomski

    fajne auto – wolałbym Leona niż Golfa
    szkoda, że nie ma żadnego nocnego zdjęcia i żadnej informacji jak sprawują się te ledy
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Pingback: Renault Megane Grandtour BOSE TCe 130 EDC - TEST - TestySamochodowe.pl

  3. Pingback: Seat Leon ST 2.0 TDI FR - kombi w sportowym duchu (TEST) - TestySamochodowe.pl

  4. Pingback: Seat Toledo Style 1,2 TSI 105 KM - TEST - TestySamochodowe.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *