Seat Toledo Style 1,2 TSI 105 KM – TEST

avatar
Michał Strzyżewski
30 grudnia 2014

Poprzednia generacja Seata Toledo postawiła na oryginalność i skrzyżowanie nadwozia typu sedan z minivanem. Przypłaciła to wycofaniem z produkcji po pięciu latach ze względu na słabą sprzedaż. W 2013 roku, po czterech latach niebytu Toledo wróciło do świata żywych zyskując siostrę bliźniaczkę – Skodę Rapid, z którą łączy go bardzo dużo. Patrząc więc na ten model można zadać sobie pytanie – ile w tym Seacie jest Seata?

W motoryzacji nieraz byliśmy już świadkami tworzenia wspólnych modeli przez różnych producentów. W historii Seata też takie epizody się zdarzały, wystarczy wspomnieć model Exeo, który był „trochę” podobny do poprzedniej generacji Audi A4. Korzyści ekonomiczne są w takim wypadku niepodważalne – mniejsze problemy logistyczne, mniejsze problemy technologiczne, mniejsze koszty. Z punktu widzenia zarządzania projektem wszystko jest „cacy”. Jednak z punktu widzenia wizerunku marki nie zawsze musi być różowo.

Seat-Toledo-Style-bok

Hiszpański temperament?

Skoda Rapid jest ładnym samochodem. Jest jednocześnie typową Skodą – autem o spokojnej, niewyróżniającej się z tłumu linii. W Seacie z kolei dynamiczny charakter jest jednym z czynników, które mają przyciągnąć klientów do salonów hiszpańskiej marki. Czy projektantom udało się pogodzić te dwie filozofie w jednym nadwoziu?

I tak i nie. Z jednej strony sama bryła Skody Rapid nie jest specjalnie agresywna, więc siłą rzeczy Toledo też ma trochę przytemperowane pazury względem innych modeli Seata, np. wyjątkowo drapieżnie nakreślonego Leona. Z drugiej jednak strony zmiany obejmujące głównie pas przedni, oraz tylną klapę spowodowały, że Seatowi udało się nabrać więcej wyrazu w porównaniu z Rapidem.

Dzięki zastosowaniu charakterystycznych przednich lamp, przeprojektowanemu zderzakowi, czy dużym i zachodzącym na boki tylnym lampom nie da się patrząc od frontu, czy z tyłu, pomylić go ze Skodą. Od razu widać, że to Seat. Może nie czystej krwi, ale wciąż drapieżnik.

Seat-Toledo-Style-wnetrze

Gdzieś już to widziałem

W środku podobieństwa między Rapidem a Toledo są znacznie bardziej widoczne. Jeśli ktoś szuka charakterystycznych dla Seata elementów, np. konsoli centralnej zwróconej w stronę kierowcy to w Toledo ich nie znajdzie. Nawet jeden ze znaków rozpoznawczych hiszpańskich samochodów – zegary startujące z „godziny szóstej” zostały zastąpione rozwiązaniem znanym ze Skody, gdzie wskazówki w stanie spoczynku znajdują się w pozycji „za piętnaście ósma”. Wnętrze Leona od wnętrza Rapida różni się kolorem podświetlenia instrumentów pokładowych, kierownicą i gałką zmiany biegów.

Ma to też swoje dobre strony, ponieważ wnętrze odziedziczyło po Skodzie również wzorową ergonomię. Ciężko jest spotkać samochód oferujący bardziej przystępną filozofię obsługi. Wszystko jest czytelnie opisane, logicznie rozplanowane i po prostu intuicyjne. Jeśli ktoś ma w domu chyboczący się stół, to spokojnie pod jedną z nóg może podłożyć instrukcję obsługi Toledo. Książka ta nie będzie mu bowiem zbyt często potrzebna.

Sam projekt wnętrza jest też całkiem przyjemny wizualnie, a dzięki zastosowaniu jasnej tapicerki daje wrażenie luksusu (chociaż jakość użytej tkaniny już luksusowa nie jest) i w żaden sposób nie przygnębia podróżujących osób. Na pochwałę zasługuje też wykonanie kabiny. „Nic nie puka, nic nie stuka” w miejscach łączenia ze sobą poszczególnych elementów, a jakość materiałów, stoi na przyzwoitym, lub dobrym poziomie. Nie ma się do czego przyczepić.

Seat-Toledo-Style-bagaznik

Przestronna bestia

Seatem Toledo zainteresują się osoby, które przede wszystkim poszukują dużej przestrzeni w nadwoziu typu liftback za rozsądną cenę. W tej klasie aut śmiało można by wprowadzić przelicznik dm3 / zł. Toledo w takim wypadku notowałby bardzo dobre rezultaty.

Zarówno z przodu, jak i z tyłu miejsca jest pod dostatkiem. Nawet postawniejsi pasażerowie zasiadający na tylnej kanapie będą mieli duży zapas miejsca na nogi i trochę mniejszy, ale wciąż przyzwoity nad głowami. W bagażniku również da się „trochę” rzeczy upchnąć. Konkretnie 550 litrów z możliwością zwiększenia (przez złożenie tylnej kanapy) tej przestrzeni do 1490 litrów. Sam bagażnik ma regularne kształty, a dzięki zamontowanym siatkom łatwiej będzie opanować ewentualny bałagan w kufrze. Jeśli ktoś poszukuje pakownego auta, to Toledo powinno znaleźć się w obszarze jego zainteresowań.

Seat-Toledo-Style-silnik

Złoty środek

Do napędzania testowego egzemplarza Seata Toledo posłużył benzynowy motor TSI o pojemności 1,2 litra i mocy 105 koni mechanicznych. Czyli, jak dla mnie złoty środek w tym samochodzie. Z kilku powodów. Po pierwsze zapewnia całkiem przyzwoitą dynamikę – nie jest to żadna rakieta do wyścigów spod świateł, jednak „daje radę” podczas normalnej jazdy zarówno w mieście, jak i poza terenem zabudowanym. W dodatku muszę przyznać, że bardzo ładnie ten motor brzmi podczas kręcenia go w wyższe partie obrotów i jest bardzo cichy, gdy nie szarżujemy. Jest przy tym elastyczny – większą chęć do przyspieszania da się uzyskać już od około 1700 obrotów na minutę. Dobre wrażenie robi też skrzynia biegów – ma sześć przełożeń i działa jak na Seata przystało, precyzyjnie i płynnie.

Rzut oka na paletę silników w Toledo pokazuje, dlaczego uważam, że 1,2 TSI jest optymalne do tego modelu. Znajdująca się niżej w cenniku benzyna bez turbiny o pojemności 1,2 i mocy 75 KM to propozycja dla kierowców, którzy zgodzą się wyprzedzanie do drodze ograniczyć jedynie do rowerzystów i pieszych. W 1,2 TSI o mocy 85 KM też może brakować trochę „pary”, jak również szóstego przełożenia w skrzyni. Z kolei 1,4 TSI o mocy 122 KM sprzężone z automatem DSG to już ponad 7 tysięcy złotych więcej zostawione w salonie. Jeśli chodzi o diesle, to najtańszy w ofercie 1,6 TDI o mocy 90 KM wymaga dopłaty niemal 6 tysięcy złotych względem 1,2 TSI, a mocniejszy diesel o mocy 105 KM – 8 tysięcy złotych.

Seat-Toledo-Style-skrzynia-biegow

Nawet jeśli ktoś jeździ w długie trasy, to ciężko będzie mu szybko zniwelować różnicę ceny zakupu oszczędnościami w spalaniu, ponieważ testowana jednostka benzynowa wcale nie była przesadnie łapczywa na paliwo. W mieście około 8 litrów, poza miastem około 6 litrów, bez żadnego „emeryckiego” stylu prowadzenia.

Zawieszenie i prowadzenie

Toledo resoruje i prowadzi się jak na przedstawiciela koncernu VAG przystało, czyli jest twardo, ale stabilnie i pewnie. Taki urok Seatów – jeśli ktoś poszukuje miękko i komfortowo zestrojonego zawieszenia, to swoje kroki powinien skierować gdzie indziej. W Toledo dochodzi też fakt, że samochód głośno reaguje na wszelkie nierówności na jezdni, a kultura pracy zawieszenia nie stoi na najwyższym poziomie.

Seat-Toledo-Style-felga

Jak w wielu miejscach, tak również w tym mamy do czynienia z sytuacją „coś za coś”. Twarde zawieszenie negatywnie odbija się na komforcie (chociaż krzywdzące dla Seata byłoby stwierdzenie, że podróż nim jest męcząca i mało wygodna, to taki średniak pod tym względem), ale zdecydowanie pozytywnie wpływa na jakość prowadzenia. Jadąc Toledo nie ma obaw o nadmiernie przechylające się na bok nadwozie, niepewne prowadzenie, nie czuć też za bardzo „gumowatości” układu kierowniczego. Seat to bardzo przyjemny samochód do jazdy i tym aspekcie wypada lepiej, niż konkurencja w postaci np. Dacii Logan, czy Peugeota 301.

Wyposażenie

Testowane Toledo kosztuje około 80 000 zł. Nie da się ukryć – to bardzo duża kwota jak za samochód, który w założeniu ma być niedrogim autem rodzinnym. Co za te pieniądze dostajemy? Testowana, najbogatsza wersja wyposażeniowa Style miała na pokładzie chociażby tempomat, nawigację, elektrykę szyb i lusterek, ładne 17” felgi, spryskiwacze reflektorów, system START-STOP z funkcją odzyskiwania energii, pomiar ciśnienia w oponach, czy czujniki parkowania z tyłu.

To sporo, ale wciąż brakowało kilku pozycji obecnych w cenniku: tapicerki ze skóry/alcantary na siedzeniach, świateł przednich wykonanych w technologii LED, czy tak prozaicznej rzeczy jak wycieraczki tylnej szyby. Doposażając maksymalnie Toledo spokojnie można zbliżyć się do pułapu 90 000 zł. Ale można też podejść do sprawy bardziej racjonalnie. Część wyposażenia dodatkowego, w tym większość najbardziej istotnych z punktu widzenia codziennego użytkowania pozycji, zawarta została w kosztującym 3301 zł pakiecie Comfort+. Wtedy naprawdę nieźle wyposażone Toledo Style można kupić już za niespełna 68 000 zł.

Albo zrezygnować z paru dodatków, np. aluminiowych felg, lakieru metalik, czy systemu Bluetooth i zdecydować się na odmianę Reference kosztującą z pakietem Comfort+ niespełna 60 000 zł.

Seat-Toledo-Style-przod

Podsumowanie

Na ten samochód warto patrzeć na dwa sposoby. Jeśli zapomnimy na chwilę o cenie, to Seat Toledo jest naprawdę dobrym autem. Mimo udziału DNA Skody całkiem ładnym, dobrze wykonanym w środku, wyposażonym tak, że nie można narzekać, w dodatku bardzo dobrze się prowadzącym, z silnikiem zapewniającym przyzwoitą dynamikę i świetną skrzynią biegów.

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę cenę, to znajdą się na rynku oferty konkurencji, które są od Seata zauważalnie tańsze. Toledo broni się jednak lepszą jakością wykonania, bogatszym wyposażeniem i dającym więcej frajdy z układem kierowniczym. Dlatego warto odpowiedzieć sobie na pytanie – czy za te elementy jesteśmy gotowi dopłacić coś ekstra? Jeśli tak, to liftback z Czech Hiszpanii może okazać się całkiem ciekawą propozycją dla osób poszukujących przestronnego auta rodzinnego.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *