Skoda Citigo Elegance 1.0 Automat – test

avatar
Michał Strzyżewski
01 marca 2013

Wielu fanów motoryzacji zachwyca się dynamicznymi liniami samochodów sportowych, podziwia klasyczną elegancję dużych limuzyn, czy docenia majestatyczną sylwetkę ogromnych SUVów, w których można poczuć się niczym władca całej drogi. Zapewne mniej osób zwraca uwagę na samochody z segmentu A, czyli małe auta przeznaczone głównie do eksploatacji w terenie zurbanizowanym. A tymczasem w coraz bardziej zakorkowanych miastach warto spojrzeć w kierunku samochodów o mniejszych gabarytach, jako na alternatywę dla większych pojazdów. Zwłaszcza, gdy skonfigurowane są tak jak testowana przeze mnie Skoda Citigo.

Sylwetka Skody nie odbiega specjalnie od tego, co możemy znaleźć w samochodach innych producentów w tym segmencie -przy takich gabarytach auta nie ma miejsca (dosłownie) na ekstrawagancję i wymyślanie nietuzinkowych rozwiązań stylistycznych. Mimo to Skoda wygląda całkiem ciekawie. Oczywiście nie na tyle, aby dzieciaki masowo zaczęły zrywać ze ścian plakaty przedstawiające najnowsze Lamborghini, albo Ferrari, zastępując je zdjęciami Citigo, jednak patrząc na to, co oferuje konkurencja w tym segmencie, to Skoda wyróżnia się na plus. Linie są proste, bez specjalnych udziwnień, co w tej klasie samochodów warto docenić. Obecne w testówce piętnastocalowe felgi dodatkowo poprawiały prezencję samochodu, a jasnozielony lakier sprawiał, że z Citigo w tłumie nie dało się zginąć, przy okazji nie wyglądając obciachowo – do małej Skody ten odcień świetnie pasuje.

Skoda Citigo

Czynnikiem skłaniającym do wyboru samochodów tej klasy w naszym kraju często jest cena – decydują się na nie osoby, które chcą mieć profity wynikające z kupna nowego, salonowego auta, a nie stać ich na droższy, większy model. Skoda przy konfigurowaniu testowanego przeze mnie egzemplarza poszła chyba innym tropem, chcąc pokazać, że można wybrać droższe Citigo świadomie, zamiast jakiegoś większego auta. Wyposażenie jest naprawdę bogate. W wersji Elegance w standardzie znajdują się takie rzeczy jak ESP z całą gamą innych systemów bezpieczeństwa o trzyliterowych nazwach, klimatyzacja, czy czujniki parkowania z tyłu. Tutaj zostało ono uzupełnione o takie bajery jak szyberdach, przyciemnione szyby, felgi o rozmiarze 15”, tempomat, podgrzewane fotele, nawigacja z systemem Bluetooth. Lista jest bardzo bogata, znacząco winduję cenę samochodu, ale zapewnia spory komfort podróżowania.

Bogate wyposażenie jednak nie potrafi zamaskować tego, że mamy do czynienia z najtańszym modelem w ofercie Skody. W niektórych miejscach widać zderzenie dwóch światów. Otrzymujemy sterowanie elektryczne lusterkami, wraz z ich podgrzewaniem, a nie otrzymujemy możliwości sterowania szybą pasażera z drzwi kierowcy. Zrezygnowano dodatkowo z oświetlenia tego instrumentu. Nie ma również kontrolki zapalonych świateł. W tzw. „golasie” nie raziłoby za bardzo, ale w „wypasie” taki dysonans jest mocno zauważalny. Jeśli jednak przymknie się oko na pewne niedociągnięcia wynikające z oszczędności, to wnętrze Citigo robi bardzo dobre wrażenie. Większość plastików jest twardych, ale ich spasowanie powoduje, że żadnych skrzypień nie można się doszukać. Często słyszy się narzekania na to, że Skody we wnętrzu są smutne i ponure. Niektóre pewnie są, ale na pewno nie testowany przeze mnie egzemplarz. Zastosowano w nim jasną tapicerkę o dosyć ciekawym wzorze, równie jasne plastikowe elementy, a sprawę odpowiedniego oświetlenia kabiny dopełnia duży, elektryczny szyberdach.

Gabaryty samochodu sprawiają, że o ogromnych przestrzeniach wewnątrz nie ma mowy. Pasażerowie z przodu nie będą mogli narzekać na brak miejsca. Kierowca najwyżej będzie mógł ponarzekać trochę na zbyt wysokie ulokowanie zegarów, a w konsekwencji konieczność takiego ustawienia kierownicy, które powoduje, że ręce muszą być zbyt wyciągnięte ku górze, co może trochę doskwierać podczas dłuższych podróży. Poza tym drobnym faktem można Skodą wygodnie podróżować z przodu. Z tyłu też, chociaż zależy to od wzrostu pasażerów. O ile nad głową miejsca jest całkiem sporo, więc nawet wyższe osoby nie będą zahaczać o sufit, o tyle na nogi przestrzeni trochę brakuje. Bagażnik jest symboliczny – 251 litrów pozwoli na swobodne zapakowanie zakupów zrobionych w hipermarkecie, ale większe bagaże mogą przerosnąć jego możliwości. W sytuacjach awaryjnych można złożyć tylne oparcie.

Skoda Citigo

Większych zarzutów nie można mieć do ergonomii, chociaż dodatkowa obsługa radia i komputera z kierownicy na pewno byłaby mile widziana. Wspominając o komputerze, to jest on mocną stroną Citigo. Chociaż dla wyświetlacza nie znaleziono miejsca w desce rozdzielczej (widocznie projektanci uznali, że będzie on w małej Skodzie zbyt rzadkim gościem), to oferuje on bardzo pokaźną ilość funkcji. Jest nawigacja (bardzo dobrze zaprojektowana, całkiem aktualna i sprawnie działająca), możliwość połączenia telefonu (ze skopiowaniem kontaktów, historii połączeń, czy wyświetlania SMSów z opcją oddzwonienia), czy oczywiście sterowanie systemem audio. Ekran świetnie reaguje na dotyk, obsługa w rękawiczkach nie jest dla niego żadnym problemem. Całość obsługuje się bardzo łatwo, chociaż niektóre przyciski mogłyby być większe. Generalnie w tak wyposażonej Skodzie nie można specjalnie narzekać, wszystkie elementy gwarantujące komfortowe podróżowanie są na pokładzie.

A co pozwala na podróżowanie? W tej kwestii również Skoda zdecydowała się na zainstalowanie najdroższej możliwej konfiguracji, obejmującej trzycylindrowy motor 1,0 o mocy 75KM, w połączeniu z półautomatyczną skrzynią biegów. Jak sprawuje się ten duet? Niestety nie idealnie i to skrzynia biegów jest w nim słabym ogniwem. Nie jest specjalnie szybka, na wbicie kolejnego przełożenia trzeba „trochę” poczekać, przez co przy manewrach wymagających dynamiczniejszej reakcji nie wiadomo czasami czego się można po niej spodziewać. Ratuje ją trochę tryb, w którym sami możemy zmieniać biegi na zasadzie „góra, dół”. Sam silnik również nie jest zbyt zrywny, ale nie można zapominać, że „pod nogą” mamy tylko 75KM bez turbosprężarki. Niemniej jednak do miasta jest wystarczający, a punktuje dodatkowo niewielkim apetytem na paliwo (w mieście spokojnie można uzyskać wynik w okolicach 6 litrów/100 km, przy wersjach z manualną skrzynią wyniki będą zapewne jeszcze lepsze).

No właśnie… warto przejść do sedna, czyli jazdy miejskiej – tego, do czego mała Skoda została stworzona. Konstruktorom udało się wywiązać ze swojego zadania bardzo dobrze. Na wstępie wspominałem o innych, większych samochodach. Mogą być one bardziej pożądane przez większość osób, jednak wystarczy przejechać się po mieście, aby nawet posiadacz dużego i luksusowego SUVa, czy sedana z zazdrością spojrzał w kierunku jadącego Citigo. Jazda w ruchu miejskim to żywioł tego samochodu i czysta przyjemność (na tyle, ile można czerpać przyjemności ze snucia się od świateł do świateł). Pojechać do centrum handlowego? Proszę bardzo, Citigo wciśnie się w nawet najmniejsze miejsce parkingowe, gdzie niejeden większy samochód dawno wywiesiłby białą flagę. Przez konstrukcję nadwozia bardzo dobrze można wyczuć, gdzie się ono kończy, widoczność jest bardzo dobra, a wciąż w pogotowiu pozostają czujniki parkowania. Tak jak wspominałem silnik do jazdy miejskiej jest wystarczający w stu procentach. Do wyścigów spod świateł się nie nadaje, ale jeśli ktoś po prostu pragnie sprawnie poruszać się od skrzyżowania do skrzyżowania, to silnik nie będzie mu tego utrudniał. Trochę przeszkadzać będzie czasami skrzynia biegów, jednak wystarczy pierwszy lepszy korek, aby wybaczyć jej ospałą zmianę biegów. Jeśli dodamy do tego świetną zwrotność i mały promień skrętu, to otrzymujemy samochód, w którym miejska jazda staje się bardziej przyjemna.

Skoda Citigo

Niestety, jeśli Citigo będziemy chcieli wybrać się poza miejską dżunglę, to już tak różowo nie jest. Wyprzedzanie nie należy do najłatwiejszych czynności, a przy prędkościach zbliżonych do 100 km/h samochód wyraźnie traci chęć do przyspieszenia, zaczyna być podatny na podmuchy wiatru, więc poza miastem „królestwem” Citigo zazwyczaj będzie prawy pas. Jeśli ktoś jednak chce po prostu w spokoju dotrzeć do celu, bez bicia rekordów w ilości wyprzedzonych na trasie TIRów, to mała Skoda sprawdzi się całkiem przyzwoicie.

Jeśli ktoś przebrnął przez powyższe 8000 napisanych w teście znaków, to pewnie nie będzie zaskoczony tym, że ocena Skody Citigo jest jak najbardziej pozytywna. W podstawie samochód ten zapewnia minimalizowanie negatywnych aspektów, które pojawiają się w jeździe miejskiej, a w opcji dostajemy całkiem sporą ilość elementów poprawiających dodatkowo komfort podróżowania. Pozostaje jednak kwestia ceny – testowany egzemplarz kosztuje 53 215zł, a wciąż trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z miniaturowym, miejskim samochodem, w dodatku nie aspirującej do miana premium marki Skoda. Za niewiele większe pieniądze można kupić solidnie wyposażone samochody o jedną klasę większe, a również nieźle sprawujące się w jeździe miejskiej.

Czy tak wyposażona Skoda Citigo na naszym rynku ma sens? Ma, chociaż można domniemywać, że egzemplarze z dolnych rejonów cennika (ceny startują od 31 790zł) są zdecydowanie częściej wybierane przez klientów. Jeśli jednak ktoś poszukuje auta stricte miejskiego, a przy okazji nie chce być skazanym na spartańskie warunki jazdy, to Citigo Elegance warto się zainteresować. Musi być to jednak świadoma decyzja, po rozważeniu wszystkich zalet i wad takiego rozwiązania.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , , , ,