Skoda Fabia Combi ScoutLine 1.2 TSI – TEST

avatar
Aleksander Pławski
16 lipca 2016

Załóżmy, że macie ochotę na wyróżniające się z tłumu kombi segmentu B. Zależy Wam na dużym bagażniku, maksymalnej funkcjonalności, dobrym prowadzeniu i bogatym wyposażeniu. Dobrze by też było, żeby samochód był zwinny i miał niezłe osiągi. Oczywiście zdajecie sobie sprawę, że za to wszystko trzeba będzie sporo zapłacić. Pytanie tylko, który producent sprosta Waszym wymaganiom? Po tygodniu spędzonym ze Skodą Fabią Scoutline z najmocniejszą, benzynową jednostką pod maską wiem, że takie auto istnieje.

Zacznijmy od tego, że mamy do czynienia z ciekawą wersją tego jakże popularnego w Polsce kombi. Scoutline oznacza, że nasze auto będzie się wyróżniać offroadową stylizacją, jak na mój gust bardzo udaną. Fabia prezentuje się w tej nowej szacie szczególnie dobrze w połączeniu z metalizowanym kolorem „Biel Moon”.

DSC_0334

Matowe, czarne listwy zderzaków, progi i nadkola świetnie kontrastują z bielą nadwozia. Srebrne listwy udają płyty wzmacniające podwozie i o dziwo, ten zabieg stylistyczny również wyszedł Skodzie całkiem dobrze. Srebrne są także lusterka i relingi dachowe. Całości dopełniają 17-calowe felgi „Clubber”, dzięki którym Fabia wygląda atrakcyjnie i zadziornie. Nie myślałem, że kiedykolwiek będę chwalił takie stylistyczne triki, ale w przypadku tego kombi to naprawdę ma sens!

A skoro już jesteśmy przy rozmiarach, to stwierdzenie „nieduży” ma tutaj szczególne znaczenie. Nawet dziecko wie, że auta z segmentu B to miejskie wozidła o stosunkowo niewielkich gabarytach. Prawda jest też taka, że w Polsce samochody tego typu bardzo często pełnią funkcję aut rodzinnych, a testowana Fabia nadaje się do tego szczególnie: jej bagażnik pomieści aż 530 litrów. To więcej, niż w niektórych samochodach o dwie klasy wyższych! Dla przykładu – Ford Mondeo kombi – 500 litrów, Mazda 6 kombi – 506 litrów. Brawo Czesi!

DSC_0312

Z przestronnością przedziału pasażerskiego też jest bardzo dobrze. Śmiem twierdzić, że z przodu każdy, bez względu na wzrost, znajdzie dla siebie wygodną pozycję. Ok, długość siedzisk foteli nie zawsze za tym „nadąży”, ale naprawdę trudno jest się tutaj do czegoś przyczepić. Przednie fotele są wygodne i nawet dłuższa podróż (sprawdzone) nie powoduje bólu pleców. Tylna kanapa zaś spokojnie wystarczy do przewożenia dzieci. Tym bardziej, że dostęp do niej jest bezproblemowy. Dorośli oczywiście też się zmieszczą, aczkolwiek komfortowo będą się czuli raczej na tych krótszych trasach.

DSC_0296

Pod maskę testowanego egzemplarza, jak już pisałem wcześniej, trafiła najmocniejsza, turbodoładowana jednostka benzynowa o pojemności 1.2 litra i czterech cylindrach w rzędzie. Legitymuje się mocą 110 KM i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 175 Nm w przedziale obrotów pomiędzy 1.400 a 4.000. We współpracy z manualną, doskonale działającą skrzynią biegów jest w stanie rozpędzić Fabię do 100 km/h w 9,6 sekundy i zapewnić prędkość maksymalną 199 km/h. Jak na miejskie kombi, osiągi są przynajmniej wystarczające. Tym bardziej, że wrażenia z jazdy są jeszcze lepsze. Silnik chętnie i szybko wchodzi na obroty zachowując przy tym wysoką kulturę pracy w każdym zakresie obrotów. Nie można też narzekać na spalanie. Fabia podczas testu zadowoliła się średnio 7,4 litra na 100 km, przy czym jeździłem dosyć dynamicznie. Dodajmy, że był to pierwszy test tej Skody – w moje ręce trafiło fabrycznie nowe auto.

Dobrze zestrojony układ kierowniczy i typowo „niemieckie” – sprężyste acz komfortowe zawieszenie skłaniają do dynamicznej jazdy. Co ważne, Skoda nawet podczas wyższych prędkości jest cicha w środku i bardzo pewna w prowadzeniu. Również szybkie zakręty sprawiają kierowcy wiele frajdy. Tę Fabię po prostu się czuje, dlatego kierowca tak szybko się do niej przyzwyczaja. Samochód jest zrywny, zwinny i ma w sobie jakąś lekkość prowadzenia.

nowa-fabia-combi-scoutline_main-5

Okazuje się, że z pozoru nudna Skoda potrafi być wyrazistym autem z charakterem, za którym oglądają się przechodnie. Byłem naprawdę zaskoczony obserwując, jak na prawie każdym postoju na czerwonym świetle stojący obok mnie kierowcy z zainteresowaniem oglądali „moje” auto. Nie będę ukrywał, że stylistyka poprzedniej generacji Fabii nie podobała mi się. Obecna, w mojej skromnej opinii wreszcie wygląda tak, jak powinna a wersja Scoutline czyni ją jeszcze bardziej atrakcyjną.

Jeśli chodzi o cenę – wybierając Fabię Combi startujemy od 57.150 złotych. Za tę kwotę staniemy się posiadaczami wersji z podstawowym wyposażeniem i benzynowym silnikiem 1.0 MPI o mocy 75 KM. Chcąc jednak mieć pod maską 110 koni, jak w testowanym egzemplarzu, trzeba wyłożyć przynajmniej 61.650 złotych. Wersja Scoutline oznacza, że w standardzie otrzymamy m.in. czujniki parkowania, klimatyzację, radio Swing z kolorowym ekranem dotykowym czy pokaźny zestaw systemów bezpieczeństwa.

DSC_0285

Generalnie już lista wyposażenia standardowego powinna wystarczyć umiarkowanie wymagającym kierowcom. Pisałem jednak na początku o bogatym wyposażeniu. I proszę bardzo – jeśli tylko dysponujemy odpowiednim zapasem gotówki, możemy sobie zamówić np. reflektory projektorowe ze światłami do jazdy dziennej LED, tempomat, dach panoramiczny, trójramienną, skórzaną wielofunkcyjną kierownicę, klimatyzację automatyczną Climatronic z czujnikiem wilgotności i automatycznie ściemniającym się lusterkiem wstecznym czy przednie fotele sportowe. Testowany egzemplarz ma nawet sporo więcej „bajerów”. Dość powiedzieć, że jego cena zatrzymała się na 78.950 złotych.

Tak, to bardzo dużo jak na ten segment, ale Skoda za te pieniądze oferuje naprawdę wiele. Pozostaje tylko kwestia indywidualnych oczekiwań. Jeden za te pieniądze będzie szukał większego, aczkolwiek gorzej wyposażonego auta kompaktowego. Inny zaś będzie wybierze właśnie Fabię, znakomicie wyposażoną, funkcjonalną i w rzadkiej, zwracającej na siebie uwagę wersji Scoutline. Jedno jest pewne – testowana Skoda to dobry, warty uwagi samochód. Poza tym zawsze warto mieć wybór.

Aleksander Pławski

fot. Skoda, autor.

Tagi: , , , , , ,