Skoda Karoq Style 1.5 TSI 150 KM DSG – TEST

avatar
Aleksander Pławski
04 grudnia 2018

To nasze drugie spotkanie ze Skodą Karoq. Po raz pierwszy to w ręce Rafała trafiła bogata wersja Style z napędem 4×4, 150-konnym dieslem pod maską i skrzynią DSG. Dziś sam mam okazję sprawdzić, jak jeździ mniejszy z SUV-ów Skody. Mój egzemplarz to również wersja Style, aczkolwiek różnica w konfiguracji jest zasadnicza – pod maską znalazł się benzynowy silnik 1.5 TSI, a napęd przenoszony jest tylko na przednią oś. Za to obydwa samochody mają automatyczną skrzynię DSG. Czy „mój” Karoq jest godny polecenia? Sprawdźmy to.

Zanim wsiądę do kolejnego testowanego samochodu, lubię wcześniej poznać jego cenę i wyposażenie. Wtedy wiem, czego się spodziewać i łatwiej ocenić mi to, co dany egzemplarz ma do zaoferowania versus jego cena. Nie inaczej było i tym razem. Zanim jeszcze nadszedł dzień odbioru Karoq’a, ściągnąłem sobie z PR-portalu Skody specyfikację tego egzemplarza.Tajemnicą poliszynela jest, że auta przeznaczone do testów dziennikarskich najczęściej są wyposażone bardzo bogato. Dzięki temu można poznać wszelkie udogodnienia dostępne w danym modelu. Poza tym, umówmy się, wrażenia z jazdy wersją bazową zawsze będą gorsze. Dlatego cena końcowa 143.200 złotych za, bądź co bądź, kompaktowego SUV-a z napędem tylko na jedną oś, ma tutaj teoretycznie swoje uzasadnienie. No właśnie – teoretycznie. Osobiście bowiem, zdecydowanie wolę mniej bogato wyposażone auta, za to z napędem 4×4. Logiczne jest, że przy sporym, podniesionym nadwoziu i niemałej masie własnej ta opcja przyda się dużo bardziej, niż niektóre bajery. Reasumując – tanio nie jest. Ale może za to jeździ się fantastycznie?

Ale zanim o samej jeździe, przyjrzyjmy się wnętrzu Karoq’a.

Auto, nawet optycznie, jest wyraźnie mniejsze od modelu Kodiaq. Jednak już pierwsze otwarcie drzwi udowadnia, że w Skodzie pracują prawdziwi czarodzieje od przestrzeni. Zarówno z przodu, jak i z tyłu, miejsca dla pasażerów jest pod dostatkiem. Bagażnik – tradycyjnie już dla tej marki – jest duży (521 litrów w standardowym układzie) i ustawny. Dla czwórki dorosłych osób nawet naprawdę długie podróże nie będą męczące. Tym bardziej, że testowany Karoq zawieszony jest komfortowo. Dla mnie nawet nieco za bardzo…W samochodach o podniesionym nadwoziu preferuję trochę twardsze nastawy zawieszenia. Wolę również nieco szybsze reakcje wozu na ruchy kierownicą. Prowadząc Karoq’a cały czas miałem wrażenie, że powożę samochodem przynajmniej o rozmiar większym i cięższym. Oczywiście nie znaczy to wcale, że Karoq’iem jeździ się źle.

Jestem przekonany, że Skoda po raz kolejny dobrze wie, co robi i pewnie większości użytkowników taki sposób prowadzenia przypadnie do gustu. Tym bardziej, że mimo napędu tylko na przednią oś, nawet ostrzej traktowany Karoq, w zakrętach zachowuje się bardzo dobrze. Jeśli tylko nie zaczniemy ostro przeginać, testowana Skoda jest samochodem bardzo bezpiecznym i zachowującym się poprawnie w każdej sytuacji. W moim mniemaniu jest po prostu ciut za miękka i podczas szybszej jazdy po zakrętach wychodzi z niej tzw. „slow turner”. Oznacza to mniej więcej tyle, że czas reakcji na szybkie ruchy kierownicą nie jest natychmiastowy.Poza tym połączenie najnowszego, 150-konnego silnika TSI z 7-stopniową „dwusprzęgłówką” DSG-7 w codziennym użytkowaniu sprawdza się wyśmienicie. Skrzynka bardzo dobrze „odczytuje” zamiary kierowcy i załącza poszczególne przełożenia trafnie i gładko. A jeśli w trybie standardowym dla kogoś wydaje się jednak zbyt ospała, wystarczy przełączyć ją na Sport.

Szczerze mówiąc bardzo byłem ciekaw, jak półtoralitrowy, doładowany silnik, poradzi sobie z tym w sumie niemałym i nielekkim autem. Powiem krótko – jest lepiej, niż myślałem! 250 Nm dostępnych w przedziale 1300 – 3500 obr./min i 150 koni mechanicznych przy 5000 obr./min. Do tego dobrze zestopniowany automat. Efektem tego mariażu jest zupełnie wystarczające 9 sekund do pierwszej setki i 203 km/h prędkości maksymalnej. Co ciekawe – nawet dość dynamiczna jazda testowanym autem nie jest okupiona wysokim zużyciem paliwa. Podczas mojego testu Skoda zadowalała się średnio 9 litrami paliwa na każde 100 kilometrów. A nie jeździłem wcale flegmatycznie, więc to naprawdę dobry wynik. 

Mógłbym teraz napisać jeszcze kilka zdań o dobrej ergonomii, funkcjonalności i praktyczności Karoq’a, ale Rafał zrobił już to za mnie w poprzednim teście. Poza tym, choć niektórzy czasami nie chcą tego przyznać nawet przed samymi sobą, w przypadku Skody jest to „oczywista oczywistość”. Można tę markę poważać lub nie, ale jedno trzeba oddać Czechom bez żadnych dywagacji – robią naprawdę dobre, przemyślane samochody, więc spotykana często w Polsce etykietka „kierowcy – kapelusznika” tak naprawdę nie jest w stanie Skodzie zaszkodzić. Zresztą wystarczy popatrzeć na wielkość sprzedaży… Cóż, pomijając zbyt wysokie (jak na polskie realia) ceny tego modelu, oraz nie do końca odpowiadające mi zawieszenie, Karoq to bezsprzecznie dobre auto. Duże i wygodne w środku, komfortowe i bardzo praktyczne. Do tego przyzwoicie wyciszone i wystarczająco dynamiczne.

Jego sylwetka również może się podobać, choć ja sam mam tutaj mieszane uczucia. Brakuje mi pewnej lekkości nadwozia i nieco ładniejszego tyłu pojazdu. Ale jak wszyscy wiedzą, „ładny” to pojęcie względne. Są tacy, dla których nie ma ładniejszego auta w segmencie.Na koniec warto podkreślić duże możliwości konfiguracji wersji i wyposażenia dodatkowego. Jedyną rysą na wizerunku Karoq’a są użyte gdzieniegdzie słabsze materiały wykończeniowe, nie dorastające jakością do całej reszty. Oczywiście o dramacie nie ma tu mowy, ale w samochodzie za taką kwotę skrzypiące podczas mocniejszego chwytu wewnętrzne klamki, to lekkie nieporozumienie. Mimo wszystko – dla mnie to auto godne polecenia. Z jednym zastrzeżeniem – ze słabszym wyposażeniem – ale koniecznie z napędem 4×4. Bo przecież chyba po to kupuje się SUV’a?

Aleksander Pławski

fot. Skoda i autor

Tagi: , , , , , , , , ,