Skoda Karoq Style 2.0 TDI 4×4 150 KM DSG – TEST

avatar
Rafał Pazura
07 czerwca 2018

Crossovery pojawiają się u każdego producenta jak grzyby po deszczu. Już jakiś czas temu przestały być „lajfstajlowym” gadżetem skierowanym do młodszego pokolenia i stały się alternatywą dla nadwozia typu kombi. Szczególna rywalizacja toczy się w segmencie kompaktowych przedstawicieli tego gatunku. Tu konkurencja jest najsilniejsza, bo najbardziej liczna. Skoda Karoq nie ukradnie może spojrzeń większości kierowców. Za to bardzo dobrze sprawdzi się w roli uniwersalnego auta o wyjątkowo przemyślanym wnętrzu. Jak to Skoda.

Oprócz konkurencji w postaci takich nowości, jak Hyundai Kona, Kia Stonic, Peugeot 3008, Opel Grandland X, Skoda Karoq musi sprostać wewnętrznej rywalizacji. Mam tu na myśli Seata Ateca czy nieco mniejszego Volkswagena T-Roc. Nie będzie więc łatwo. 

Karoq zbudowany jest na bazie kompaktu i choć producent upiera się przy określeniu SUV, dla mnie jest bardziej crossoverem. Dlaczego? A choćby z tego powodu, że napęd 4×4 zarezerwowano dla jednej, topowej pod względem mocy odmiany z silnikiem diesla, której cennik rozpoczyna się w okolicach 116 tys. zł. Z tego powodu obstawiam, że najchętniej wybieraną jednostką będzie benzynowe 1,5 TSI z przednim napędem. Ja miałem okazje jeździć dieslem o mocy 150 KM, napędem 4×4 i 7-biegowym DSG.

Wygląd

Trudno nie odnaleźć tu podobieństwa do większego Kodiaqa. Linia jest jednak lżejsza, smuklejsza i zwyczajnie bardziej proporcjonalna niż w największym czeskim SUV-ie. Szczególnie lepiej wypada profil oraz tył auta – mimo ogólnego podobieństwa obu modeli. Bryla – jak dla mnie – swoją geometrycznością nawiązuje do Seata Ateca. I choć Karoq nie porywa wyglądem, może się podobać także młodszym kierowcom: LED-owe, nowocześnie wyglądające reflektory o ciekawym kształcie, czy logo z napisem Skoda „padającym” spod lusterek na asfalt, które stanowi uzupełnienie oświetlenia Ambiente pozwalającego wybrać jeden z 10 kolorów wnętrza.

Wnętrze

Karoq, mimo że jest wyraźnie mniejszy od Kodiaqa zachwyca ilością miejsca, jaką udało się „wyczarować” czeskim inżynierom. Szczególnie z tyłu, gdzie nawet wysokie osoby nie będą narzekać na brak miejsca nad głowami, ale i w bagażniku, który liczy sobie 521 l.  Analogiczny do rozwiązania z Yeti jest system składania foteli. To bardzo praktyczne rozwiązania pozwalające na łatwy demontaż i składanie trzech niezależnych siedzisk tylnej kanapy (dopłata 1800 zł).

O praktyczności wnętrz Skody można pisać prace doktorskie. Karoq utrwala tę teorię i oczywiście jest simply clever. Rodziny z pewnością docenią masę schowków, w tym rozkładany podłokietnik na tylnej kanapie, który mieści półlitrowe butelki, składane stoliki w oparciach przednich foteli czy możliwość bezprzewodowego ładowania telefonu. Aktywne osoby z pewnością ucieszy opcjonalny hak holowniczy (dopłata 4400 zł) wysuwany elektrycznie spod podłogi, który przyda się m.in. do zamocowania bagażnika rowerowego. 

Deska rozdzielcza to niemal kopia Kodiaqa, co zaliczyć trzeba do zalet. Uporządkowany kokpit, logicznie rozplanowane przyciski, nowoczesne i świetnie działające multimedia należą do najlepszych w tym segmencie aut. To co nowe, to opcjonalny cyfrowy zestaw wskaźników (zamiast zegarów analogowych), których akurat w testowanym egzemplarzu nie było – mają pojawić się jako opcja jeszcze w tym roku. To zapowiedź, że klasyczne zegary powoli przechodzą do historii, szczególnie w droższych modelach jak Kodiaq czy Superb.

Bezpieczeństwo

Rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo i wspierające kierowcę w trudnych sytuacjach od dawna przestały być domeną najdroższych modeli. Skoda Karoq oferuje większość zaawansowanych funkcji podobnie jak konkurencja, choć wiele z nich jest opcjonalna, nawet w najwyższej wersji wyposażenia Style. Standardem jest natomiast m.in. system Front Assist, który najpierw ostrzega o zbyt małej odległości względem poprzedzającego pojazdu, by w razie braku reakcji ze strony kierowcy samodzielnie wyrównać prędkość, a ostatecznie nawet zatrzymać samochód. To, w co zdecydowanie warto zainwestować, to system ostrzegający o ruchu poprzecznym podczas wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego, który rozpoznaje także pieszych. Warto rozważyć również dokupienie takich opcji jak: adaptacyjny tempomat, asystenta pasa ruchu czy kontrola martwego pola.

Szczególną funkcją jest Emergency Assistant, który zatrzyma samochód jeśli przez dłuższy czas nie przejęliśmy kontroli nad samochodem pomimo wielu wezwań – komputer zakłada wówczas, że coś się stało i najbezpieczniej będzie zatrzymać samochód przy prawej krawędzi drogi. Skoda zgrabnie pogrupowała te systemy w pakiety, dzięki czemu większość przydatnych opcji można zakpić za rozsądne pieniądze.

To co nieco rozczarowuje, to jakość wykonania wnętrza. To naprawdę zaskakujące, że nowe dziecko z Mladej Boleslav tak wyraźnie odstaje w tej kwestii od popularnej Octavii czy większego Kodiaqa. W kabinie dominują twarde materiały, których spasowaniu także daleko do ideału. A nie miałem do czynienia z podstawową wersją, ale topową Style wzbogaconą o całą masę dodatków. Nie pamiętam czy kiedykolwiek miałem do czynienia ze Skodą, której cennik zaczyna się od 130 tysięcy złotych, a która posiada tak topornie wykończone boczki w drzwiach. Zaskakuje także brak filcowego wyłożenia kieszeni bocznych, co stało się w pewnym sensie wizytówką czeskiej marki. Ale do kwestii cennika jeszcze wrócę.

Jazda

Wysokie i spore nadwozie bardzo dobrze się prowadzi. Szczególnie podobać może się zachowanie Skody w zakrętach i na nierównych drogach. Czuć tu, że auto dedykowane jest młodszemu klientowi. Jest dynamiczne i zwinne, a kierowca ma niemal zawsze poczucie pełnego panowania nad pojazdem. Oczywiście spora w tym zasługa napędu 4×4, który jak wspomniałem wcześniej dostępny jest z najmocniejszym silnikiem diesla 2.0 TDI legitymującym się mocą 150 KM.

Nie mam także zastrzeżeń do sposobu i szybkości, w jakim układ kierowniczy dostarcza prowadzącemu informacji o swoim działaniu. Także szybsza jazda autostradowa dostarcza pozytywnych wrażeń. W kwestii komfortu jest po niemiecku sprężyście. Sprawdzające się na różnej jakościowo nawierzchni adaptacyjne amortyzatory są dostępne niestety wyłącznie w topowym 2.0 TDI 4×4. Dlatego w innych odmianach komfort jazdy z pewnością nie będzie na poziomie jak w testowanym egzemplarzu.

Diesel pracujący pod maską nie jest akustycznie anonimowy, ale nie to przeszkadza w kwestii dźwięku w kabinie. Niestety jest problem z izolacją powietrza opływającego karoserię już od prędkości rzędu 130-140 km/h. Słychać szumy dobiegające zarówno z okolic słupka A jak i B. Temat do korekty przy liftingu modelu.  

Dwulitrowy diesel

to znany motor ze stajni Volkswagena, którego 150 KM w zupełności wystarcza do zarówno dynamicznej jak i ekonomicznej jazdy. Sprint od 0-100 km/h trwa 9,3 sekundy, a 340 niutonometrów dostępnych w przedziale 1750-3000 obr./min zapewnia dobrą dynamikę. Diesel w połączeniu z nową, 7-biegową przekładnią, DSG stanowi wręcz duet idealny. Choć spalanie w mieście oscylujące w granicach 8,5l/100 km mogłoby być niższe. W trasie zużycie przy spokojnej jeździe spada do ok. 6l/100 km i wzrasta o około litr, gdy kierowca czerpie przyjemność z bardziej dynamicznej jazdy.

Koszty

Aktualnie Karoq występuje tylko w dwóch poziomach wyposażenia. Już niższa pod względem dodatków odmiana Ambition oferuje całkiem sporo, a dopłacając 1,9 tys. zł za pakiet Comfort zawierający czujniki parkowania z przodu i z tyłu, lepsze audio, bezkluczykowy system obsługi samochodu i tylne szyby boczne wraz z pokrywą bagażnika o wyższym stopniu przyciemnienia, mamy do czynienia z całkiem nieźle wyposażonym egzemplarzem. Problem w tym, że najmocniejsza jednostka wysokoprężna z napędem 4×4 i automatem DSG zaczyna się w cenniku od kwoty 123,9 tys. zł. Testowana wersja Style to wydatek minimum 132,5 tys. zł, a wzbogacenie jej o skórzaną tapicerkę (6,5 tys. zł), elektrycznie sterowane fotele z pamięcią ustawień, armię asystentów bezpieczeństwa, topowe audio czy najwyższy system GPS winduje cenę powyżej 170 tys. zł. O okazyjnej ofercie raczej nie ma więc mowy.

Większość klientów zapewne zdecyduje się na benzynową odmianę 1.5 TSI o mocy 150 KM, z napędem na przód i manualną przekładnią. Taki wariant w zacnej konfiguracji Style oznacza wydatek 103 tys. zł. A to już na tle konkurencji ciekawa oferta.

Tekst: Rafał Pazura

Foto: Skoda i autor

Tagi: , , , , , , , ,