Skoda Octavia Combi 1.0 TSI Drive – TEST

avatar
Aleksander Pławski
04 grudnia 2017

Czeski bestseller przeszedł w tym roku facelifting. To dobra okazja, żeby sobie przypomnieć, jak jeździ i co oferuje? Szczególnie, że do testu trafiła wersja z wywołującym wiele dyskusji, trzycylindrowym, maleńkim motorem 1.0 TSI o mocy 115 KM. Tym razem w moich rękach Octavia Combi w wersji Drive oraz z 7-biegową skrzynią DSG.

To nie jest nasz pierwszy raz z tą jednostką napędową. Pod koniec zeszłego roku Rafał spędził tydzień z Octavią sedan z tym motorem i manualną skrzynią biegów. Wybrał się wtedy w dłuższą podróż po Polsce, żeby na własnej skórze przekonać się, czy tak mały silnik w „największym kompakcie świata” ma sens? Tych z Was, którzy nie znają tego materiału zachęcam do przeczytania go tutaj. Generalnie rzecz biorąc, Skoda Octavia 1.0 TSI Joy spisała się wtedy bardzo dobrze, zarówno w kwestii dynamiki jak i spalania. O jej oczywistych walorach typu komfort, przestronna kabina i przepastny bagażnik nie wspominam, bo Octavia stała się już swojego rodzaju ikoną tych zalet. Dziś siedzę w poliftingowej wersji „Czeszki” i sprawdzam, co się zmieniło, i jak rzeczona jednostka napędowa współpracuje z dwusprzęgłową, automatyczną skrzynia biegów DSG?Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny – największe zmiany zaszły na przodzie auta. Złośliwi twierdzą, że… a zresztą zostawmy to w spokoju. Prawda jest taka, że nowa Octavia moim skromnym zdaniem na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach. Oczywiście „nowa twarz” Skody ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Sam przyznaję, że osobiście wolałem poprzedni design, choć tak naprawdę wersja poliftowa wygląda zupełnie dobrze: podwójne, sąsiadujące ze sobą reflektory (na życzenie dostępne w technologii LED) to najbardziej rzucająca się w oczy zmiana względem poprzedniczki. Wnikliwi zauważą, że przy okazji tego podziału powiększono również nieco logotyp marki. Delikatnie inny kształt dostały też przedni zderzak i światła przeciwmgielne. Z tyłu znajdują się teraz światła LED z nieco zmienionym motywem, ale żeby to zauważyć, trzeba mieć sokole oko.Jednak ten lifting to nie tylko wygląd: Octavia dostała również nowe systemy multimedialne. Do naszej dyspozycji są teraz nowe ekrany reagujące na światło a system Columbus ma przekątną 9,2 cala i w całości wykończony jest szkłem. Całość wygląda teraz jeszcze bardziej nowocześnie.Zmiany widoczne są także w systemach wspomagania kierowcy – teraz w Octavii dostępne jest wyposażenie, które do tej pory stosowane było tylko w droższych samochodach – ochrona pieszych, asystent cofania z przyczepą czy systemy Blind Spot Detect i Rear Traffic Alert pomagające w bezpiecznej zmianie pasa ruchu (z uwzględnieniem martwego pola) i wyjazd tyłem z miejsca parkingowego.Nie będę się rozpisywał o nowych barwach wnętrza czy innych wzorach wykończeniowych bo są to stałe punkty programu przy zdecydowanej większości liftingów każdego producenta aut. Warto jednak wspomnieć o możliwości skorzystania z opcji ogrzewanej kierownicy czy trzech indywidualnych kluczyków, do których przypisane są odpowiednie ustawienia, takie jak pozycja elektrycznie regulowanych foteli, automatycznej klimatyzacji, oświetlenia pojazdu czy systemów wspomagania.No dobrze, to wszystko oczywiście cieszy, ale co z praktyką? To znaczy, jak się jeździ nową Octavią z mini-silnikiem o mocy 115 KM połączonym z 7-biegową, automatyczną skrzynią DSG? Otóż jeżeli nie jesteśmy żądni sportowych wrażeń to okazuje się, że jeździ się tym samochodem bardzo przyjemnie.Trzeba się tylko przywyczaić do faktu, iż skrzynia w normalnym trybie pracy będzie wbijała kolejne przełożenia bardzo szybko. Pewnie chodzi o maksymalne oszczędzanie paliwa – i rzeczywiście trzeba przyznać, że Octavia z tym napędem nie jest autem zbyt paliwożernym. Przejechałem nią różnych warunkach ponad 600 kilometrów i na koniec komputer pokładowy pokazał wynik 7,9 litra na 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę, że jeździłem jak zwykle dość dynamicznie a cały dystans można podzielić na jakieś 50% miasta i 50% szeroko pojętej „trasy” – taki rezultat należy uznać za zadowalający. Co prawda przez większość czasu Skoda nie miała większego obciążenia niż dwójka dorosłych pasażerów, ale porównując styl i warunki jazdy choćby do mojego prywatnego auta kombi z wolnossącym silnikiem o niemal identycznych osiągach, gdzie nie mam szans na taki wynik – Octavia zdaje ten egzamin celująco. Oferuje przy tym rzadko spotykany w klasie kompakt komfort, ogromną przestrzeń dla pasażerów i ich bagażu a także funkcjonalność i ergonomię na bardzo wysokim poziomie.Nowa odsłona Skody pozytywnie zaskakuje również wyważeniem silnika, kulturą jego pracy ale także odizolowaniem przedziału pasażerskiego od hałasów generowanych przez jednostkę napędową jak i otoczenie. Nawet przy prędkościach „mocno autostradowych” we wnętrzu można swobodnie prowadzić rozmowę. Nie chciałbym się powtarzać, bo w innych testach tego modelu niejednokrotnie o tym wspominaliśmy, ale czeski kompakt ma bardzo dobrze zestrojony układ kierowniczy i zawieszenie. Czy to spokojna, czy dynamiczna podróż – samochód zawsze daje kierowcy wystarczający „feedback” i frajdę z prowadzenia, zachowując przy tym wysoki poziom komfort podróży.

Oczywiście – w testowanej wersji Octavia nie jest demonem osiągów i prędkości, ale jeśli szukacie rodzinnego auta o po prostu przyzwoitych osiągach, ta wersja nie powinna Was zawieść. Dzięki turbodoładowaniu silnik „kręci się” już od niskich obrotów a jego kultura pracy stoi na zaskakująco wysokim poziomie. Nigdy nie ukrywam, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem downsizingu, ale w tym przypadku naprawdę nie bardzo mam się do czego przyczepić. W przypadku testowanego egzemplarza przeszkadzał mi tylko nieco „emerycki” styl oprogramowania DSG, dlatego pewnie połowę testu przejeździłem w trybie sportowym. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w normalnym trybie mocne wdepnięcie pedału przyspieszenia wydobywa z tego „mikrosilniczka” zaskakującą chęć do jazdy. A wszystko to nie jest okupione spalaniem „z kosmosu”.

A co z kosztami?

Cennik nowej Octavii otwiera pozycja 1.2 TSI 85 KM Active z ceną 66.800 złotych i jest to Sedan. Jeżeli chcemy zostać posiadaczami Combi, musimy sięgnąć do portfela po przynajmniej 70.750 złotych (ten sam silnik i wersja wyposażenia). Testowany egzemplarz to wersja Drive 1.0 TSI 115 KM oraz skrzynia DSG-7. Za taką konfigurację musimy zapłacić przynajmniej 94.190 złotych, ale lista wyposażenia będzie w tym wypadku długa. Poza kompletem systemów i poduszek bezpieczeństwa, na pokładzie Octavii znajdą się takie dodatki jak dwustrefowa, automatyczna klimatyzacja, czujnik parkowania z przodu i tyłu pojazdu, pełna elektryka szyb i lusterek, światła LED do jazdy dziennej, tempomat, czy regulacja odcinka lędźwiowego w fotelu kierowcy. To oczywiście nie wszystko – wyposażenie wersji Drive będzie kompletne dla wielu z nas, więc cena za taki egzemplarz jest skalkulowana bardzo rozsądnie. Testowane auto – jak to zwykle bywa – to pokaz różnych opcji i możliwości dodatkowych konfiguracji, dlatego cena tego konkretnego egzemplarza to 124.990 złotych. To tylko pokazuje, że zamawiając nową Octavię możemy ją skonfigurować dowolnie – niemal jak samochód klasy Premium. Na pokładzie testowanego egzemplarza znalazły się m.in.: Driver Alert (funkcja wykrywania zmęczenia kierowcy), system nawigacji Amundsen, fukcja rozpoznawania znaków drogowych, Lane Assist, Blind Spot Detect, gniazdo 230V, elektrycznie sterowana pokrywa bagażnika, czy wielofunkcyjna podłoga bagażnika.

Podsumowując wrażenia z tygodniowego obcowania z odświeżonym kompaktem Skody, wszystko wskazuje na to, że nowa Octavia ma wszelkie atuty, by wciąż być bestsellerem na polskim rynku a z silnikiem 1.0 TSI może być ciekawą alternatywą dla większych i bardziej paliwożernych jednostek napędowych. Spokojniejsi kierowcy będą w zupełności usatysfakcjonowani osiągami 3-cylindrowej jednostki, a kultura jej pracy zaskoczy niejednego. Poza tym Skoda wciąż oferuje nam niespotykaną w tej klasie przestrzeń dla podróżujących, bardzo dobry komfort i nowoczesne rozwiązania techniczne, a także bardzo duże możliwości konfiguracji. Nie jest to najtańsze auto na rynku, ale analizując na chłodno to co oferuje, jej cena przestaje być wysoka. A design poliftowej wersji? Jednym się podoba, a drugim nie – jak zwykle to kwestia indywidualnego gustu.

Aleksander Pławski

zdjęcia: autor, Skoda

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *