Skoda Rapid 1.6 TDI 105 KM Elegance – TEST

avatar
Aleksander Pławski
17 marca 2013

Ofensywa Skody trwa w najlepsze i chyba nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Dowodem na to jest wprowadzenie do gamy modelowej kolejnego gracza. Na imię mu Rapid i jest autem, które ma wypełnić międzyklasową lukę pomiędzy Fabią a Octavią. Powstałe na zmodyfikowanej płycie podłogowej VW Polo vozidlo ma duże szanse na sukces. Testowy egzemplarz ze 105-konnym dieslem pod maską i dobrym wyposażeniem może stać się dobrym kompanem nawet tych dalszych podróży. Szczegóły w teście.

Nowy bohater ze stajni Skody z przodu wygląda naprawdę nieźle – świeżo, modnie, dynamicznie. Ciekawie ukształtowany grill, wyraźne przetłoczenia na masce i duże logo to znaki rozpoznawcze Rapida. Linia boczna również prezentuje się niezgorzej, przywołując skojarzenia z pojazdami nieco wyższej klasy. Najmniej atrakcyjny jest moim skromnym zdaniem tył auta: podniesiona „pupa” i masywny zderzak jakoś nie pasują do całości. Mimo ciekawych świateł w kształcie litery „C”, całość coś mi się nie klei. Ale to subiektywna opinia. Prawda jest taka, że „kuper” Skody nie może być mniejszy, bo skrywa w sobie kawał przestrzeni bagażowej. 550 litrów to rekord w klasie! I mimo, że na pierwszy rzut oka można wziąć Rapida za klasycznego sedana, okazuje się być liftbackiem pełną gębą. Nie dość, że ustawny bagażnik jest w stanie pomieścić naprawdę wiele, to dzięki unoszonej do góry klapie wraz z szybą – dostęp do niego jest naprawę „amazing”. Nie oszukujmy się – dla wielu z nas będzie to miało ogromne znaczenie. Moje poprzednie auto było właśnie liftbackiem. Wybierając kolejne wiedziałem, że będzie to albo liftback, albo kombi, ale w żadnym razie sedan. Praktyczność to podstawa. Mocnego sedana dokupię jak wygram w Lotto.

Czy jednak w przedziale pasażerskim Rapida jest równie przestronnie? Okazuje się, że po zajęciu miejsca za kierownicą i dopasowaniu wygodnej pozycji za kółkiem, 182-centymetrowy przedstawiciel gatunku Homo sapiens nie może narzekać na brak swobody. Fotel jest wygodny, kierownica regulowana w dwóch płaszczyznach, a wszystko co trzeba, znajduje się pod ręką. Kieszenie w drzwiach mają mocowania na półtoralitrowe butelki, schowek przed pasażerem jest pojemny, a uchwyty na kubki zostały zaprojektowane w myśl zasady „Simply clever”. Ergonomia – wiadomo – jak u Skody. Projekt bez polotu, ale wszystko jest tam, gdzie trzeba i poza mało intuicyjną obsługą komputera pokładowego nic nie można w tej kwestii Skodzie zarzucić.

A co z siedzącym z tyłu? Do ich dyspozycji jest dosyć twarda, ale prawidłowo wyprofilowana kanapa, która nawet przy dłuższej podróży nie powinna dać się we znaki. Do tego ilość miejsca na nogi i nad głowami pasażerów jest naprawdę więcej niż OK. Projektantom należą się brawa.

Ale wróćmy jeszcze na przednie siedzenie i skupmy się na tym, co przed oczami ma kierowca.  A widzi on może nieco nudną, ale przemyślaną deskę rozdzielczą, o której można powiedzieć, że stylistyką nie powala, ale na pewno nie można nazwać jej brzydką. Proste, czytelne zegary, spory wyświetlacz komputera pokładowego, ładna  dobrze leżąca w dłoniach kierownica. Bez rewolucji w designie – po prostu sprawdzone rozwiązania.

Skoda-Rapid-1

Testowany egzemplarz ma dodatkowy atut w postaci jasnej tapicerki, która dobrze kontrastuje z ciemnymi elementami wnętrza. Co prawda próżno tu szukać wyrafinowanych, miękkich w dotyku materiałów, ale nikt przecież nam nie wmawia, że to klasa Premium. Może i jakość nie zachwyca, ale jest naprawdę przyzwoicie.

Do tego jazda po podmiejskich dziurach udowadnia, że montaż i spasowanie poszczególnych elementów kabiny stoi na dobrym poziomie. Nic nie skrzypi, nic się stuka, a zawieszenie sprężyście i dosyć sprawnie wybiera nierówności drogi. Szkoda tylko, że ani przez chwilę nie możemy zapomnieć, że pod maską auta pracuje wysokoprężne serce. Czy zimne, czy rozgrzane – nigdy nie daje nam zapomnieć, jakim rodzajem paliwa się żywi. Trzeba jednak przyznać, że nie są to uciążliwe  dźwięki. Nawet przy prędkościach autostradowych hałas generowany przez 105-konną jednostkę napędową nie daje się zbytnio we znaki. A Rapid na autostradzie czuje się tak samo dobrze, jak w mieście. Mimo tylko pięciu biegów auto osiąga prędkość maksymalną 190 km/h a setkę robi w 10,4 sekundy. Nie ma lipy.

Skoda-Rapid-2

Dodatkowo 250 Niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego osiąganego w zakresie 1500 – 2500 obr./min. sprawia, że odczucia z dynamicznego przyspieszania są bardzo pozytywne. Rapid w takiej konfiguracji nie jest może rakietą, ale o nazwaniu go zawalidrogą również nie może być mowy. Do dynamicznego stylu jazdy zachęca też skrzynia biegów – wachlowanie jej lewarkiem należy do przyjemności. Poszczególne przełożenia wchodzą precyzyjnie i z miłym oporem.

Praca układu kierowniczego też nie daje powodów do narzekań. Wspomaganie jest zestrojone poprawnie – nie jest przesadne i dostarcza kierowcy odpowiednich informacji o tym, co dzieje się na styku opon z nawierzchnią. Kolejny plus dla Skody.

Spalanie? Proszę bardzo – podczas całego testu Rapid połknął średnio 5,8 litra na 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę, że jeździliśmy nim „normalnie”, bez żadnego napinania się na eko-jazdę a większość dystansu stanowiła jazda miejska – to bardzo dobry wynik. Co prawda spalanie odbiega nieco od danych deklarowanych przez producenta, ale czy ktoś z Was wierzy jeszcze w jakieś dane katalogowe?

Skoda-Rapid-3

Cennik Rapida zaczyna się kwotą 47.950 złotych. Za tę kwotę możemy zostać właścicielami bazowej wersji Active z silnikiem benzynowym 1.2 MPI o mocy 75 KM. Brzmi interesująco. Jeżeli jednak chcemy mieć auto dynamiczne i tak dobrze wyposażone, jak nasza „testówka”, okazuje się, że nie jest już tak różowo. Wersja 1.6 TDI 105 KM Elegance startuje od 72.450 złotych. Ale to nie koniec. Testowane auto zostało doposażone w kilka dodatków typu automatyczna klimatyzacja, system nawigacji satelitarnej AMUNDSEN+, 16-calowe felgi ze stopów metali lekkich, pakiet zimowy, alarm, przyciemniane tylne szyby, składany podłokietnik z tyłu i komplet systemów bezpieczeństwa łącznie z systemem wspomagania ruszania pod wzniesienia.

Efekt? 84.950 złotych w konfiguratorze, który na szczęście od razu informuje o rabacie, po którym cena wynosi 80.250 złotych. Bądźmy szczerzy – to i tak bardzo dużo. Jednak znając politykę cenową Skody w Polsce jestem przekonany, że w salonie da się „urwać” jeszcze trochę z tej kwoty. Tylko, czy nie lepiej po prostu kupić mniej „dopasioną” wersję? Przecież za 80.000 złotych można już nabyć nową Octavię w wersji Ambition z tym samym motorem pod maską …

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , ,