Skoda Roomster Noir 1.2 TSI – dużo, za niewiele (TEST)

avatar
Rafał Pazura
09 listopada 2014

W maju 2015 roku Skoda zaprezentuje nową generację Roomstera. Od debiutu obecnie oferowanego modelu minie wówczas … 9 lat. To naprawdę epoka, jeśli chodzi o żywot auta w dzisiejszym pędzie ku zmianom i wciskaniu klientowi coraz to „świeższych” wersji. Czy zatem Skoda Roomster po niemal dekadzie sprzedaży może być jeszcze atrakcyjną propozycją w segmencie aut o rodzinnym charakterze?

Zanim wsiadłem za kierownicę Skody próbowałem przywołać ze swojej pamięci wspomnienia z testów tego modelu sprzed lat. Mój pierwszy raz z Roomsterem miał miejsce w 2007 r., a kolejny trzy lata później, po pierwszym liftingu nadwozia. Mogę więc określić się mianem weterana, dlatego patrząc na karoserię limitowanej wersji Roomster Noir wiedziałem, że nikt mi ciemnoty nie wciśnie.

Skoda-Roomster-Noir-bok

Nihil novi

Prawda jest taka, że Roomster na przestrzeni tych wielu lat zmienił się bardzo nieznacznie. Tylko wyjątkowo wprawne oko rozpozna, że ma do czynienia z wersją po liftingu, jaki auto przeszło w 2010 r. To co zmieniało się na plus, to możliwość personalizacji auta w postaci oryginalnych barw czy np. zamówienia Roomstera z dachem w innym kolorze niż nadwozie. U schyłku sprzedaży pojawiła się jednak odmiana o uroczej nazwie Noir, która poprzez kilka smaczków stylistycznych naprawdę potrafi uatrakcyjnić opatrzoną przez lata sylwetkę auta. Czarny grill z czarnym obramowaniem, „przydymione” klosze reflektorów, czarne felgi oraz wstawka w tylnym zderzaku imitująca dyfuzor – to znaki rozpoznawcze wersji Noir. Z opcjonalnym szklanym dachem i wściekle czerwonym kolorze karoserii wszystko to sprawia, że patrząc na Roomstera pomyślałem tak – całkiem ładny. Ale największym atutem obecnie sprzedawanego w salonach Rommstera jest cena. Więcej a ten temat za chwilę…

Skoda-Roomster-Noir-wnetrze

Praktyka na co dzień

Wnętrze zmieniło się jeszcze mniej. Ale to nic złego, bo Roomster od zawsze brylował w praktyczności rozwiązań w kabinie. Na przestrzeni lat zmieniał się kształt kierownicy czy design zegarów głównych (o zmianie logo nawet nie wspominam), ale reszta, czyli ulokowanie przycisków, wyświetlaczy komputera czy systemu nawigacji – jest po prostu bliźniacza. Jedyna wada: nuda, zero polotu i indywidualnego charakteru. Wracając do tematu praktyczności…

Roomster, jako samochód zbudowany na bazie auta segmentu B, jest naprawdę wyjątkowy. Z przodu zaskakuje przestronnością, szczególnie ilość miejsca „do sufitu” może mieć znaczenie dla wysokich osób. Z tyłu jest równie dobrze. Skoda jest mistrzem aranżacji tej części nadwozia. Ma to znaczenie dla osób preferujących aktywny wypoczynek lub młodych rodzin, dla których wraz ze wzrostem pociech rosną i zmieniają się wymagania co do auta. Skoda nazywa tę możliwość metamorfozy tylnej części nadwozia jako VarioFlex.

Skoda-Roomster-Noir-tylna-kanapa

Tylną kanapę stanowią trzy niezależne fotele, na których wygodnie uda się zasiąść trzem osobom, pod warunkiem, że nie są zbyt rozbudowane w ramionach. Fotele można składać, pochylać czy przesuwać. W zależności od potrzeb, mamy większy bagażnik, kosztem miejsca na nogi. I odwrotnie oczywiście. Ponadto środkowy fotel daje się stosunkowo łatwo zdemontować i skrajne dwa siedziska można zbliżyć ku sobie. Wrażenie przestrzeni jest wówczas zdecydowanie lepsze niż przy komplecie foteli.

W zależności od ustawienia foteli drugiego rzędu, kufer Roomstera dysponuje pojemnością od 480 do 560 litrów, licząc do linii okien. Po złożeniu tylnych siedzeń otrzymamy płaską powierzchnię, która pozwoli upakować aż 1810 l przeróżnych pakunków. Szkoda tylko, że wraz z modernizacją księgowi nie pozwolili uzupełnić ubytków materiałowych tapicerki pod spodem foteli. Goła pianka nadal więc straszy nasze oczy. To jednak detal, bo bagażnik z pewnością swoją powierzchnią zadowoli liczną rodzinę. Dużym plusem są pakowne schowki, liczne uchwyty na napoje i praktyczne wnęki w drzwiach. Utrzymanie porządku na pokładzie rodzinnej Skody nie stanowi więc problemu.

Skoda-Roomster-Noir-fotele-przednie

Z biegiem lat na jakości zyskały materiały wykończeniowe oraz precyzja ich spasowania. Fotele odmiany Noir oprócz oryginalnej kolorystyki wyróżnia fakt, że lepiej przytrzymują plecy siedzących podczas jazdy w zakrętach. To zasługa twardszych siedzisk i lepszego wyprofilowania boków.

Najbardziej

zaskakujące jest to, że stricte rodzinne auto resoruje i prowadzi się inaczej niż np. francuska konkurencja. Czesi postawili na pewne właściwości jezdne, przez co Skoda nie jest mistrzem w niezauważalnym pokonywaniu wyrw w drodze. Na szczęście przejazd przez poprzeczne nierówności nie generuje „dzwonienia” czy dobijania pod podłogą. Dźwięki są zdrowe i głuche, czyli tak jak osobiście lubię, ale przejazd po torowisku wprowadza ciała podróżnych w mało przyjemny rezonans. Co ważne – mimo wysokiego nadwozia auto prowadzi się zaskakująco dobrze i pewnie. Zawieszenie jest sztywne, ale wystarczająco sprężyste, by jazda w zakrętach dostarczała przyjemności.

W kwestii bezpieczeństwa i oferowanych systemów, Skoda nie odstaje od najnowszych produktów konkurencji. Dla miłośników skrótów literowych mała próbka wiedzy: ESP z ABS, MSR, ASR, EDS, HBA, ACS, TPM, HHC czy ISR2.

Skoda-Roomster-Noir-silnik

TSI – czyli optimum

Jednostka 1.2 TSI o mocy 105 KM to optymalny wybór. Auto żwawo przyspiesza już od niskich obrotów (przyspieszenie 10,9 s do 100 km/h) i nie spala przesadnie dużo. W mieście będzie to ok. 8,5l/100 km, a w trasie oscyluje w granicach 6-7 l/100 km.

Szybsza jazda skutkuje niestety zwiększonym hałasem wewnątrz kabiny – winna jest tu precyzyjnie działająca, ale zaledwie pięciobiegowa przekładnia manualna. Antidotum na tę dolegliwość stanowić może 7-biegowy automat DSG – z tą skrzynią Rommster Noir jest droższy od wersji z manualem o skromne 4 tys. zł.

Warto

zainteresować się aktualnym promocjami na Skodę Roomster. Bogata wersja Noir oprócz oryginalnej stylizacji nadwozia zadowoli także pod względem wyposażenia. Są tu m.in.: elektryczne sterowane wszystkie szyby, el. lusterka, przyciemniane szyby, przednie reflektory przeciwmgielne z funkcją świateł dziennych, klimatyzacja automatyczna, radio Swing z 8 głośnikami, skórzana kierownica czy 16-calowe alufelgi. Taki „zestaw” wyceniono na 58,3 tys. zł. Dokładając opcjonalną nawigację Amundsen+ (2,7 tys. zł), tempomat (500 zł), system audio sterowany z kierownicy z funkcją Bluetooth, czy panoramiczny szklany dach (2,7 tys. zł) zapłacimy 66 tys. zł. Lakier „czerwień corrida” to wydatek … 0 zł. Jak dla mnie to naprawdę atrakcyjna oferta, bo zyskujemy praktyczne auto rodzinne z ponadprzeciętnym wyposażeniem.

Skoda-Roomster-Noir-kierownica

Ale to nie koniec promocji na Roomstera. Pamiętajmy, że mówimy o wersji Noir, czyli o bogatszej odmianie dla indywidualistów. Kto zadowoli się „cywilną” Skodą ucieszy się zapewne, że cennik otwiera model za 52 tys. zł w wersji z silnikiem 1.2 TSI o mocy 105 KM. A są słabsze odmiany, np. z jednostką 1.4l o mocy 85 KM w cenie od 49 tys. zł. Oczywiście, by mówić o zadowalającym poziomie dodatków wpływających na komfort i przyjemność użytkowania należy sięgnąć do bogatszych odmian, ale już bardzo rozsądnie skonfigurowana wersja Ambition – z silnikiem jak w testowanej przeze mnie wersji – to wydatek ok. 57 tys. zł.

Czary? Niekoniecznie, bo aktualnie Skoda Roomster sprzedawana jest z rabatem wynoszącym 9 150 zł. Trzeba oczywiście zaakceptować najbardziej kontrowersyjną z wyglądu część auta zaczynająca się za środkowym słupkiem, za którym złamana jest linia boczna poprzez tylne szyby „wgryzające się” w głębiej w drzwi. To akurat ucieszy dzieci, które mają po prostu idealne pole widzenia. Tak naprawdę jednak tylna część nadwozia poprzez wyjątkową przestronność daje rodzinie wyjątkowo dużo, jak na auto zbudowane na bazie samochodu z segmentu B.

Rafał Pazura

Foto: Rafał Pazura/Skoda

Tagi: , , ,