Skoda Superb 2.0 TDI Style 4×4 DSG 190 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
09 sierpnia 2016

Ładnemu podobno w życiu łatwiej. Potwierdzają to rozmaite  badania psychologów, które dowodzą, że miła aparycja to atut zarówno w pracy jak i w życiu codziennym. W przypadku ludzi uroda nie jest oczywiście głównym powodem, dla którego kogoś bardziej lubimy lub nie. W przypadku przedmiotów – wygląd gra zazwyczaj kluczową rolę. Wybaczcie, że mianem przedmiotu określam tu samochód, bo dla mnie to żywy organizm z duszą, ale prawda obiektywna jest jaka jest. Poprzednia generacja Skody Superb miała wszystkie atuty, prócz urody. Nie był to kompletny „pasztet”, ale proporcje auta były delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Nowy model w wersji sedan to stylistyczna rewolucja w tym względzie, bowiem  wreszcie patrząc na auto z profilu jego właściciel  nie musi się go wstydzić i tłumaczyć sobie: ale za to w środku jest taki duży i fajny. Teraz nowa Skoda Superb po prostu ładnym samochodem jest.

Moim zdaniem świadomość motoryzacyjna jest wprost proporcjonalna do wieku. W sumie żadne odkrycie, ale prawda jest taka, że ból głowy pojawia się u młodej osoby, gdy ukochane coupe trzeba sprzedać, bo nijak nie da się tam wpiąć wygodnie dwóch fotelików z ISOFIX. I wtedy trzeba przeprosić się nadwoziem kombi i dostrzec w nim piękno. Ja akurat nie miałem z tym problemu, ale wiem, że wiele osób cierpi z tego powodu. Osobiście od ośmiu lat jeżdżę autami z tym nadwoziem i do głowy mi nie przyszło, że może być inaczej. Przepastny kufer, do którego można zapakować graty aż po dach – to uzależnia. Na wakacyjny wyjazd zawsze zabierasz tyle ile chcesz, a życie rodzinne zyskuje na jakości bo nie musisz tłumaczyć dzieciom, że muszą zrezygnować z jakiejś zabawki. Małżonka też zadowolona, bo kufer z kosmetykami wielkości twojej walizki nie jest problemem i pakujesz go z uśmiechem. Podobnie jak kapelusz z szerokim rondem, 7 par butów, pościel i ręczniki (bo w pensjonacie nie wiadomo kto używał ich wcześniej) i 5 różnych mieczy z logo Star Wars – każdy niezbędny…

DSC_0141

Nowy Superb

w nadwoziu sedan (choć dla mnie to liftback – bo klapa otwiera się wraz z szybą) to pierwsze auto „nie- kombi”, które spełnia moje wygórowane oczekiwania w kwestii możliwości załadunkowych. Zupełnie nie przeszkadza mi, że wzorem poprzedniej generacji zrezygnowano z opcji dwufunkcyjnej klapy, którą można było otwierać bez szyby – czyli jak w sedanie, albo z szybą – jak teraz. Wg mnie nieistotny bajer. A przekładając wszystko na liczby – do dyspozycji mamy aż 625 l pojemności. Kto da więcej w tej klasie? Nie widzę.

O nowym Superbie z tym silnikiem już pisałem i to całkiem niedawno: http://testysamochodowe.pl/skoda-superb-combi-2-0-tdi-style-190-km-test/

DSC_0103

Dlatego teraz skupię się na różnicach pomiędzy wersjami. A te – poza różnymi wersjami nadwozia – są kluczowe, gdyż mój egzemplarz testowy był wyposażony w napęd 4×4 skojarzony z najmocniejszym wariantem silnika 2.0 TDI o mocy 190 KM oraz skrzynią DSG. Akurat w tym zestawie, a więc mocny diesel oraz 6-biegowy automat –  napęd 4×4 pokazuje, że w tak dużym aucie jest to niemal konieczność. Gdy testowałem Superba z tym samym motorem, ale bez dołączanej tylnej osi napędowej, brakowało mi lepszej trakcji. Może nie w każdej sytuacji, ale na śliskiej nawierzchni, podczas deszczu, Skoda miała wyraźne problemy z efektywnym przeniesieniem mocy na przednią oś. Próba dynamicznego – ale bez przesady – startu z kompletem pasażerów na pokładzie oraz załadowanym bagażnikiem kończyła się bezproduktywnym mieleniem opon po mokrej jezdni. Owszem, można ruszyć wolno, nie korzystając w pełni z możliwości auta, ale są sytuacje, gdy po prostu trzeba mocniej wcisnąć gaz.

Ponadto uważam, że skoro ktoś kupuje auto, które ma 190 KM powinien mieć komfort korzystania z jego osiągów. Nie każdy skupia się tylko na obserwacji komputera i walczy o jak najniższe spalanie, a potem wrzuca na facebooka zdjęcie z podpisem – „dziś udało się zejść do 4l/100 km”. Są kierowcy, którzy lubią dynamicznie przyspieszać i cieszyć się tym faktem. Nie mam tu absolutnie na myśli piratowania i jazdy ponad dozwolone kodeksem drogowym prędkości. Ja też tak czasami mam – chcę poczuć niutonometry w rdzeniu kręgowym, „depnąć” do 80-100  km/h i potem płynnie sunąć z nurtem innych aut. I właśnie dla takich osób możliwość skorzystania z doskonałej przyczepności – jaką oferuje napęd obu osi – dedykowana jest prezentowana wersja Skody Superb. W trudnych warunkach, np. zimą, różnice będą jeszcze bardziej widoczne, bo niezaładowane auto waży 1650 kg, a po obciążeniu go rodziną i walizami zrobi się spokojnie 1,8 tony. I wtedy w sukurs przychodzi 4×4. Kto mieszka w górzystym terenie lub zapuszcza się zimą w okolice stoków narciarskich z pewnością poczuje różnicę.

DSC_0173

Osiągi

najmocniejszego w ofercie diesla są więcej niż wystarczające. Pierwsza „setka” pojawia się na liczniku prędkościomierza już po 7,6 sekundy. To tylko o 0,7 sekundy wolniej niż benzynowa, 220-konna Octavia RS. Dzięki świetnej trakcji, jaką zapewnia napęd 4×4, Superb staje się godnym rywalem dla przednionapędowych aut dysponujących mocą przekraczającą 200 KM.  Chwalona przeze mnie wielokrotnie przekładnia DSG bardzo sprawnie żongluje biegami. Jest wystarczająco szybka, gdy preferujemy sportowe nastawy parametrów auta. Z kolei podczas normalnej jazdy ujmuje płynnością i łagodnością działania. Ideał? Byłby – bo taki wg mnie jest wariant 7-biegowy, który kojarzony jest z benzynowymi jednostkami i który jest jeszcze lepszy.

W parze z osiągami idzie bardzo umiarkowane zapotrzebowanie jednostki na olej napędowy. Choć dieslom niektórzy zwiastują rychły koniec, motor 2.0 TDI skutecznie obala tę tezę. Kto sporo jeździ nie będzie miał dylematu. Duże auto i spalanie w mieście w okolicach 7,5l na sto kilometrów to naprawdę realne wartości w przypadku flagowego modelu Skody. Co ważne – to wynik do osiągnięcia bez przesadnego starania się czy kompromisu w postaci eko jazdy. Kto jednak trochę się przyłoży, bez kłopotu „urwie” kolejne pół litra. W trasie wszystko zależy od stylu jazdy. Jeśli przemieszczamy się spokojnie po drogach z ograniczeniem do 90 km/h, Skoda odwdzięczy się zużyciem ON w okolicach 4,5-4,7 litra na 100 km. Gdy jednak postanowimy jechać dynamiczniej, trzeba dodać ok. litra do tego wyniku. Wypad na autostradę i jazda z prędkościami rzędu 130-150 km/h uszczupli bak o ok. 7-8 l/100 km. Jakby nie interpretować tych danych, podróż tak obszernym autem z napędem 4×4 i automatem okazuje się wyjątkowo tania.

DSC_0201

To co wyróżnia Skodę na tle rywali, to mądrość. Będę się powtarzać, ale zawsze zachwyca mnie, że auta z Mladej Boleslav są niezwykle przyjazne użytkownikom. Słynne parasole schowane w boczkach przednich drzwi (standard wszystkich wersji poza najtańszą Active) to już wisienka na torcie. Ważniejsze, że wszystkie kieszenie w drzwiach, w które zazwyczaj wtykamy szklane i plastikowe butelki  wyłożono miękkim filcem, przez co nie ma mowy o denerwujących dźwiękach podczas jazdy. Nie zapomniano  oczywiście o tradycyjnych schowkach w podłokietniku oraz przed pasażerem – oba chłodzone.  Zaskoczył Cię mróz? Pod wlewem paliwa jest specjalne miejsce na skrobaczkę. Nie masz przejściówki do gniazda samochodowego, by naładować laptopa? W tylnej części auta jest do dyspozycji gniazdo 230V na standardową wtyczkę. Nie wiesz co zrobić z papierkiem po czekoladowym po batoniku, który właśnie skonsumowało Twoje dziecko?  Specjalny pojemnik na odpadki załatwi sprawę. Świetnym pomysłem jest też  mocowanie ISOFIX dla fotelika dziecięcego na przednim fotelu pasażera (dopłata 150 zł). W bagażniku nie zapomniano o mocowaniach na bagaż, wyjmowanej latarce czy haczykach na siatki z zakupami. Na deser elektryczna klapa bagażnika sterowana ruchem stopy pod zderzakiem. To jednak już standard w coraz większej ilości aut konkurencji.

Co wybrać?

Testowana wersja Style pod względem oferowanych udogodnień zadowoli większość kierowców. Oprócz oczywistych dodatków w tej klasie aut („elektryka”, komplet poduszek powietrznych i systemów wspomagających jazdę),  „z urzędu” dostaniemy m.in. elektrycznie sterowane fotele przednie (kierowcy z pamięcią) i podgrzewane siedzenia (razem ze skrajnymi miejscami na tylnej kanapie). Jest też elektryczna klapa tylna czy bezkluczykowy dostęp do auta wraz z jego uruchamianiem.  W tak obszernym wnętrzu warto rozważyć dopłatę 1,1 tys. zł do trójstrefowej klimatyzacji, która pozwala na ustawienie różnych temperatur dla kierowcy, pasażera oraz osób podróżujących w drugim rzędzie.

DSC_0194

Pokładowe multimedia Skody oferują możliwość personalizacji auta, umożliwiając różnym kierowcom dostosowanie go do swoich preferencji. Nazywa się to Driving Mode Select i wymaga dopłaty 600 zł. Możemy zaprogramować np. tryb jazdy, ustawienia elektrycznie regulowanego fotela kierowcy, klimatyzacji, radia czy systemu nawigacji. Samochód wyposażony w wybór profilu jazdy posiada trzy kluczyki, dlatego też każdy kierowca w rodzinie może korzystać z własnego. Po otwarciu samochodu wszystkie funkcje multimedialne zostaną automatycznie dostosowane do zapisanych ustawień konkretnego kluczyka.

Moim zdaniem warto też dopłacić 2,2 tys. zł do funkcji Smart Light Assist. Dzięki tej opcji jazda nocą zyskuje nowy, lepszy wymiar. Zamiast automatycznego wyłączenia świateł drogowych, gdy nadjeżdża auto z naprzeciwka, system  zasłania strumień światła (lub zmniejsza jego zasięg), nie wyłączając świateł drogowych. A zatem nie oślepiając innych my widzimy doskonale oświetlony pas drogi, po którym się poruszamy.

Warto wspomnieć też o wspomaganiu jazdy w korku – czyli Traffic Jam Assist.  Układ współpracuje z funkcją „asystenta pasa ruchu” i utrzymuje samochód na wybranym pasie przy prędkościach poniżej 60 km/h.  Wykorzystując  działanie aktywnego tempomatu i skrzyni DSG, Superb sam hamuje i przyspiesza względem auta przed nami. Nie zwalnia to oczywiście kierowcy z zachowania uwagi, ale bywa przydatne i wspomagające. To jeszcze nie autonomiczna jazda, ale przedsmak tego, co nas niebawem czeka…

Skoda Superb sprzedaje się

bardzo dobrze, także w Polsce. W pierwszym półroczu 2016 r. sprzedano u nas 3362 egzemplarzy, co stanowi ponad 50 procentowy wzrost w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Ewidentnie widać, że nowa generacja przypadła do gustu klientom. Z Superbem jest jednak pewien problem. O ile lider sprzedaży w Polsce, czyli Skoda Octavia sprzedaje się hurtowo (masa aut trafia m.in. do flot samochodowych), to Superb, który aspiruje o półkę wyżej musi walczyć z mentalnością Polaków. Ile razy słyszałem opinię: „za Skodę 150 tys. zł? Powariowali!”. I tak logika PRL-owskich skojarzeń zwycięża z realnym światem. Octavii się udało. Kwota 65-80 tys. zł za przyzwoicie wyposażony samochód nie budzi kontrowersji – stąd m.in. tak dobra sprzedaż. Oczywiście najlepsze wersje Octavii kosztują po ok. 100 tys. zł, a mogą i znacznie więcej, jeśli klient zażyczy sobie wszystkie dodatki. Jednak sześciocyfrowa bariera ma tu kolosalne znaczenie w psychice kupującego.

DSC_0127

Tymczasem Skoda Superb z najsłabszym silnikiem 1.4 TSI o mocy 125 KM i akceptowalnym wyposażeniem zaczyna się od ok. 100 tys. zł (wersja Ambition). Mało kto jednak zadowoli się takim motorem i w tak sporym aucie chciałby nieco więcej koni pod maską, automat i wyposażenie, w którym poczuje powiew klasy wyższej. I tu cennik zaczyna się od ok. 120 tys. zł. Za wersję taką jak na zdjęciach w wyposażeniu Style trzeba już dać minimum 145 tys. zł. I wtedy zaczyna się analiza – „za Skodę takie pieniądze? To ja wolę Passata”. Tylko warto sprawdzić ile taki Passat w podobnej wersji będzie kosztować. Okazuje się – choć niemożliwe jest bezpośrednie zestawienie takich samych opcji oby modeli– że konkurent ze znaczkiem Volkswagena ceni się o ok. 25-30 tys. wyżej. Passat gra jednak w innej lidze, posiada sporo opcji niedostępnych w Skodzie i jakością wnętrza zasadnie aspiruje do segmentu Premium. Stąd porównanie obu modeli nie jest do końca trafne.

Gdybym decydował o flocie dla managerów średniego, a nawet wyższego szczebla, decyzja o kupnie Superba byłaby z tych najbardziej racjonalnych. Samochód jest świetnie wykonany, oferuje bardzo duże pokłady komfortu i jest tańszy niż konkurencja. Prestiż znaczka Volkswagena może mieć znaczenie tylko wtedy, gdy komuś zależy na uszyciu sobie auta na miarę – czyli wyborze konkretnego koloru skórzanej tapicerki, deski rozdzielczej etc. Tu brat z Wolfsburga daje więcej.

Jeśli nie w smak Ci nadwozie kombi, a zarazem cenisz sobie komfort, bezpieczeństwo oraz przepastne wnętrze i przeogromny bagażnik– umów się na jazdę próbną nowym Superbem. Ten model udowadnia bowiem, że ponad 90-letnia historia produkcji aut czeskiej marki nie wzięła się znikąd.

Test i zdjęcia: Rafał Pazura

Tagi: , , , , ,