Skoda Superb Combi 2.0 TDI Style 190 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
24 marca 2016

Kombi to rodzaj nadwozia, do którego trzeba dojrzeć. Dosłownie. Zazwyczaj „fascynacja” stylizacją karawanu pojawia się, gdy romantyczne wypady nad morze autem coupe, by podziwiać zachód słońca, okazują się ze względów oczywistych nierealne. Mówiąc językiem współczesnej rzeczywistości – pobieracie zasiłek w ramach programu „Rodzina 500+”. A więc jest was co najmniej czwórka (abstrahując od dochodu na „głowę”) i macie wyraźny problem by zapakować się na wspólny wyjazd. Dla takich właśnie osób powstają takie auta jak Skoda Superb Combi. W najnowszym wcieleniu jeszcze większa i jeszcze bardziej praktyczna niż poprzednia generacja, która uchodziła za ideał w tym względzie.

Nie tak dawno na „fejsie” trafiłem na post pewnej Pani dziennikarki, która uczepiła się Skody zarzucając jej zero polotu i stylistycznego sznytu. Wylała na markę wiadro pomyj, jednoznacznie określiła gust osób, które kupują auta czeskiej marki i z nieukrywaną przyjemnością pastwiła się nad każdym komentarzem, który polemizował z jej zdaniem. Nie jestem specjalnym fanem designu aut czeskiej marki, ale nie nigdy nie czułem też obrzydzenia. Patrzę na nowego Superba i wiem jedno. Podoba mi się.

Podoba mi się

odmiana kombi, która nie jest ociosanym klocem i prezentuje się wręcz dynamicznie. Właściwe proporcje, subtelne przetłoczenia profilu, ciekawy projekt lamp i łagodnie opadająca klapa tylna, która dodaje bryle lekkości. Tak, to kombi może się podobać. Klasyka gatunku, czyli geometryczne kształty dużych rodzinnych aut sprawdzają się w Volvo – choć i w przypadku tej marki mocno się ostatnio zmieniło. Skoda nie udaje klasyka, a jej styliści podążają własną drogą.

S2

Nieco zachowawczą i stonowaną, ale widać, że wyciągają wnioski, bo odmiana sedan nowego Superba nie straszy już swoją „dziwnością”. Ale wracając do rodzinnej wersji Skody Superb – dla mnie najładniejsza ze Skód. Kropka.

Sezamie otwórz się

Ile razy miałeś ten problem? Wychodzisz z marketu: w jednej dłoni zgrzewka wody, w drugiej ciężka torba z zakupami. Pada deszcz. Dylemat – co postawić na ziemi, by sięgnąć do zamka bagażnika? Co z tego, że masz bezkluczykowy dostęp do auta, skoro i tak trzeba mieć wolną dłoń by dotknąć magicznego guzika na klamce drzwi. A zatem stawiając zakupy coś się ubrudzi, co w konsekwencji odbije się na czystości tapicerki. I tutaj przychodzi w odsieczy patent, który w Skodzie Superb jest standardowy dla każdej wersji. Przesuwasz nogą pod tylnym zderzakiem i klapa otwiera się elektrycznie. Przyznaję – kiedyś naigrywałem się z tego wynalazku. Teraz, po sprawdzeniu w praktyce w kilku autach wiem, że to bardzo przydatna opcja, która nie ma nic wspólnego z lenistwem czy tanim lansem.

Obstawiam, że za kilka lat będzie w autach kombi czy SUV-ach oczywistością – tak jak elektrycznie sterowane szyby, które kiedyś traktowano jak luksus, a teraz praktycznie nie powstają nowe auta z korbami w drzwiach. Skoro mowa o bagażniku – trudno chcieć więcej niż oferuje Superb. 660 litrów to pojemność, która gwarantuje, że na wakacyjny urlop rodzina zapakuje bez kłopotu wszystkie bagaże. Nawet ścięta klapa bagażnika nie ma wpływu na jego praktyczność. Do tego: pojemne schowki pod podłogą, haczyki na zakupy, siatki mocujące, wyjmowana latarka, podwójna roleta.

S5

Czescy projektanci przestrzeni użytkowej Superba pomyśleli dosłownie o wszystkim. Dlatego zawsze to podkreślam, że jeśli nie stać Cię na Rolls Royce’a, tylko w Skodzie będziesz mógł skorzystać w razie deszczu z firmowych parasoli, które sprytnie schowano w boczkach przednich drzwi (standard wszystkich wersji poza najtańszą Active). Zaskoczył Cię mróz? Nie szkodzi, pod wlewem paliwa jest specjalne miejsce na skrobaczkę. Nie masz przejściówki do gniazda samochodowego, by naładować laptopa? W tylnej części auta jest do dyspozycji typowe gniazdo 230V. Nie wiesz co zrobić z papierkiem po cukierku, albo ogryzkiem jabłka? Specjalny pojemnik na odpadki zlokalizowany w drzwiach przednich załatwi sprawę. Trzeba pilnie przeprowadzić teściową, ale konieczna będzie przyczepka? No problem – naciskasz przycisk zlokalizowany na progu ładunkowym bagażnika i elektrycznie spod zderzaka wysuwa się hak holowniczy. Składane oparcie fotela przedniego pozwoli na przewiezienie długich przedmiotów o długości do 3,1 metra, a mocowanie ISOFIX na tymże fotelu pozwoli na bezpieczny transport dziecka. Można? Można. Oczywiście nie muszę wspominać o klasycznych i pojemnych schowkach czy uchwytach na napoje. W tej kategorii Skoda po prostu kasuje konkurencję.

Podobnie jak w kategorii ilość miejsca w kabinie. Łatwo zgubić jedno z trójki dzieci jadących z tyłu. Dlatego przed opuszczeniem auta sprawdź, czy wszystkie pociechy rzeczywiście opuściły „pokój” za tylnymi fotelami. Tu od lat nie ma godnego rywala w kategorii cenowej, którą reprezentuje Skoda. W sumie, trudno o rywala nawet w klasie limuzyn, bo to co oferuje Superb – jeśli chodzi o ilość miejsca na nogi pasażerów tylnej kanapy – potrafią dopiero luksusowe, przedłużane wersje np. Mercedesa Klasy S, czy BMW serii 7. Dlatego największa Skoda wymyka się spod wielu klasyfikacji. W temacie ilości oferowanego miejsca Superb rozsiadła się na tronie i nie zamierza go opuszczać.

W temacie

komfortu także trudno na coś narzekać. Wygodne, obszerne przednie fotele z elektryczną regulacją i pamięcią ustawień są standardem dla wersji Style, która nie jest wcale najbogatszą z oferowanych odmian. Zakres regulacji fotela i kolumny kierowniczej zadowoli mikrusów i tych ponadprzeciętnie wysokich. Wyraźnie poprawiła się także jakość materiałów użytych do wykończenia kabiny oraz precyzja ich spasowania– dominują miękkie w dotyku i miłe dla oka materiały, a jazda po bruku nie przekłada się na „jęki” materiałów z wnętrza auta. Widać także, że Czesi popracowali nad detalami i tanio wyglądające boczki drzwi poprzedniej wersji to już przeszłość – zadbano nawet o filcowe wykończenie schowków w drzwiach, dzięki czemu plastikowa butelka nie będzie już denerwująco grzechotać.

S3

Widać jednak, że w kwestii luksusu Volkswagen trzyma w ryzach czeską markę, której ewidentnie nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł. Z tego powodu są opcje, których nie da zamówić się do Skody, a które występują w mniejszych modelach rodzimej marki. Dowody? Na przykład fotele wyposażone w funkcję masażu, które oferuje Golf, ale już nie największa Skoda. Poza tym: kamera cofania, która w autach Volkswagena ukryta została pod znaczkiem firmowym – dzięki czemu nigdy się nie brudzi. W Skodzie niestety w takiej opcji nie występuję. Ponadto, jeśli zapragniesz skorzystać z technologii „full LED” dla reflektorów przednich, które oferuje Passat – nie ma na to szans, bo zwyczajnie nie są oferowane w Superbie. Na szczęście biksenonowe lampy świetnie wywiązują się ze swojej roli. Posiadają system AFS, który sprawia, że wiązka światła podąża za skrętną osią, system automatycznego włączania świateł drogowych oraz funkcję maskowania świateł drogowych. To nic innego jak automatyczne przysłanianie włączonych świateł „długich”, by nie oślepiać kierowców aut jadących z przeciwka. To naprawdę działa.

Osobiście bardzo lubię skodowską filozofię zarządzania instrumentami pokładowymi. Niemiecka szkoła – jest ascetycznie, prosto, bez udziwnień utrudniających obsługę. Mimo zaaplikowania autu bardzo wielu zaawansowanych systemów z zakresu bezpieczeństwa, nic nie przytłacza kierowcy i nie absorbuje niepotrzebnie jego uwagi. Jedyne zastrzeżenie mam do umiejscowienia ekranu systemu nawigacyjnego. Jest po prostu zbyt nisko. Poza tym sam ekran jest bardzo czytelny graficznie, a obraz z kamery – także nocą – naprawdę dobry. Konia z rzędem jednak temu, kto wyjaśni mi dlaczego nie można już korzystać z płyt CD? Ja wiem, można słuchać muzy z telefonu, można z mp3, ale skompresowane pliki muzyczne nie dają takiej jakości jak stare, dobre CD. Zostawcie chociaż tę opcję takim dinozaurom jak ja – jedna wąska szczelina na płytę, czy to tak dużo kosztuje?

W tak obszernej kabinie jaką oferuje Skoda ważna jest skuteczna wentylacja. Pamiętam, że efektywność pracy dwustrefowego Climatronica poprzedniej generacji Superba pozostawiała sporo do życzenia. Mimo dodatkowych nawiewów na tylną kanapę, w upalne dni, trudno było szybko schłodzić wnętrze. Teraz to już przeszłość. W wersji Style za dopłatą zaledwie 1,1 tys. zł otrzymamy trójstrefową klimatyzację z regulacją temperatury dla drugiego rzędu. Działa efektywnie i bardzo sprawnie.

S1

Czas na wrażenia

towarzyszące jeździe. Tu nie ma niespodzianek. Skoda prowadzi się bardzo neutralnie i przewidywalnie. W ciasnych zakrętach trudno sprowokować, by przednia oś napędowa uciekała na zewnątrz łuku. Po pierwsze – nie nastraja do tego charakter auta, czyli obszerne, rodzinne kombi. Po drugie – dba o to cała masa elektronicznych asystentów. Auto jest „po niemiecku” sprężyste i sztywne. Mnie to pasuje, ale z pewnością są tacy, którzy oczekują czegoś więcej – wówczas ratunkiem może okazać się opcjonalne, adaptacyjne zawieszenie DCC, za które trzeba dopłacić 4 tys. zł.

Podczas szybkiej jazdy autostradą docenić należy precyzję działania układu kierowniczego, który koresponduje ze sztywną charakterystyką pracy zawieszenia, co w duecie daje wrażenie pewnego wyczucia auta. Generalnie – Superb to świetny kompan do dalekich wypraw z rodziną. Problem pojawia się, gdy zestawimy jednostkę diesla o mocy 190 KM – a taki silnik pracował pod maską testowego egzemplarza – z napędem przedniej osi. Takie połączenie oznacza, że na przednią oś trafia 400 Nm. Wówczas, szczególnie na mokrej jezdni, koła łatwo tracą przyczepność nawet wówczas, gdy nie są skręcone. Jedyny ratunek to wersja 4×4, która na szczęście występuje w połączeniu z różnymi wersjami silnikowymi.

Silnik

wysokoprężny o pojemności 2,0 litra w testowym egzemplarzu posiadał 190 KM. Jest wystarczająco dynamiczny, by zapewnić więcej niż dobre osiągi. Start do „setki” zajmuje mu tylko 8,1 s, a kierowcy towarzyszy miłe uczucie, że dysponuje odpowiednimi rezerwami mocy, by w każdej sytuacji wcisnąć gaz i sprawnie wykonać żądany manewr. Co kluczowe – dynamika jednostki absolutnie nie kłóci się z ekonomiką. To jeden z najoszczędniejszych silników z jakimi miałem ostatnio do czynienia. Zakorkowane ulice stolicy nie były w stanie „zmusić” motoru do zużycia powyżej 8 l/100 km. Zazwyczaj spalanie oscylowało w graniach 7,0-7,5 l. W trasie jest jeszcze lepiej. Można zejść nawet poniżej 5l/100 km, ale całkiem żwawa jazda autostradą z prędkościami w okolicach 140 km/h nie powinna przełożyć się na większe spalanie niż 6,0-6,3 litra. To naprawdę godne pochwały rezultaty.

To nad czym można tylko popracować, to lepsze wytłumienie diesla od kabiny. Nie jest źle, ale trudno zapomnieć, że w baku chlupocze olej napędowy.

Decyzja

Skoda Superb Combi 2.0 TDI z silnikiem diesla 190 KM w wersji Style to wydatek 130,4 tys. zł. Sporo, ale w cenie bardzo bogate wyposażenie, które na tle konkurencji sprawia, że oferta wydaje się całkiem atrakcyjna. Dwulitrowy diesel występuję w dwóch wariantach mocy: 150 i 190 KM. Różnica 40 koni mechanicznych oznacza wydanie o 3 tys. zł więcej w stosunku do słabszej odmiany. Czy warto? Oczywiście mocniejsza jednostka zapewnia lepsze przyspieszenie, ale czy 0,8 sekundy ma większe znaczenie w codziennym użytkowaniu? Dlatego ja – jeśli miałbym wybierać spośród jednostek diesla – wolałbym odmianę generującą 150 KM, a różnicę w cenie zainwestował w napęd 4×4.

Warto przeanalizować sobie inne opcje, czyli benzynowe odmiany z silnikami 1,4 i 1,8 litra. Kosztują wyraźnie mniej, oferują świetne osiągi i rozsądne spalanie. Kto więc nie nabija rocznie 40-50 tys. km powinien wziąć pod uwagę, że np. odmiana z 1.4 TSi o mocy 150 KM, we wspomnianej bogatej wersji Style, kosztuje 114 tys. zł.

Mnogość opcji silnikowych w skojarzeniu z napędem 4×4 i skrzynią DSG sprawia, że cennik Skody okazuje się zajmującą lekturą na długie godziny. Jedno jest niezmienne – wersja kombi jest równie wielka i praktyczna we wszystkich konfiguracjach. Choć nie lubię jednoznacznych podsumowań, to po dogłębnej analizie stwierdzam, że w kategorii – wielkość auta w stosunku do ceny oraz tego co oferuje w wyposażeniu na tle rywali – nie miałbym dylematu z wyborem auta rodzinnego. Gdybym tylko kwalifikował się na program Rodzina 500+…”

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

 

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *