Skoda Yeti 1.4 TSI 4×2 Elegance – typ uniwersalny – TEST

avatar
Rafał Pazura
06 lutego 2015

Czeski crossover to częsty widok na europejskich i polskich drogach. Także my nie raz zdawaliśmy Wam relację z jazd tym modelem. Okazuje się, że auta z podwyższonym prześwitem nie są wcale wybierane z powodu, iż oferują napęd 4×4. Najczęściej klienci decydują się na tańsze wersje przednionapędowe, bo zazwyczaj nie zjeżdżają nimi poza utwardzone szlaki. Po co więc kupują wyższe auto? Moda? Nie tylko – kompaktowe SUV-y po prostu okazują się praktyczniejsze od typowych kompaktów. Dla wielu kierowców wyższa pozycja w fotelu to nie tylko lepsza widoczność, ale także większe bezpieczeństwo. I właśnie odmiana z napędem na jedną oś, zasilana popularnym silnikiem benzynowym 1.4 TSI, jest bohaterką naszej relacji. Oto Skoda Yeti.

Jeśli samochód ma nam służyć głównie w mieście nieocenionym dodatkiem będzie automatyczna skrzynia biegów. Dlatego z radością powitałem fakt, że testowy egzemplarz sprzęgnięto z jej siedmiobiegowym wariantem. Automat występujący w Skodzie to jeden z najpopularniejszych wynalazków tego typu na świecie, bo oprócz czeskiej firmy można go znaleźć w autach takich marek jak: Volkswagen, Seat, czy pod nieco inną nazwą (S-Tronic) także i w Audi. O jej zaletach pisaliśmy już wielokrotnie, więc nie ma co się powtarzać. W przypadku Yeti miałem te same odczucia: świetna szybkość działania oraz płynna i aksamitna praca przekładni. Do tego osiągi identyczne jak w manualu, a spalanie dosłownie o promile wyższe. Z tego powodu wydatek dodatkowych ok. 8 tys. zł jest dla mnie uzasadniony.

Ubiegłoroczny lifting

jaki przeszło Yeti zmienił jego charakter. Charakterystyczne wielkie, okrągłe światła przeciwmgielne – wkomponowane częściowo w zderzak, a częściowo „wgryzające się” w obrys świateł głównych – wyróżniały czeskie auto i były znakiem rozpoznawczym tego modelu. Teraz są już przeszłością. Zastąpiły je bardziej tradycyjne, „trapezokształtne” lampy, które „ugrzeczniły” design przodu nadwozia Skody. Dla bardziej ortodoksyjnego klienta to zmiana na lepsze, ale ja osobiście lubiłem te „oczy człowieka śniegu”. Na osłodę – w nowe klosze wkomponowano bardzo gustownie pasek LED-owych świateł, które urodą nawiązują do rozwiązania znanego z modeli Audi. Za skromną dopłatą 600 zł można poprawić urodę tylnej części auta zamawiając także LED-owe lampy tylne. Na urodę testowanej przeze mnie odmiany Elegance niewątpliwie pozytywny wpływ miały czarny dach i lusterka, które wymagają dopłaty 1,5 tys. zł. W zestawieniu z białym lakierem zestaw taki wygląda naprawdę kusząco.

Skoda-Yeti-Elegance-tyl

Kształt nadwozia

to pudełkowata, niemal geometryczna bryła z dużą ilością szyb, co korzystnie wpływa na dobrą widoczność z wnętrza auta. Aby wyczarować dużą przestrzeń w Yeti sięgnięto po proste, ale sprawdzone patenty: niemal pionowa linia szyb bocznych i wysokie nadwozie. Pozycja z przodu niemal równie wysoka jak w kompaktowym SUV-ie, a dzięki świetnie wyprofilowanym sportowym fotelom przednim (dopłata 1,1 tys. zł) nawet długa jazda nie odbija się negatywnie na kondycji naszego kręgosłupa.

Za praktyczność części pasażerskiej w drugim rzędzie odpowiada system foteli VarioFlex. W czym rzecz? Otóż tylną kanapę stanowią trzy niezależne fotele, na których wygodnie uda się zasiąść trzem osobom, pod warunkiem, że nie są zbyt rozbudowane w ramionach. Fotele można składać, pochylać czy przesuwać. W zależności od potrzeb, mamy większy bagażnik, kosztem miejsca na nogi. I odwrotnie. Ponadto środkowy fotel daje się stosunkowo łatwo zdemontować i skrajne dwa siedziska można zbliżyć ku sobie. Wrażenie przestrzeni jest wówczas zdecydowanie lepsze niż przy komplecie foteli.

Kufer Yeti dysponuje pojemnością 416 litrów i zyskuje kolejnych kilkadziesiąt, gdy przesuniemy fotele tylnego rzędu do przodu. To przeciętny wynik, ale na potrzeby 4-osobowej rodziny bagażnik okazuje się być wystarczający. Dodatkowy plus za ilość i pomysłowość praktycznych schowków. Można w nich upchnąć naprawdę dużo drobiazgów – łącznie z 1,5-litrowymi butelkami w drzwiach.

Skoda-Yeti-Elegance-wnetrze

Co do jakości wnętrza – klimat rodem z Niemiec. Wszystko logicznie i rzeczowo rozplanowane, zegary i wyświetlacz komputera pokładowego wzorowo czytelne, łatwa obsługa większości pokładowych instrumentów. Świetne wrażenie robi opcjonalny, droższy zestaw nawigacji Columbus (dopłata aż 7,3 tys. zł). Świetne mapy Polski i Europy Zachodniej z darmową aktualizacją przez okres 3 lat, niezłe audio i bardzo praktyczny wyświetlacz systemu parkowania, który wizualizuje odległość od przeszkody nie tylko z przodu i z tyłu auta, ale i … z boku.

Komfort w Yeti

ma inną definicję niż np. u francuskiej konkurencji. Czesi postawili na pewne właściwości jezdne, przez co Skoda nie jest specjalistą w niezauważalnym pokonywaniu wyrw w drodze. Zawieszenie jest sztywne, by jazda w zakrętach była pewna oraz przewidywalna. Ponadto przejazd przez poprzeczne nierówności nie generuje „dzwonienia” czy dobijania pod podłogą. Kto jednak liczy na płynne i miękkie „połykanie” nierówności, może poczuć się nieco rozczarowany. Do tego całkiem precyzyjny, jak na auto tego typu, układ kierowniczy sprawia, że jazda dostarcza sporo pozytywnych wrażeń

Skoda-Yeti-Elegance-felga

TSI

Yeti z silnikiem 1.4 TSI legitymuje się mocą 122 KM i występuje tylko z napędem przedniej osi. Jest wybierana przez zdecydowaną większość klientów (wspólnie z wersją 1.2 TSI o mocy 105 KM). Amator napędu 4×4, który zechce jeździć benzyniakiem, nie ma wyboru – musi wybrać silnik 1.8 TSI o mocy 160 KM (152 KM w przypadku skrzyni DSG), który choć zapewnia dobre osiągi, spala wyraźnie więcej niż mniejsze jednostki.

Styl jazdy ma oczywiście wpływ na zużycie paliwa. Żwawa jazda z prędkościami autostradowymi oznacza spalanie w wysokości ok. 7,5-8,0 l. Jeśli utkniesz w miejskim korku, Skoda spali w granicach 9-9,5l/100 km. Płynna i rozsądna jazda poza miastem skutkuje wynikiem w okolicach 6,5 l/100 km. Jak dla mnie to wartości przyzwoite.

Skoda-Yeti-Elegance-silnik

Pracujący pod maską testowanego egzemplarza nieduży motor benzynowy zachwyca kulturą pracy – żadne wibracje nie są przenoszone na kierownicę czy drążek zmiany biegów. Poza tym imponuje cichą pracą, a w połączeniu z 7-biegowym automatem nawet jazda z większą prędkością nie odbija się negatywnie na akustyce w kabinie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 10,6 sekundy i jak na charakter auta jest wystarczające. To co najważniejsze – każde trącenie gazu skutkuje natychmiastową reakcją, a „automat” zrzuca po dwa a nawet trzy biegi w dół wybierając optymalny tryb potrzebny np. do wyprzedzania. Żaden kierowca nie zrobi tego szybciej za pomocą tradycyjnej przekładni.

Wyższe nadwozie

pozwala na psychiczny komfort u kierowcy przy pokonywaniu barier miejskich w postaci osiedlowych spowalniaczy czy wysokich krawężników. Poza tym Yeti w sensie możliwości trakcyjnych nie zaoferuje nic poza tym, co zwykły hatchback. Owszem, jazda po zaśnieżonej drodze z koleinami pozwala na nieco więcej, a opcjonalny pakiet off-road ochroni newralgiczne elementy podwozia przed kamieniami. Jednak próba zjazdu na błotnistą drogę czy piaszczysty dojazd do jeziora będzie obarczona sporym ryzkiem unieruchomienia auta. Z tego powodu Yeti 4×2 to po prostu wyższy wariant auta kompaktowego, głównie poprawiający samopoczucie jego właściciela. I nie ma w tym nic z sarkazmu.

Skoda-Yeti-Elegance-bok

Testowany

egzemplarz to wersja Elegance, która w połączeniu z motorem 1.4 TSI i „automatem” zaczyna się w cenniku Skody od kwoty 91 100 zł. Aktualnie na model z roku 2014 można uzyskać rabat, co wg konfiguratora umieszczonego na stronie internetowej Skody obniża cenę do bardziej akceptowalnego poziomu 87,3 tys. zł. Należy pamiętać, że mamy tu do czynienia z bogatą wersją Elegance, więc podobny zestaw, czyli ten sam silnik + skrzynia DSG można już mieć za ok. 12 tys. zł mniej (Active). Odmiana Elegance to propozycja dla bardziej wymagającego klienta. Cieszy możliwość bezpłatnego wyboru kolorystyki wnętrza (czernie, szarości lub beże), co pozwala na dobór auta wg indywidualnego gustu. Z urzędu dodam, że testowana odmiana z wieloma płatnymi dodatkami została wyceniona na 111 tys. zł. A zatem Skoda hołduje zasadzie: każdemu wedle potrzeb i zasobności portfela.

Rafał Pazura

Foto: Rafał Pazura/Skoda

Tagi: , , , , ,