Smart Fortwo Edition #1 – TEST

Smart Fortwo Edition #1 - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
07 lipca 2015

Gdy dowiaduję się, że będę miał możliwość jeździć jakimś samochodem testowym, zawsze jestem z tego powodu zadowolony. Na niektóre auta czekam jednak bardziej, niż na inne i do grupy mocniej wyczekiwanych testówek zdecydowanie należy dzisiejszy bohater – Smart Fortwo. Samochód, który pokazuje jak zróżnicowana i ciekawa jest motoryzacja.

To nie samochód. To Smart

Jako, że był to mój pierwszy bliższy kontakt z samochodem z logo Smarta na masce przyznam, że na początku nie umiałem za bardzo nim jeździć. A precyzyjniej rzecz ujmując – wykorzystać wszystkich możliwości, jakie to auto daje. Bo Smart Fortwo mimo, że ma koła, kierownicę i pedały w znajomych miejscach to nie jest normalny samochód. By lepiej zobrazować o czym mówię przytoczę długość nadwozia Fortwo i innego, wcale nie za dużego samochodu, np. Peugeota 208. Smart: 2690 mm, Peugeot: 3962 mm.

Smart-Fortwo-Edition-1-bok

Nowy, produkowany od 2014 roku Smart Fortwo – mimo, że jest trochę większy niż poprzednia generacja tego modelu – wciąż nawet nie zbliża się pod względem gabarytów do innych samochodów. Sprawia to, że jadąc nim trzeba otworzyć swój umysł i pozbyć się standardowego myślenia „tu jest chyba za ciasno”, „tu nie ma sensu zawracać”, „tu nie ma miejsc do parkowania”. Za kierownicą Smarta Fortwo zawsze jest sens i zawsze jest miejsce.

Dlatego po krótkim zapoznaniu z autem zacząłem już „smarcić” na całego, a Fortwo podczas jazdy po mieście pokazywał pełnię swoich możliwości. Jeśli chodzi o parkowanie, to za sprawą niemal zupełnego braku „tyłu” znanego z większości samochodów można wcisnąć się praktycznie wszędzie i idealnie wyczuć gdzie nadwozie się kończy, w czym pomagają dodatkowo będące na wyposażeniu czujniki parkowania z tyłu. Podróżując za kierownicą Fortwo na parkingach robi się nagle znacznie więcej miejsca, bo wystarczy mała luka, aby Smart mógł się w nią wpasować.

Smart-Fortwo-Edition-1-kierownica

Równie imponujący jest promień zawracania – dzięki umieszczeniu silnika z tyłu udało się wygospodarować więcej miejsca z przodu w nadkolach, co przekłada się na zwrotność. Pamiętam, że jakiś czas temu testując Renault Twingo byłem zachwycony jego zdolnością do manewrowania. Teraz wiem, że małe Renault może co najwyżej polerować koronę prawdziwemu królowi – Smartowi Fortwo. Pierwszy z brzegu przykład jego możliwości: na osiedlowej drodze o dwóch pasach ruchu zawracać bez problemu można na raz. A jeśli nie na raz, to maksymalnie na dwa.

Smart zawraca niemal w miejscu i zapewnia komfort manewrowania na ciasnych przestrzeniach niedostępny dla żadnego innego samochodu jakim miałem okazję jeździć. Do miasta jest to rozwiązanie wprost idealne.

Smart-Fortwo-Edition-1-felga

Silnik, skrzynia, zawieszenie

Czas wspomnieć o silniku, który znalazł się pod maską pod bagażnikiem Fortwo. Jednostką napędową w testowanym egzemplarzu było wolnossące, benzynowe 1,0 o mocy 71 KM – widząc takie dane ciężko doszukiwać się w Smarcie duszy sportowca. Sprint do „setki” w 14,4 sekundy, prędkość maksymalna wynosząca 151 km/h to wartości, które rzeczywiście nie robią wrażenia. W Smarcie nie są one jednak najważniejsze, bo tutaj liczy się elastyczność na niższych biegach i sprint nie do 100 km/h, a np. do 60 km/h. Tak podchodząc do sprawy jest całkiem nieźle, bo mały silnik potrafi żwawo rozpędzić Fortwo do prędkości, z którymi zazwyczaj jeździ się w mieście. Spod świateł da się zatem ruszyć dynamicznie, a dopiero w okolicach 70-80 km/h samochód dostaje zadyszki.

Niestety zastosowana jednostka napędowa poza niezłą dynamiką przy miejskich prędkościach nie ma za wielu innych zalet. Nie jest cicha – wyraźnie słychać ją podczas jazdy, chociaż dźwięk jaki generuje przy wyższych obrotach nie jest irytujący. Nie pracuje zbyt kulturalnie – na niższych obrotach lubi wpadać w wibracje, które przekładają się na lekkie drżenie całego samochodu. Nie jest też oszczędna, bo średnie spalanie z całego testu wyniosło 7,3 litra (60% poza miastem, 40% miasta), a typowa jazda po mieście skutkuje spalaniem na poziomie 8-8,5 litra. Warto dodać w tym miejscu, że w ofercie Smarta dostępna jest również inna jednostka dla Fortwo: 0,9 turbo o mocy 90 KM – mimo konieczności lekkiej dopłaty zdecydowanie warto jest moim zdaniem zwrócić na nią uwagę.

Smart-Fortwo-Edition-1-zegary

Silnik w testówce sprzężony był z 5-biegową skrzynią manualną, która jest poprawna – ani nie zachwyca niczym pozytywnym, ani nie sprawia, że zmiana przełożenia zaczyna być utożsamiana przez kierowcę w torturą. Zawieszenie za to jest dosyć twarde, co mnie osobiście nie przeszkadza, ponieważ jego pracę kompensują stosunkowo miękkie i wygodne fotele. Dodatkowo dzięki temu Smart nie przechyla się przesadnie na zakrętach. Fakt jednak zostaje – podczas jazdy po nierównościach są one wyraźnie odczuwalne, a efekt ten potęguje dodatkowo bardzo krótki rozstaw osi.

A jak w trasie?

Mimo, że Smart Fortwo to samochód wybitnie miejski to nie ma co się oszukiwać – czasami poza teren zabudowany trzeba będzie się nim zapuścić. Ciekaw byłem jak poradzi sobie to auto w takich warunkach i zostałem miło zaskoczony.

Smart-Fortwo-Edition-1-predkosciomierz

Z powodu zamontowanego silnika musimy pogodzić się z faktem, że to raczej nas będą wyprzedzać, ale spokojna jazda z prędkościami w okolicach 100 km/h nie stanowi dla Fortwo problemu. Samochód dobrze trzyma się drogi (znacznie stabilniej znosi zawirowania powietrza spowodowane np. wyprzedzaniem TIRa na ekspresówce niż większość małych samochodów jakim jeździłem), pewnie pokonuje zakręty, jest stosunkowo cichy (pomijając pracę silnika). Dopiero w okolicach 120 km/h zaczyna się odczuwać, że auto nie zostało do takich zabaw stworzone, bo wtedy w kabinie robi się naprawdę głośno. Smartem Fortwo da się zatem z powodzeniem wyjechać za miasto, chociaż nie jest to idealny kompan tego typu dłuższych podróży. I trudno traktować to jako wadę, bo przecież nigdy takim miał nie być.

Wygląd

Samochód za to miał przyciągać wzrok na ulicy i zdecydowanie mu się to udaje. Zwłaszcza w testowanej wersji Edition #1, która wyróżniała się dwukolorowym lakierem i czarnymi felgami. Smart to bardzo charakterystyczny samochód i ciężko w jego przypadku mówić, czy jest ładny czy nie, bo gusta są różne. Nie można jednak odmówić mu uroku i tego, że wzbudza emocje. Gdy robiłem mu zdjęcia grupa w wieku gimnazjalnym idąc obok żywo dyskutowała o jego wyglądzie. W skrócie przeważał pogląd, że Fortwo jest „fajny, ale babski”.

Smart-Fortwo-Edition-1-przod

Również wszyscy stróże na parkingu na którym trzymam samochody dopytywali się co to za ciekawe auto, co jeszcze w przypadku żadnego innego samochodu się nie zdarzało, a „parę” testówek już tam trzymałem. Smart zwraca na siebie uwagę, budzi emocje i co najważniejsze są one niemal w 100% pozytywne.

Wnętrze

Smart Fortwo powstaje w tej samej fabryce co Renault Twingo i dzieli z nim część podzespołów, co jest niestety zauważalne we wnętrzu. Niestety, ponieważ mamy tutaj lekkie zderzenie dwóch światów. Z jednej strony mamy „wesołe” linie, deskę rozdzielczą wykończoną pomarańczową tkaniną, czy oryginalny panel klimatyzacji, a z drugiej mamy gałkę zmiany biegów żywcem wyjętą z modeli Dacii, albo tańszych Renault. Niektóre przełączniki też pochodzą z francuskich samochodów, podobnie jak lekko „przypudrowany” system multimedialny. Nie doskwiera to bardzo, ale chciałbym po prostu, aby po zajęciu miejsca w kabinie tak oryginalnego samochodu wszystko było równie unikalne. Za to prawdziwym mistrzostwem jest kierownica – dobrze wyprofilowana, obszyta skórą, a co najważniejsze wyglądająca niczym w samochodzie wyścigowym.

Smart-Fortwo-Edition-1-wnetrze

Pod względem ilości miejsca jest tak, jak można się spodziewać. Przestrzeń mamy oczywiście tylko dla dwóch osób, które jednak mogą podróżować w komforcie nawet, jeśli zaliczają się do przedziału 180cm +. Za to bagażnik za sprawą zamontowanego pod jego podłogą silnika jest naprawdę mikroskopijny. 190 litrów oznacza miejsce tylko na średnie zakupy albo wrzucenie jednej – również średniej – torby. Na plus można zaliczyć to, że otwiera się on dwustopniowo – najpierw podnosimy szybę, a później opuszczamy dolną część klapy – niczym w BMW X5. Dobre rozwiązanie, gdy chcemy tylko coś szybko wrzucić do kufra, albo dysponujemy taką ilością miejsca, która uniemożliwiłaby podniesienie klapy w sposób „klasyczny”.

Kalkulacja i podsumowanie

Za bycie „smart” trzeba zapłacić. Podstawowa wersja modelu Fortwo oferuje 15” felgi stalowe, wyłącznie podstawowe wyposażenie i kosztuje 46 600 zł. Egzemplarz testowy znajdował się na drugim biegunie i był bogato obdarowany przez fabrykę. Na pokładzie znajdowały się: nawigacja, automatyczna klimatyzacja, podgrzewane fotele, tempomat, asystent pasa ruchu (nie koryguje sam jazdy, ale sygnalizuje o najechaniu na linie), szklany dach, czujniki parkowania z tyłu. Były też stylistyczne dodatki w postaci wspominanej już wcześniej sportowej kierownicy, czy nakładek na pedały wykonanych ze szczotkowanej stali. Za takie wyposażenie zapłacić trzeba około 72 000 zł.

Smart-Fortwo-Edition-1-znaczek

Cena jest naprawdę duża jak na polskie warunki i sprawia, że na Smarty Fortwo „na wypasie” będą mogli pozwolić sobie tylko najwięksi fani marki i jazdy miejskiej. W końcu za 70 000 zł można kupić znacznie większy i bardziej uniwersalny samochód. Jeśli jednak ktoś ma odpowiednio dużo pieniędzy i szuka naprawdę idealnego samochodu miejskiego, takiego bez żadnych „ale”, to Smarta Fortwo Edition #1 po prostu musi kupić, a przynajmniej brać pod uwagę.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , ,