SsangYong Actyon Sports – na każdą okazję (TEST)

avatar
Michał Strzyżewski
30 sierpnia 2012

SsangYong – jeszcze kilka lat temu ta marka samochodów dla motoryzacyjnych estetów oznaczała kłopoty. Rodius, poprzednie generacje Korando, Actyona – te samochody wyróżniały się „in minus” projektem nadwozia i nie miały szans w motoryzacyjnych konkursach piękności. Teraz jednak sytuacja ulega zmianie, a producenci z Korei mocno starają się trafić w gusta zachodnich klientów i zburzyć stereotypy, które przez lata do nich przylgnęły. Czy nowy Actyon Sports ma szansę się do tego przyczynić ?

Wygląd

Na wstępie pisałem, że samochody SsangYonga nie były specjalnie urodziwymi projektami. Nowe Korando pokazało, że Koreańczycy potrafią zrobić auto, które może się podobać, ale po ich pickupie nie spodziewałem się cudów. A jednak zostałem miło zaskoczony – wiadomo, gusta są różne, jednak dla mnie nowy Actyon wygląda bardzo dobrze. Szczególnie, jeśli spojrzeć na przednią część nadwozia: przetłoczenia na masce, ciekawie zaprojektowane lampy dające Actyonowi agresywne „spojrzenie”, ładny kształt atrapy chłodnicy. Nie ma się do czego przyczepić. Jednak im bliżej tyłu, tym sprawa wygląda mniej ciekawie. Tutaj cudów nie można oczekiwać – pickup nie będzie miał zachwycającej linii, chociaż projektantom udało się wkomponować kilka detali, poprawiających wygląd samochodu dla osób patrzących na niego z profilu. Brakuje tylko trochę większych felg – auto oferowane jest wyłącznie z kołami o rozmiarze 16” co sprawia, że giną one w tylnych nadkolach. Tył zachował w sobie najwięcej ze starego Actyona. Zmieniono lampy i parę szczegółów, jednak nie jest to już taka rewolucja jak ta, z którą mamy do czynienia z przodu. Samochód jest zauważalnie krótszy od innych pickupów oferowanych na naszym rynku, za to jest od nich odrobinę szerszy. Przekłada się to mniejszą przestrzeń ładunkową.

Wnętrze

Po przyjrzeniu się nadwoziu czas zagłębić się do środka pickupa SsangYonga. Jak przystało na ten segment siedzi się wysoko, wyżej niż można by się spodziewać patrząc na samochód z zewnątrz. Projekt kokpitu przywodzi skojarzenia bardziej z samochodami osobowymi, a nie pickupami przeznaczonymi do pracy w trudnych warunkach. Na pochwałę zasługują materiały użyte do wykończenia wnętrza. Poszczególne jego elementy są dobrze spasowane co przekłada się na brak niepożądanych efektów dźwiękowych podczas jazdy, a także wykonane z dobrej jakości materiałów. Nie wszędzie jest miękko, ale plastiki w miejscach, które dotykamy najczęściej są bardzo dobre jakościowo.

SsangYong-Actyon-Sports-1

Cała kabina jest utrzymana w ciemnej kolorystyce i pozbawiona stylistycznych fajerwerków. Jedynym przejawem lekkiego „szaleństwa” projektantów są dyski z przyciskami znajdujące się po obu stronach kierownicy. Konsola centralna nachylona jest lekko w kierunku kierowcy i nie przeładowana przyciskami, a obsługa wszystkich urządzeń na pokładzie nie powinna stanowić większego problemu nawet dla osób wsiadających do Actyona po raz pierwszy.

Nie obyło się bez wpadek – dosyć uciążliwą jest brak regulacji otwarcia kratek środkowych nawiewów. Trudno jest mi znaleźć wytłumaczenie na taki ruch SsangYonga tym bardziej, że nawiewy przy bocznych szybach taką regulację mają.

Na ilość miejsca z przodu nie można narzekać – nawet wyżsi kierowcy powinni bez problemu zająć odpowiednią pozycję nie obcierając głową o podsufitkę, ani nie zahaczając kolanami o kierownicę. W tym drugim pomaga regulacja koła kierowniczego, chociaż jest niestety ograniczona wyłącznie do osi pionowej. Z tyłu również nie jest źle, chociaż wysokie osoby podczas dłuższych podróży będą miało prawo ponarzekać lekko na ilość miejsca na nogi.

SsangYong-Actyon-Sports-2

Wyposażenie

Wersja jaką miałem przyjemność testować nosi nazwę Quartz i jest środkowym wariantem w cenniku SsangYonga Actyon Sports. Zapewnia większość rzeczy potrzebnych do komfortowego podróżowania. Decydując się na nią otrzymujemy między innymi skórzaną wielofunkcyjną kierownicę i gałkę skrzyni biegów, opcjonalny napęd na cztery koła, aluminiowe felgi czy radio CD/MP3 z zestawem głośnomówiącym łączącym się z telefonem przez Bluetooth. Ciekawą funkcją zestawu audio jest za to możliwość odtwarzania w głośnikach samochodu muzyki jaką mamy nagraną w pamięci telefonu. Dla osób które nie chcą pamiętać o zabieraniu pendrive’a, czy płyt CD do samochodu jest to wymarzone rozwiązanie.

Szkoda, że na liście wyposażenia podstawowego nie ma czujników parkowania, ponieważ w samochodzie o takich gabarytach jest to jeden z przydatniejszych elementów. Na szczęście egzemplarz testowy został w nie doposażony. Już od najniższej wersji dostępna jest klimatyzacja manualna, komputer pokładowy, czy szyba czołowa podgrzewająca fragment szyby, gdzie spoczywają wycieraczki. Podczas użytkowania Actyona w zimie na pewno ten ostatni gadżet oszczędzi kierowcom sporo nerwów. Jak widać lista jest całkiem okazała, jednak producent poskąpił trochę w kwestii bezpieczeństwa. Podczas gdy inne marki prześcigają się w wymyślaniu poduszek powietrznych chroniących coraz to nowe obszary naszego ciała, jedynie dwa „airbagi” (po jednym przed kierowcą i pasażerem) bez względu na wersję wyposażeniową w SsangYongu wyglądają biednie i nie są czymś, czym można się pochwalić.

Testowy egzemplarz napędzał czterocylindrowy silnik diesla o mocy 155KM i momencie obrotowym wynoszącym 360Nm. Jest to jedyna jednostka napędowa dostępna w tym samochodzie. Wybierać możemy za to sposób przeniesienia mocy silnika na koła, albo przez sześciobiegowy automat (z możliwością zmiany biegów przyciskami na kierownicy), albo skrzynię manualną o takiej samej ilości przełożeń. Testowy samochód wyposażony był w to drugie rozwiązanie. W każdym Actyonie z tyłu znajduje się wielowahaczowe zawieszenie.

SsangYong-Actyon-Sports-3

Użytkowanie

SsangYong Actyon Sports w zamiarach swoich twórców ma połączeniem łączyć korzyści wynikające z połączenia nadwozia typu pickup z komfortem oferowanym przez samochody osobowe. Widać to mocno we wnętrzu, którego nie powstydziłaby się niejedna „klasyczna” osobówka. Czy widać to równie mocno podczas jazdy ? Po przejechaniu niemal 650 kilometrów bez większych oporów mogę stwierdzić, że tak. Godne pochwały jest wyciszenie kabiny. Po zamknięciu szyb pasażerowie są świetnie izolowani akustycznie od tego, co dzieje się za oknami i pod maską. Nawet jazda z wysokimi prędkościami nie powoduje znaczącego zmniejszenia komfortu podróżowania. Układ kierowniczy działa lekko, aż za lekko w mojej opinii. Na niskich prędkościach kierownica nie stawia żadnego oporu, co wcale nie jest złe, bo przy gabarytach samochodu w wielu sytuacjach trzeba się nią trochę nakręcić. Przy wyższych prędkościach układ kierowniczy zdaje się zmniejszać trochę swoją czułość, dzięki czemu samochód nie „pływa” za bardzo od jednej krawędzi pasa do drugiej. Wciąż jednak opór mógłby być bardziej zaakcentowany.

Sercem samochodu jest wspominany dwulitrowy turbodiesel o mocy 155KM. Pomimo sporej masy samochodu, silnik sprawnie radzi sobie z jego napędzaniem. Samochód zaczyna żwawo przyspieszać, gdy wskazówka obrotomierza przekroczy 1700 obrotów na minutę i ma to miejsce również na wyższych biegach. Jadąc na szóstce przyspieszenie od 120km/h do 160km/h nie stanowi dla Actyona większego problemu.

SsangYong-Actyon-Sports-4

Średnie spalanie w teście wyniosło 9,4l/100km, co biorąc pod uwagę przewagę jazdy w mieście i na autostradzie z dość wysokimi prędkościami nie jest złym wynikiem. Skrzynia biegów działa bez zastrzeżeń, kolejne przełożenia wchodzą płynnie, a szósty bieg przydaje się przy szybszej jeździe. Nie najlepiej rozwiązany został jednak bieg wsteczny – czasami ciężko go wrzucić, a brak jakiejkolwiek dodatkowej blokady (pociągnięcie lewarka do góry, wciśnięcie w dół) powoduje, że czasami zamiast do przodu można przez przypadek jechać do tyłu. Na szczęście sygnał dźwiękowy sprawia, że ciężko jest nie zauważyć, że zaraz ruszymy w złym kierunku.

Co do zawieszenia, to pracuje sprężyście, cicho i sprawnie wybiera wszelkie nierówności, co w połączeniu z wygodnymi fotelami sprawia, że nawet długie trasy nie powodują nadmiernego zmęczenia podróżujących. Nie można jednak zapominać, że mamy do czynienia z pickupem – nadwozie wychyla się na zakrętach, tył jest mocno odciążony, więc na sportowe pokonywanie zakrętów nie ma miejsca.
Actyon Sports nadaje się do jazdy w różnych warunkach, może śmiało być traktowany jako substytut samochodu o bardziej osobowym przeznaczeniu, a podróżowanie nim sprawiało mi sporą przyjemność. Jednak jeśli ktoś mieszka w mieście, to posiadanie takiego auta oznacza kilka problemów. O miejscach blisko wejścia do supermarketów można zapomnieć, manewrowanie w bocznych uliczkach jest znacznie trudniejsze niż np. w małym hatchbacku, a jeśli nie posiadamy własnego miejsca parkingowego to zanim zaczniemy szukać wieczorem w mieście przestrzeni, gdzie można zostawić samochód bez obawy o mandat albo zastawienie kogoś innego, lepiej mieć w baku trochę zapasowego paliwa. Czujniki parkowania, chociaż czasami potrafią „wypikać” niski krawężnik ułatwiają życie, ale wciąż stosowniejszym środowiskiem dla tego samochodu są tereny poza miastem.

Ceny

Actyon Sports oferowany jest w trzech wersjach wyposażenia: Crystal, Quartz i Sapphire. Testowana Quartz kosztuje 79675zł (wszystkie ceny netto) i jest dla mnie optymalny wybór. Za najtańszą wersję trzeba zapłacić 71 545 zł, jednak jeśli ktoś chce traktować ten model jako pojazd nie tylko do wożenia ciężarów – na pewno będzie mu doskwierać brak między innymi napędu na cztery koła, zestawu głośnomówiącego, czy chociażby radia. Najdroższa wersja Sapphire to koszt już 89 025 zł, ale decydujący się na nią otrzymają dodatkowo seryjne czujniki cofania, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele pokryte skórą, ESP, automatyczną klimatyzację, a więc dodatki zapewniające luksusowe warunki podróżowania.

Podsumowanie

Nowy SsangYong Actyon Sports zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie jest to typowy toporny pickup, którego celem jest przewożenie materiałów budowlanych z punktu A do punktu B. Można nim bez obaw pojechać w długą trasę, pokręcić po mieście, wjechać w miejsca w których większość SUVów wywiesiłaby białą flagę, a w razie czego przewieźć coś cięższego z tyłu. Wszystko to w komfortowych warunkach, z odliczeniem podatku VAT. Mimo, że jest nieco krótszy i niższy (ale za to szerszy) od konkurencyjnej Toyoty Hilux, czy Mitsubishi L200 to właśnie z tymi modelami staje w szranki w walce o klienta. W porównaniu do rywali, jest też zauważalnie tańszy, a nie odstaje od nich wyposażeniem (poza kwestiami bezpieczeństwa). Można dodatkowo zaryzykować stwierdzenie, że jest ładniejszy. Jeśli ktoś szuka pickupa zdecydowanie powinien zajrzeć do salonu SsangYonga. Może zostać mile zaskoczony, tak jak to miało miejsce w moim przypadku.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , , ,