SsangYong XLV Quartz 1.6 benzyna – TEST

avatar
Aleksander Pławski
19 listopada 2017

Oto kompaktowy SUV, który na ulicy w Warszawie przyciąga więcej spojrzeń, niż najnowsze Porsche czy Mercedes. Nie może być inaczej, skoro rozwinięcie nazwy modelu – XLV – to „eXciting smart Lifestyle Vehicle”. A teraz zupełnie poważnie – przed Państwem SsangYong XLV, czyli większy brat Tivoli.

Testowane auto wystąpiło w dość ciekawej konfiguracji – bogatej (choć nie najbogatszej) wersji wyposażenia Quartz, z napędem na przednie koła (możemy dostać również 4×4), manualną, 6-stopniową skrzynią biegów zapożyczoną od Hyundaia (można mieć też automat od Aisin) i wolnossącym, benzynowym (można mieć i Diesla) silnikiem pod maską.Cennik XLV otwiera wersja Crystal Base 1.6 benzyna 128 KM kwotą 59.990 zł. Zresztą mamy tu do wyboru tylko jeden silnik benzynowy, oraz jeden wysokoprężny – o tej samej pojemności i nieco niższej mocy 115 KM, za to z wyższym (i dostępnym niżej) momentem obrotowym – 300Nm przy 1.500 – 2.500 obr./min. vs benzynowe 160 Nm przy 4.600 obr./min.

Testowana wersja Quartz z benzyną i manualem to wydatek od 78.990 złotych. W tych pieniądzach na pokładzie koreańskiego egzotyka znajdą się m.in.: 7 poduszek powietrznych, komplet systemów bezpieczeństwa łącznie z asystentem ruszania na wzniesieniu, 16-calowe felgi aluminiowe, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu czy przyciemniające się samoczynnie lusterko wewnętrzne. Są tutaj też: kamera cofania, stacja multimedialna 2DIN z ekranem dotykowym 7’’, porty USB, HDMI i iPod oraz system audio MP3 a także bezprzewodowy moduł Bluetooth z zestawem głośnomówiącym. Co ciekawe, już w bazowej wersji dostajemy tempomat czy 3 tryby wspomagania kierownicy (Comfort, Normal, Sport).Wróćmy jednak do naszej wersji – Quartz. Jak widać powyżej, lista wyposażenia jest całkiem bogata. Szkoda tylko, że aby w standardzie mieć na pokładzie automatyczną klimatyzację – trzeba wybrać najbogatszą opcję – Sapphire. W Quartz klimatyzacja występuje tylko w opcji manualnej. Nie ma tu również systemu bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdu. Zarezerwowano go tylko dla opcji Sapphire. Ale dosyć o wyposażeniu, sprawdźmy jak się tym jeździ?

Czasami w testach zdarza mi się użyć zwrotu „Jeździ tak samo jak wygląda”. Jednak w przypadku XLV to stwierdzenie nie zadziała. Wiem, że ludzkie gusta potrafią być bardzo różne i pewnie zaraz na moją głowę posypią się gromy, ale błagam, niech nikt nie próbuje mnie przekonać, że testowany SsangYong wygląda dobrze. Nie ma takiej opcji! Zgodzę się na określenie wyglądu XLV jako interesującego, intrygującego, przeciekawego, oryginalnego, ale nikt mi nie wmówi, że ten samochód wygląda dobrze!Jest po prostu nieproporcjonalny  i niespójny, jakby pracowało nad nim ze trzech stylistów, z których każdy odpowiadał za inną część nadwozia. Mało tego – oni podczas pracy nie mieli ze sobą kontaktu. Chyba na koniec roboty spotkali się w wielkiej hali i jakoś „pokleili” ze sobą tę układankę. Ale oczywiście jest to tylko moje skromne zdanie – każdy ma prawo ocenić ten design po swojemu. Wracając jednak do zdania „jeździ tak samo jak wygląda” – to w przypadku XLV (i mojej subiektywnej oceny jego wyglądu) tak na szczęście nie jest. Ten samochód jeździ bowiem naprawdę dobrze. Nie jest to oczywiście maszyna do dawania przyjemności z jazdy, ale napisać, że jeździ się nim źle, byłoby po prostu kłamstwem. Zacznijmy jednak od początku…

Po pierwsze – przedział pasażerski XLV jest wyjątkowo przestronny a przednie fotele, pomimo niepozornego wyglądu, okazują się być bardzo wygodne. Znalezienie odpowiedniej pozycji za całkiem wygodną kierownicą (niestety w niższych wersjach regulowaną tylko w pionie) okazuje się być bezproblemowe.

Przed oczami kierowcy znajdują się przyjemne dla oka, czytelne analogowe zegary ukryte w tubusach. Pomiędzy nimi zaś umieszczono wyświetlacz komputera pokładowego. Dość oryginalnie zaprojektowana konsola centralna skrywa w sobie kolorowy ekran systemu multimedialnego, sterowanie manualną klimatyzacją, przycisk świateł awaryjnych, oraz – uwaga – przyciski sterowania komputerem pokładowym i wyboru trybu wspomagania. A skoro już przy tym jesteśmy – polecam tryb sport na stałe. Kierownica nie chodzi przesadnie ciężko przy manewrach parkingowych a podczas szybszej jazdy w trasie sprawuje się również bardzo dobrze. Ale ja przecież nie o tym…Generalnie wszystkie materiały użyte do wykończenia kabiny są twarde w dotyku. Wyjątek stanowi tu część deski rozdzielczej przed pasażerem – ta, w której znajduje się poduszka powietrzna. Poza tym próżno tu szukać tak pożądanej przez wielu kierowców miękkości i delikatności „plastików”. Z drugiej jednak strony SsangYong to nie marka Premium tylko bardzo rozsądnie wycenione, uniwersalne auto z Korei, które próbuje zdobyć klientelę ze Starego Kontynentu.

Na duży plus XLV można natomiast zapisać dokładność i jakoś montażu elementów przedziału pasażerskiego. Aż dziw, że w testowanym samochodzie z ponad dwudziestotysięcznym przebiegiem (na opcjonalnych 18-calowych kołach) nic nie stuka i nie puka nawet przy szybkiej jeździe po nierównościach. Ba, nawet przy zaliczeniu niechcący dużej dziury w asfalcie z wnętrza pojazdy nie wydobył się żaden niepokojący odgłos. Brawo!

Również zawieszenie XLV dobrze się spisuje w takich warunkach. Jest komfortowe i dość ciche – skutecznie tłumi wszelkie nierówności nawierzchni nie powodując przy tym nerwowego zachowania samochodu. Oczywiście SsangYong nie jest autem sportowym, więc nie spodziewajmy się, że przy szybkich łukach nie będzie się przechylał i będzie się kleił do drogi jak wyścigówka. Jednak biorąc pod uwagę wielkość jego nadwozia i charakter użytkowy – nie bardzo jest się tutaj do czego przyczepić.Dynamika niedużej, wolnossącej jednostki napędowej może nie powala, ale napisać o XLV, że w tej wersji jest zawalidrogą byłoby nieuczciwie. Co prawda producent nie podaje oficjalnych pomiarów przyspieszenia do 100 km/h, ale wszystko wskazuje na to, że jest to jakieś 11 sekund. Nie są to żadne sportowe osiągi, ale jak na 128-konny silnik i duży, bardzo przestronny samochód z 720-litrowym (!!!) bagażnikiem, nie ma powodów do narzekań. Szczególnie, że XLV z „benzyną i manualem” przy dość dynamicznym stylu jazdy okazuje się mieć rozsądny apetyt na paliwo. Na dystansie ponad 500 kilometrów w cyklu mieszanym 50% miasto/50% trasa, testowany samochód zużył średnio 8,4 litra na 100 kilometrów. Mając na uwadze, że silnik często pracował z górnym zakresie obrotów (znacznie lepsza dynamika niż poniżej 3.000 obr./min.), wynik należy uznać za naprawdę dobry.SsangYong XLV ma sporo zalet. Zaliczyłbym do nich na pewno przestronny i bardzo dobrze zmontowany przedział pasażerski, przepastny bagażnik i przyjemne prowadzenie. Koreański SUV zebrał u mnie kolejne plusy za pracę zawieszenia i układu kierowniczego, a także umiarkowany apetyt na paliwo. Biorąc pod uwagę wyposażenie, które dostajemy w cenie wersji Quartz, wycena powstałego po wydłużeniu nadwozia Tivoli o 24 cm samochodu, wydaje się być skalkulowana bardzo rozsądnie. SsangYong oferuje również bardzo dobre warunki gwarancji.Jako wady XLV nie mogę tu raczej wymienić jego designu, który mi się po prostu nie podoba. Tak jak pisałem na początku – na pewno znajdą się piewcy takiego stylu i będzie ich niemało. Obiektywnie za wadę można uznać dość osobliwe sterowanie komputerem pokładowym czy manualną klimatyzacją. Na początku testu irytowało mnie również dość specyficzne ustawienie lewarka zmiany biegów – miałem wrażenie, że cały mechanizm jest jakby nienaturalnie przesunięty w stronę pasażera. Nie spotkałem się z czymś takim w żadnym innym aucie. Oczywiście po trzech dniach jazdy przyzwyczaiłem się i przestałem to zauważać…

Patrząc wstecz – ta egzotyczna marka wciąż ewoluuje a przyglądając się prezentacji najnowszego Rextona G4 – wszystko idzie w dobrym kierunku. Pytanie, czy na tę chwilę to jeszcze nie za mało, żeby zdobyć serca klientów z Europy? Czas pokaże. Nie tak znowu dawno temu koncernowi Hyundai Kia Automotive Group też nie było łatwo w Europie…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *