Suzuki Baleno 1.2 DualJet Elegance – TEST

avatar
Aleksander Pławski
20 kwietnia 2017

Nowe Suzuki Baleno to auto typowo miejskie, ale zaskakująco przestronne w środku. Nie bijące po oczach spektakularnym designem, ale punktujące praktycznością i bogatym wyposażeniem. Do tego oszczędne i wystarczająco dynamiczne. Czy warto się nim zainteresować? Odpowiedź w tekście.

Zacznijmy od wyglądu. Większy brat Swifta jaki jest, każdy widzi. Jednemu się podoba, drugiemu nie. Czyli tak, jak zawsze. Moim skromnym zdaniem sylwetka Baleno jest dość przyjemna dla oka, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle konkurencji. Na plus japońskiego producenta należy zaliczyć fakt, że (póki co) jego modele nie zostały poddane unifikacji wyglądu. Dla mnie to zaleta – ten miejski hatchback wygląda dość oryginalnie i nie da się go pomylić z żadnym innym modelem Suzuki. Jego uroda może nie powala, ale powiedzieć o nim, że jest brzydki, byłoby nie fair. I jeszcze jedno – patrząc na Baleno wydaje się, że to typowy przedstawiciel segmentu B, natomiast po wejściu do środka okazuje się, że jest nieco inaczej. To bardziej kategoria B+. Miejsca w kabinie nie powinno zabraknąć żadnemu z 4 pasażerów, nawet jeśli są to wysokie osoby. Piątka oczywiście też się zmieści, ale wtedy nie będzie już tak różowo.

Suzuki_Baleno - 1 (2)

Fotel kierowcy, mimo nieco za krótkiego siedziska (typowa przypadłość aut klasy B) oferuje całkiem niezły komfort podróży. Pozycja za kierownicą jest przyzwoita i nawet po dłuższej jeździe nikt nie powinien odczuwać bólu pleców. Ale skoro już chwalę wielkość przedziału pasażerskiego, nie można nie wspomnieć o sporym, bo 355-litrowym bagażniku z podwójną podłogą. Co prawda załadunek cięższych przedmiotów będzie utrudniał dość wysoki próg, ale przecież nie kupuje się miejskiego auta do przewożenia dużych ciężarów.

Suzuki_Baleno - 1 (25)

Testowane auto to najbogatsza konfiguracja – wersja Elegance (od 58.900 zł) z niektórymi dodatkami rodem z aut klasy premium. Na pokładzie naszego Suzuki można więc znaleźć takie elementy wyposażenia jak lampy biksenonowe, tempomat adaptacyjny z ogranicznikiem prędkości, Radar Brake Support (system wspomagania hamowania awaryjnego z czujnikiem radarowym) czy system kluczyka elektronicznego. O komplecie poduszek powietrznych i wszystkich systemach bezpieczeństwa już nie wspominam. W skład wyposażenia topowej wersji wchodzą również m.in.: interaktywny system multimedialny z ekranem dotykowym 7″, kamera cofania, nawigacja satelitarna, światła LED do jazdy dziennej, automatyczna klimatyzacja czy radio CD z MP3 i systemem Bluetooth®. Wysoka jak na miejskie auto cena ma więc swoje uzasadnienie. Z drugiej jednak strony oczywiste jest, że nie każdy, kto myśli o kupnie tego typu samochodu będzie skory wyłożyć zań taką kwotę.

Suzuki_Baleno - 1 (11)

Na szczęście ceny Baleno startują już od 43.900 zł za bazową wersję Comfort, w której znajdziemy m.in.: pełne wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa, klimatyzację manualną, centralny zamek, elektryczne przednie szyby czy światła do jazdy dziennej LED. Jednak chyba najbardziej rozsądnym wyborem wydaje się być wersja Premium (od 46.900 zł) która ponad to, co w wersji Comfort, daje nam audio CD/MP3/USB, komunikację bezprzewodową Bluetooth® z zestawem głośnomówiącym czy elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne.

Elementem łączącym opisane powyżej wersję jest silnik. Silnik, który z racji swojego charakteru wart jest kilku słów opisu więcej. Jest to benzynowa, wolnossąca jednostka napędowa o mocy 90 koni mechanicznych i maksymalnym momencie obrotowym 120 Nm przy 4.400 obr./min. Cztery cylindry, 16 zaworów, wysoka kultura pracy i chęć wchodzenia na wysokie obroty mimo braku turbiny, czyli stara dobra szkoła konstruowania jednostek napędowych. Mimo niezbyt imponujących danych katalogowych (przyspieszenie 0 – 100 km/h w 12,3 sekundy) wrażenia z jazdy są bardzo dobre.

Suzuki_Baleno - 1 (31)

Niska masa własna pojazdu (865 kg), dobrze zestopniowana i całkiem nieźle pracująca skrzynia biegów (niestety o tylko 5-ciu przełożeniach) oraz spontaniczne reakcje na pedał przyspieszenia zapewniają przyjemne doznania i w zupełności wystarczającą dynamikę jazdy tak w mieście jak i na trasie. Prędkość maksymalna określona przez producenta na 180 km/h wydaje się nie stanowić dla niewielkiego Suzuki żadnego problemu. Tym bardziej, że zawieszenie również „daje radę”. I choć jego nastawy są raczej komfortowe niż sportowe, to na stabilność w szybko pokonywanych zakrętach nie można narzekać. Co ważne, Baleno potrafi również dziarsko przemykać po sporych ubytkach w nawierzchni, nie informując o tym fakcie pasażerów w żaden niepokojący sposób. Złego słowa nie można powiedzieć również o trakcji. Nawet na wilgotnym asfalcie przednie koła przy próbach dynamicznego przyspieszania długo pozostają „przyklejone” do nawierzchni a Baleno dzielnie rwie do przodu.

Suzuki_Baleno - 1 (14)

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedna rzecz, która w każdej sytuacji skutecznie psuje ten obraz. Chodzi o wspomaganie układu kierowniczego. I to nawet nie o siłę, która mogłaby być nieco mniejsza, tylko o trudny do opisania sposób jego pracy. Czy jedziemy wolno, czy szybko, zawsze mamy wrażenie sztuczności reakcji samochodu na ruchy kierownicą. A najgorsze jest to, że trzeba się dobrze przyzwyczaić, żeby jazda z prędkością powyżej 100 km/h nie była ciągłą walką kierowcy o utrzymanie właściwego toru jazdy. Na szczęście, jak to mówią – można się przyzwyczaić do wszystkiego. Tylko po co, jeżeli po prostu można było zrobić to lepiej?

Suzuki_Baleno - 1 (18)

Poza tym nie mam żadnych większych zastrzeżeń do nowego Baleno. Pomijając fakt, że głośność i ton nieco zbyt wrażliwego w mieście (również po zmianie na „near”) systemu Radar Brake Support może przyprawić o zawał serca (znowu kwestia przyzwyczajenia), miejskie Suzuki okazuje się być całkiem atrakcyjną propozycją w tym segmencie.

Nie jest ani Miss World ani brzydalem, ma dobre zawieszenie, taki sam silnik a do tego niezły bagażnik. A w rozsądnej wersji nie kosztuje absurdalnych pieniędzy. Co ważne – potrafi być również bardzo oszczędne. Po tygodniu mieszanej, naprawdę dynamicznej jazdy komputer pokładowy wyświetlił wartość 5,8 litra/100 km. Biorąc pod uwagę, że auto połowę dystansu pokonało w mieście a połowę w szybkiej trasie, taki wynik należy uznać za bardzo dobry. Komu więc mało miejsca w nowym Swifcie – nie musi szukać u konkurencji. Proponuję przejechać się Baleno.

Aleksander Pławski

Przygotowaliśmy dla Ciebie również inne ciekawe teksty:

Tagi: , , , , , ,

3 myśli nt. „Suzuki Baleno 1.2 DualJet Elegance – TEST

  1. avatarMarek

    Mnie ostatnio się podobają miejskie suvy. I dużo miejsca i jazda komfortowa. Sąsiad sobie kupił niedawno nowe korando, lifcik przyjemny dla oka. Zwłaszcza grill i zakrzywiony zderzak są fajnie pomyślane. Podobno pali po mieście ok. 6 literków, też do przyjęcia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *