Toyota Auris 1.2 D-4T Comfort (FL) – TEST

Toyota Auris 1.2 T Comfort (FL) - TEST
avatar
Michał Strzyżewski
28 grudnia 2015

Toyota długo opierała się trendowi polegającemu na wsadzaniu pod maski coraz mniejszych, ale za to wyposażonych w turbosprężarki silników. W końcu uległa i samochody tego japońskiego producenta mogą być obecnie napędzane jednostką 1,2 Turbo o mocy 116 KM. Taki motor miałem okazję sprawdzić w Aurisie po kuracji odmładzającej.

Toyotą Auris jeździłem już 2 lata temu – wtedy do testów trafiła mi się jej hybrydowa odmiana. Rafał ostatnio, bardzo szczegółowo opisał wszystkie zmiany, które przyniósł face lifting, dlatego ja skupię się w tym tekście bardziej na ogólnym wrażeniu, jakie zrobił na mnie nowy Auris po dwuletniej rozłące oraz na silniku.

Toyota-Auris-Comfort-FL-tyl

Na zewnątrz

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. W związku z tym samochody po face liftingu mają generalnie przechlapane w tym aspekcie, ponieważ zawsze będziemy na nie patrzeć przez pryzmat tego, jak wyglądały przed kuracją odmładzającą. Na szczęście w przypadku Toyoty Auris nie stanowi to wielkiego problemu, ponieważ wygląd tego samochodu nie uległ znaczącym zmianom – zmodyfikowane zostały detale stylistyczne, ale charakter auta pozostał taki, jaki był, gdy ostatni raz miałem z nim do czynienia.

Z przodu najbardziej w oczy rzucają się teraz przeprojektowane światła i grill, dzięki którym Auris wpasowuje się w trendy panujące obecnie – zarówno w obozie Toyoty, jak również w motoryzacji ogólnie. Lampy mają wymyślny kształt, paski LED cechują się ostrym, agresywnym wzorem. Z tyłu na pierwszy rzut oka dostrzec można jedynie zmienione klosze tylnych lamp, które również korzystają z technologii LED. To nasuwa mi dwie myśli do głowy. 1. Jak będą wyglądały face liftingi, gdy już wszystkie samochody zostaną wyposażone w światła LED? Bo obecne odświeżenia głównie do zmiany żarówki -> diody się sprowadzają. 2. Szkoda, że Toyota nie poszła na całość, bo kierunkowskazy wciąż są w nowym Aurisie tradycyjne – zarówno z przodu, jak i z tyłu.

Toyota-Auris-Comfort-FL-LED

Pisałem wyżej o charakterze samochodu – Auris to wciąż zgrabny i ładny wóz, który jednak ma nie rzucać się specjalnie w oczy na ulicy… pod warunkiem, że nie zostanie on skonfigurowany tak, jak egzemplarz testowy. Wyróżniający się, żywy, niebieski lakier połączony z przyciemnionymi, 17-calowym felgami i dużą taflą szkła na dachu tworzy bardzo miłą dla oka kombinację. Dawno żadna Toyota (poza GT86, które gra trochę w innej lidze) nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia.

Kabina

Face lifting w Aurisie nie sprowadził się do odświeżenia karoserii – we wnętrzu samochodu też zaszły zmiany. Przede wszystkim w oczy rzuca się nowy panel sterowania ekranem dotykowym. Poprzednio wyświetlacz LCD otoczony był przyciskami i pokrętłami. Teraz zastąpiły je przyciski dotykowe. Wyglądają fajnie, ale są szalenie niepraktyczne gdy mamy na rękach np. rękawiczki. Niespecjalna responsywność systemu Toyota Touch&Go również tu nie pomaga, ponieważ przez lekkie opóźnienia często nie wiemy, czy trafiliśmy w przycisk, czy nie. Tutaj zdecydowanie chęć bycia na czasie przegrała z praktycznością. A szkoda, bo sama logika i łatwość odszukiwania większości funkcji w systemie stoi niezmiennie dla Toyoty na wysokim poziomie.

Toyota-Auris-Comfort-FL-wnetrze

Trochę niżej jest znacznie lepiej – nowy panel klimatyzacji oparty o przełączniki góra dół nie tylko wygląda bardzo atrakcyjnie, ale również jest prosty w obsłudze. Dodatnio punktują również zegary – tuby nadają im charakteru, a wyświetlacz pośrodku jest tym razem kolorowy, dobrze animowany i funkcjonalny. W oczy rzucają się również nawiewy – te po bokach zyskały „sportowy”, okrągły kształt.

Podobnie jak w przypadku karoserii tutaj również charakter został zachowany i wsiadając do środka od razu widać, że znajdujemy się w Toyocie. Ja, podobnie jak dwa lata temu, oceniam kabinę Aurisa pozytywnie pod względem ergonomii i wykończenia. Gdy jeszcze ten wyjątkowo „bazarkowy” zegarek zostanie zastąpiony czymś innym, pochodzącym z XXI wieku, będzie bardzo dobrze :)

Toyota-Auris-Comfort-FL-silnik

Gwóźdź programu

Czas przejść do najważniejszego, czyli do serca naszego dzisiejszego bohatera. Toyota przez lata pod względem podejścia do jednostek benzynowych była wyjątkowo „azjatycka” – oferowała klientom silniki o większych pojemnościach, niewyposażone w turbosprężarki, od siebie dokładając też napęd hybrydowy. Niestety rosnące obostrzenia w kwestii norm emisji spalin sprawiły, że musiała ona zrobić krok w kierunku europejskich producentów, którzy to bezpardonowo stawiają na downsizing w przypadku silników benzynowych.

1,2 Turbo (nazwane D4-T) legitymuje się mocą 116 KM. Jak na wcale nie małego i ważącego około 1300 kilogramów hatchbacka nie jest to moc, przy której można mówić o sportowych osiągach. 10,1 sekund do 100 km/h, 190 km/h prędkości maksymalnej sprawdzą się bardzo dobrze przede wszystkim w dynamicznej, ale nie szaleńczej jeździe. W mieście oczywiście problemów żadnych nie ma, aby sprawnie włączyć się do ruchu, czy zmienić pas. Jeśli Auris nie będzie załadowany po brzegi pasażerami i bagażem też silnik 1,2 pozwoli na wyprzedzenie TIRa, czy wolniejszej osobówki bez przesadnego „czajenia się” i kalkulacji czy samochód na tej prostej da radę, czy nie.

Toyota-Auris-Comfort-FL-felga

Samochód pomimo wyposażenia w turbosprężarkę lubi być trzymany na trochę wyższych obrotach. Chociaż komputer stale sugeruje, żeby zmieniać biegi na wyższe i podczas jazdy utrzymywać obroty do 1500 rpm, to od dopiero gdy wskazówka minie cyfrę „2” Auris nabiera większej ochoty do przyspieszania. Gdy zupełnie zignorujemy wskazania komputera i powędrujemy z silnikiem w okolice czerwonego pola do naszych uszu dotrze nadspodziewanie przyjemny dźwięk – z małych turbobenzyn to chyba najprzyjemniej dla ucha brzmiąca jednostka napędowa, jaką miałem okazję jeździć. Tu pragnę od razu zaznaczyć, że słychać ją tylko wtedy, kiedy chcemy. Podczas spokojnej jazdy na niskich obrotach jest niemal niezauważalna – zarówno pod względem akustyki, jak i generowanych wibracji.

Niestety konstruktorzy Toyoty muszą się jeszcze trochę podszkolić jeśli chodzi o oszczędność paliwa w jednostce 1,2 D-4T. Średnie spalanie z przejechanych kilkuset kilometrów wyniosło 7,3 litra. Większość z tego dystansu stanowiła miejscami tylko dynamiczna jazda po drogach podmiejskich. W takich warunkach wskazania komputerów pokładowych w samochodach zazwyczaj lecą na łeb na szyję, a w Aurisie za nic nie chciały spaść poniżej 7 litrów na „setkę”. Dramatu nie ma, szału też nie.

Toyota-Auris-Comfort-FL-skrzynia-biegow

Za to bardzo pozytywnie wypada skrzynia biegów o 6 przełożeniach. Osobom, które decydują się na kupno samego silnika benzynowego, bez dodatkowego układu elektrycznego zdecydowanie polecam ją, zamiast bezstopniowej przekładni CVT. W manualu biegi pomimo stosunkowo długiego skoku lewarka biegi wchodzą sprawnie, precyzyjnie i bezboleśnie, a wbijanie kolejnych przełożeń sprawia całkiem sporą frajdę. Jedynie najleniwszym kierowcom polecam zdecydować się na CVT.

Sam sposób prowadzenia samochodu mogę najlepiej opisać jednym słowem – „bezproblemowy”. Przejażdżka tym samochodem nie dostarcza wrażeń, które później rozpamiętuje się miesiącami, ale nie do tego stworzony został Auris. Jako pewnie prowadzący się, przewidywalny i bezpieczny środek transportu sprawdza się doskonale. Zawieszenie pracuje sprężyście, dzięki czemu karoseria nie przechyla się na zakrętach, a stosunkowo miękkie fotele zapewniają pasażerom odpowiednią porcję komfortu. Ilość dostępnej przestrzeni również nie utrudnia podróży – dzięki daleko kończącemu się szklanemu dachowi (jest ogromny, z elektrycznie sterowaną roletą – rewelacja) miejsca nad głową jest wystarczająco, na nogi też nie jest źle. Trzecia osoba siedząca z tyłu doceni niemal całkowity brak tunelu środkowego.

Toyota-Auris-Comfort-FL-zegary

Podsumowanie

Zakup tak wyposażonego Aurisa oznacza dla klienta rozstanie się z około 90 tysiącami złotych. Za taką kwotę otrzymamy prawie najbogatszą wersję wyposażeniową Comfort ze wszystkimi dodatkowymi pakietami, które można zamówić. Oznacza to obecność m.in. przednich świateł wykonanych w 100% w technologii LED, kamery cofania (co ciekawe bez czujników), tempomatu, nawigacji, pełnej elektryki szyb i lusterek, czujników deszczu i zmierzchu oraz wspominanych wcześniej 17-calowych felg i panoramicznego dachu.

Cena zatem nie jest mała, ale moim zdaniem Auris jest wart jej zapłacenia. To jest naprawdę fajny samochód na co dzień – wygodny, funkcjonalny, ładny. Toyota chwali się również, że bezawaryjny, ponieważ przed wypuszczeniem na rynek bardzo dokładnie przetestowała niezawodność swojego nowego silnika 1,2 D-4T. O tym przekonamy się za jakiś czas, ale nie mamy podstaw, aby Japończykom nie wierzyć.

Toyota-Auris-Comfort-FL-znaczek

Czy jednak lepiej wybrać turbobenzynę zamiast hybrydowej wersji? Bardzo lubię napęd HSD w Toyotach, bo jest naprawdę dopracowany i pozwala zaoszczędzić jeśli jeździmy sporo po mieście. Jednocześnie hybrydowy Auris kosztuje o około 10 000 zł więcej, niż porównywalne do niego wersje wyposażeniowe z silnikiem D-4T – biorąc to pod uwagę warto poważnie zastanowić się nad nowym silnikiem Toyoty. Poza przeciętnym spalaniem jest to bardzo udana konstrukcja, a przy oszczędzonej kwocie spokojnie można przecież przymknąć oko na te ewentualne kilka zł więcej, które będziemy zostawiać na stacji benzynowej.

Michał Strzyżewski

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *