Toyota Auris Hybrid Touring Sports Prestige (FL) – TEST

Toyota Auris Hybrid Touring Sports Prestige (FL) - TEST
avatar
Rafał Pazura
12 listopada 2015

Czy modernizacja modelu oraz lifting nadwozia zaledwie po 2,5 roku od debiutu ma sens? Według speców z Toyoty najwyraźniej tak i latem zaprezentowali model Auris w odświeżonym wcieleniu. Ponieważ prywatnie od kilku miesięcy jeżdżę autem sprzed modernizacji, byłem niezwykle ciekaw czy wprowadzone zmiany wyszły kompaktowej Toyocie na lepsze, czy raczej są znakiem czasów i marketingowym zabiegiem producenta.

Przez siedem miesięcy swoją prywatną Toyotą Auris Hybrid Touring Sports przejechałem 14 tys. km. Niemal ta sama liczba widniała na liczniku testowego egzemplarza. Co ciekawe – dostałem identyczny kolorystycznie egzemplarz w tej samej wersji wyposażenia, czyli Prestige i niemal bliźniaczymi dodatkami. Dlatego śmiem twierdzić, że moja relacja będzie wyjątkowo rzetelna i oparta na faktach. Magia internetu sprawia, że nie muszę skupiać się na opisywaniu hybrydowego napędu czy walorach użytkowych japońskiego kombi. Ponieważ w tych aspektach nic się nie zmieniło, zróbcie „klik” i w wolnej chwili zerknijcie co miałem do powiedzenia w tym temacie dwa lata temu.

Tymczasem skupię się na różnicach pomiędzy tymi modelami i wypunktuję wszystko to, co zmieniło się na lepsze, a co ewentualnie spaprano. Start.

Toyota-Auris-Touring-FL-przod

Wygląd

Każdy kto kupuje auto schodzące z produkcji lub – jak w moim przypadku – sprzed liftingu chce wierzyć, że dokonał najlepszego wyboru. „I co z tego, że za 3 miesiące będzie nowsza wersja. Ja otrzymałem atrakcyjną cenę z rabatem za 2014 r. Co można zmienić na lepsze w tak krótkim odstępie czasu od debiutu z 2012 r.? ” –  próbowałem logicznie podejść do tematu. Niestety nie miałem racji. Chciałbym zobaczyć brzydszy model, ale okazało się, że jest inaczej. Subtelne zmiany w przednim pasie auta uatrakcyjniły jego wygląd. W odmianie Prestige standardowe reflektory LED-owe nie dość, że wyglądają lepiej od moich biksenonów, to świecą jaśniejszym światłem i lepiej oświetlają drogę. Także zderzak przedni prezentuje się lepiej, bo dodano mu szczypty agresywności.

Profil auta jest ten sam, a z tyłu poprawiono design kloszów lamp – są ciemniejsze i mimo iż w mojej wersji także wykorzystana jest technologia LED, to w nowej odsłonie wyglądają zdecydowanie bardziej rasowo. Odblaski wbudowane w zderzak tylny mają teraz orientację poziomą – co także poprawiło ogólny wygląd Toyoty. Osobiście nie ma dla mnie to znaczenia, bo nie korzystam z myjni automatycznych, ale w wersji sprzed liftu antena dachowa jest zamontowana archaicznie, czyli wkręcana na gwint i trzeba ją demontować przy każdym myciu. W nowym egzemplarzu jest to tzw. płetwa rekina i wreszcie nie trzeba się brudzić podczas jej odkręcania. Kolejny plus dla nowej wersji.

Toyota-Auris-Touring-FL-bok

Auris nigdy nie była miss świata, ale jej wygląd można określić jako atrakcyjny. Po liftingu  prezentuje się nowocześniej i bardziej trafia w mój gust. Jeszcze jeden detal, który dla mnie ma znaczenie. Zwróciliście uwagę jak wyglądają czujniki parkowania w autach Toyoty? Zderzaki upstrzone są wystającymi krostami niczym twarz nastolatka, którego dopadł trądzik. Zawsze mnie to denerwowało, dlatego natychmiast doceniłem subtelne czujniki, jakie zaaplikowano Aurisce po modernizacji.

Wnętrze

poddano kosmetycznym zmianom, a główna różnica dotyczy zmienionego ekranu dotykowego pośrodku kokpitu. Wygląda jakby był technologicznie o dekadę młodszy, jakby ekran kineskopowy zastąpił nowoczesny LCD. Niestety nie widać progresu w jakości samego obrazu. Powiem więcej – zauważyłem, że jakość ekranów Toyoty przed 6-8 laty była lepsza. Szczególnie obraz z kamery cofania prezentował się wyraźnie lepiej pod względem ostrości i głębi kolorów. Tu widać, że ktoś coś próbował zaoszczędzić.

Toyota-Auris-Touring-FL-wnetrze

Sam ekran jest minimalnie większy, ale złudzenie, że przybyły mu ze dwa cale potęguje fakt, że przyciski wcześniej będące poza ekranem, teraz są jego częścią. Niestety dotykowa regulacja kilku funkcji, w tym rezygnacja z tradycyjnego pokrętła głośności, pogorszyły łatwość obsługi. Oczywiście można regulować głośność przyciskami z kierownicy, ale czasami łatwiej jest sięgnąć właśnie do pokrętła.

Ekran pomiędzy zegarami głównymi jest teraz kolorowy i wyświetla dużo więcej danych. Poza wskazaniami komputera czy informacji o trybie pracy układu hybrydowego pokazuje także informacje np. z radia czy systemu nawigacji. I co najważniejsze – posiada teraz polską wersję językową, co przekłada się na jeszcze jedną funkcjonalność w postaci obsługi głosowej w języku polskim. W wersji sprzed liftingu, gdy ustawiony jest język Mickiewicza – polskie napisy widoczne są tylko na ekranie centralnym, ale wówczas nie można korzystać z wybierania głosowego, gdyż to dedykowane jest innym opcjom językowym. A zatem jeśli ja chcę u siebie skorzystać z tego bajeru muszę ustawić język angielski i wydawać komendy w języku Szekspira. W nowym modelu można „szeleścić” po polsku i wszystko działa jak należy.

Toyota-Auris-Touring-FL-zegary

Zdecydowanie czytelniej prezentuje się za to stary, czarno-biały komputer. Cyfry są większe, a sama przejrzystość wyświetlanych informacji stoi na wyższym poziomie. Za to nie mam uwag do zmienionego designu  prędkościomierza – mimo, że jest odrobinę mniejszy, cyfry nie są tak gęsto upakowane jak u poprzednika, przez co zegar zyskuje na czytelności. Miłe dla oka są za też tuby, w które wkomponowane zostały zegary główne.

Logika obsługi całego systemu z pozycji multifunkcyjnej kierownicy także nieco ucierpiała. Nowa Auris posiada możliwość korzystania z nowoczesnych układów bezpieczeństwa, których brakowało poprzednikowi. Ten temat rozwinę później, ale z powodu owych systemów na kierownicy pojawiły się dodatkowe przyciski, które spowodowały zmianę na gorsze. Gdy chcemy wiec bez odrywania rąk od kierownicy wybrać nr telefonu ze sparowanego z zestawem telefonu …. to nie da się tego zrobić. Pozostaje głosowe wybieranie lub gmeranie palcami po dotykowym ekranie. W wersji sprzed modernizacji można natomiast bez kłopotu poruszać się po menu historii połączeń z pozycji kierownicy. Dlaczego? Po prostu kilka przycisków na kierownicy zarezerwowano dla niedostępnych do tej pory systemów bezpieczeństwa, co spowodowało konieczność ograniczenia niektórych opcji.

Toyota-Auris-Touring-FL-klimatyzacja

Nie mam za to zastrzeżeń do nowego panelu klimatyzacji. Mimo rezygnacji z pokręteł – skokowa regulacja temperatury wygodnymi przyciskami jest bezproblemowa. Miejscami zamieniły się także przyciski do sterowania ogrzewaniem foteli z tymi odpowiedzialnymi za wybór programów trybu jazdy: eco, power, normal. Po co ta zmiana? Pojęcia nie mam, bo nie ma to żadnego wpływu na ergonomię.

Doceniam za to fakt, że Auris w nowszej odsłonie posiada możliwość kalibrowania niektórych funkcji z pozycji menu komputera – np. można sobie teraz samodzielnie skalibrować czułość czujników parkowania. Starsza wersja wymaga wizyty w ASO i ingerencji pracownika serwisu, co komplikuje tę prozaiczną czynność.

Na plus należy też zapisać fakt, że na centralnym ekranie obrazowi z kamery cofania towarzyszy jednocześnie minigrafika wyświetlająca wskazania czujników cofania. Niby szczegół, ale w wersji przed FL grafika z czujników cofania jest widoczna tylko na małym wyświetlaczu pomiędzy zegarami głównymi. Manewrując kierownicą, ta skutecznie zasłania kierowcy obraz z tych czujników. To bywa denerwujące.

Toyota-Auris-Touring-FL-nawiew

Jakość

W materiałach prasowych dotyczących odnowionej Toyoty Auris wiele uwagi poświęcono lepszym materiałom. Według producenta różnica jest duża. Ja tak wielkiej zmiany nie dostrzegam. Dolna część deski rozdzielczej i boczków drzwi – tak jak była twarda, tak i jest nadal. Tanio wyglądają szczególnie kieszenie w drzwiach na butelki. W odmianie Prestige przybyło natomiast więcej elementów wykończenia imitujących skórę, którą wyłożono nie tylko środek kokpitu – jak w odmianie przed liftingiem – ale także część tunelu środkowego. Dobór kontrastowych kolorystycznie szwów buduje klimat bardziej elitarnego wnętrza. Także część drzwi wyłożono bardziej przyjemnym i milszym w dotyku materiałem.

Główna zmiana jakościowa dotyczy jednak tego, czego nie widać gołym okiem. Chodzi o spasowanie poszczególnych elementów, które jest o klasę lepsze. Wystarczy wjazd na brukowaną nawierzchnię czy wpadnięcie w większą wyrwę by kierowca poczuł, iż konstruktorzy wzięli sobie do serca krytyczne uwagi, jakie kierowano pod adresem odmiany sprzed 2,5 roku. Świerszcze, które słyszę co jakiś czas u siebie w nowej Auris się nie zadomowiły. Podobają mi się także okrągłe nawiewy powietrza, które teraz prezentują się bardziej sportowo.

Toyota-Auris-Touring-FL-felga

Zawieszenie

Tutaj objawia się największa różnica na korzyść najnowszej wersji. Zawieszenie zostało wyraźnie lepiej wygłuszone, a jeździe po nierównościach nie towarzyszą stuki spod podwozia. Co prawda pewien wpływ na te odczucia może mieć fakt, że moje prywatne auto jeździ na 17-calowych felgach z oponami 225/45, a testowy egzemplarz na „szesnastkach” w rozmiarze 205/55. Niemniej ewidentnie czuć, że zawias nowej Auris pracuje ciszej i sprężyściej. Podsumowując – teraz czuć większy komfort i zarazem lepsze tłumienie drgań podczas jazdy po gorszej nawierzchni.

Systemy bezpieczeństwa

Wreszcie. To co było dostępne od dawna w autach konkurencji, wreszcie jest także do dyspozycji właścicieli Auris. W skład opcjonalnego układu Toyota Safety Sense wchodzą:

  • układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia: Toyota ostrzega kierowcę o zbliżaniu się do przeszkody, a w razie braku reakcji z jego strony sama w pewnych sytuacjach potrafi się zatrzymać,
  • system ostrzegający o niezamierzonej zmianie pasa ruchu: sygnały dźwiękowe przypominają np. rozkojarzonemu kierowcy, że auto zjeżdża poza pas ruchu. Toyota zastosowała tu prostszy system niż np. Volkswagen, który dodatkowo koryguje automatycznie kierunek jazdy gdy auto zjeżdża z pasa,
  • system rozpoznawania znaków drogowych: na wyświetlaczu pomiędzy zegarami wyświetlane są ograniczenia prędkości, które widnieją na znakach drogowych,
  • automatyczne światła drogowe.

Plus dla Toyoty za to, że wspomniane systemy są dostępne od najniższej opcji wyposażenia oraz za to, że wyceniono je za rozsądną sumę 2,3 tys. zł. W standardzie występują one oczywiście w wersji Prestige, którą testowałem. Szkoda jednak, że nadal do Auris nie można zamówić np. aktywnego tempomatu, który od lat jest przecież dostępny w modelu Avensis. Większość aut kompaktowej konkurencji takie udogodnienie oferuje.

Toyota-Auris-Touring-FL-znaczek

Podsumowanie

Toyota Auris po liftingu to dojrzalsze i lepiej wykonane auto niż wersja sprzed modernizacji. Największą zaletą jest zdecydowana poprawa montażu elementów wnętrza i lepsze, dopracowane zawieszenie, które „robi różnicę.” Mój typ to odmiana w nadwoziu Touring Sports, czyli kombi (najlepiej hybrydowa). Wygląda dobrze i oferuje wielki bagażnik, który z pewnością docenią rodziny z dziećmi. Ale o tym możecie dowiedzieć się klikając tutaj. Ot, magia internetu…

Toyota aktualnie zachęca do kupna Auris oferując spore rabaty na modele z 2015 roku. Bazowa odmiana Acitive z benzynowym silnikiem 1,33 l i mocy 99 KM kosztuje teraz 56, 9 tys. zł. Najtańsza z hybryd została wyceniona na niespełna 75 tys. zł. Najdroższa – Prestige to wydatek 93,4 tys. zł, ale w zamian właściciel otrzymuje naprawdę zacne wyposażenie. Do wersji kombi trzeba dorzucić kolejne 4 tys. zł. W okresie od stycznia do końca września 2015 r. Polacy kupili 2223 auta z tym napędem, co stanowi ponad ¼ wszystkich sprzedanych egzemplarzy tego modelu. Czasy kiedy auta hybrydowe stanowiły promil sprzedaży minęły bezpowrotnie właśnie za sprawą Toyoty Auris.

Rafał Pazura

Foto: Rafał Pazura

Tagi: , , , , ,