Toyota Auris RED – TEST

avatar
Aleksander Pławski
02 stycznia 2015

Wygląda, jakby pod jej maską drzemało przynajmniej 200 koni a pierwsza setka pojawiała się na zegarze w mniej niż 6 sekund. Prawda jest jednak taka, że koni jest 132 a do osiągnięcia 100 km/h potrzeba jej równych 10 sekund. Oto Toyota Auris w wersji RED, czyli dobrze znany, solidny japoński kompakt po fabrycznym tuningu optycznym i z lepszym wyposażeniem standardowym, czyli propozycja dla osób chcących wyróżnić się z tłumu.

Toyota Auris w aktualnej postaci obecna jest na rynku od 2012 roku. Przez ten czas dziennikarze różnych redakcji zdążyli napisać o tym samochodzie niemal wszystko. Dlatego tym razem skupimy się przede wszystkim na tym, co ekstra klientom oferuje limitowana edycja RED. Niczego wyjątkowego nie znajdziemy pod maską – w testowanym egzemplarzu pracuje dobra już znana, skądinąd bardzo udana, wolnossąca jednostka napędowa o pojemności 1.6 litra, która moim skromnym zdaniem jest optymalnym wyborem do tego auta. Zapewnia wystarczające osiągi, nie jest zbyt paliwożerna, a kulturze jej pracy i sposobie rozwijania mocy niewiele można zarzucić. Dodatkowo brak tak popularnego ostatnio u innych producentów turbo pozwala sądzić, że motor będzie nam bezawaryjnie służył przez wiele lat.

A skoro już jesteśmy przy silniku, także i tym razem nie wypada nie pochwalić umiejscowienia i samej pracy drążka skrzyni biegów – jest po prostu idealnie! Naprawdę nieczęsto się zdarza, żeby zmiana poszczególnych przełożeń dawała kierującemu tyle frajdy. W „Japończyku” każdy bieg wchodzi jak trzeba a drogi prowadzenia drążka są optymalne. Akurat na to zawsze zwracam szczególna uwagę i uwierzcie mi – część konkurencji powinna się od Toyoty uczyć.

Toyota-Auris-Red-felga

Ciepłe słowa należą się również układowi kierowniczemu – jego zestrojenie jest zauważalnie lepsze, niż w poprzedniku i przekazuje teraz kierowcy dużo więcej informacji o tym, co dzieje się na styku opon z asfaltem. Nie twierdzę, że jest sportowo, ale jak na normalny kompakt – naprawdę nieźle. Odpowiednia jest również sama kierownica – nie za duża, mięsista, obszyta skórą i dobrze leżąca w dłoniach.

Testowany Auris to również wciąż ta sama wysoka funkcjonalność i prostota obsługi a także tradycyjnie zaprojektowany kokpit z prostymi i ładnymi zegarami oraz przedział pasażerski z odpowiednią ilością miejsca z przodu i nieco za małą z tyłu. Bagażnik w hatchbacku oferuje niezmiennie przyzwoite 360 litrów, które w łatwy sposób można powiększyć do 1200, rozkładając oparcia tylnej kanapy. Materiały użyte do wykończenia kabiny są niezłej jakości, za to ich montaż i spasowanie stoi na wysokim poziomie. I tym razem, nawet podczas jazdy po „kocich łbach” nic w aucie nie stukało ani nie trzeszczało.

Toyota-Auris-Red-reflektor

Podsumowując, mimo wspomnianego w nagłówku, widocznego z daleka sportowego sznytu, wciąż mamy do czynienia z tym samym, wygodnym, komfortowym i dosyć miękkim hatchbackiem, który potrafi cicho i wyjątkowo skutecznie tłumić wszelakie nierówności naszych dróg. I co ważne – zachowuje się przy tym pewnie w niemal każdej sytuacji, dając kierowcy poczucie bezpieczeństwa.

Ale o tym wszystkim dobrze już wiemy. Skupmy się więc teraz na tym, czym wersja RED wyróżnia się na tle „cywilnych” wersji Aurisa. To, co pierwsze rzuca się w oczy, to aluminiowe, 17-calowe felgi z czerwonymi akcentami i opony w rozmiarze (225/45/R17) Całość wygląda dość agresywnie i dobrze komponuje się z lakierowanymi również na czerwono listwami w przednim grillu oraz obydwu zderzakach. Na szczęście producent umiał wyważyć siłę upiększenia i udało się nie zamienić Aurisa w jeżdżący festyn. Plus dla stylistów za umiejętny, optyczny tuning.

Toyota-Auris-Red-wnetrze

Jeśli chodzi o wnętrze pojazdu, na uwagę zasługują sportowe fotele (w testowanym egzemplarzu dodatkowo obszyte skórzaną tapicerką). Są jeszcze bardziej wygodne od standardowych i zapewniają dobre trzymanie boczne. I mimo, że umiarkowanie dynamiczna jednostka napędowa oraz komfortowe zawieszenie nie nastawiają raczej do ostrej jazdy, na pewno podróż na takich siedzeniach upłynie przyjemniej.

W skład wyposażenia standardowego wersji RED, oprócz (jak zwykle u Toyoty) kompletu poduszek powietrznych i wszystkich systemów bezpieczeństwa, wchodzi nowy multimedialny system Toyota Touch 2, sprzężony z technologią Bluetooth i kamerą cofania. Kierownica (multimedialna) i gałka zmiany biegów są obszyte skórą a na pokładzie czeka też na nas jednostrefowa, automatyczna klimatyzacja. Miłym akcentem jest również przedni, ruchomy podłokietnik. Nie wypada już chyba się rozpisywać o takich rzeczach jak światła do jazdy dziennej typu LED, elektrycznie regulowanych i podgrzewanych lusterkach zewnętrznych czy centralnym zameku sterowanym pilotem. Standardem jest również oczywiście komputer pokładowy, elektrycznie regulowane szyby przednie i tylne a w wersji RED nawet podgrzewane przednie fotele.

Toyota-Auris-Red-tyl

Aktualnie można się jeszcze załapać na wyprzedaż rocznika 2014, więc ceny Aurisa RED (silnik 1.6 132 KM) zaczynają się już od 70.900 złotych. Auto można kupić kolorach metalicznych: białym lub czarnym – tak jak testowana wersja. Za wyżej wymienioną kwotę stajemy się posiadaczami miłego dla oka, solidnego kompaktowego hatchbacka, którego wyposażenie jest więcej niż bogate.

Do tego, dzięki tuningowi optycznemu, zdecydowanie wyróżnimy się w tłumie „zwykłych” aut kompaktowych. Jeśli więc komuś nie będzie przeszkadzało, że większość napotkanych kierowców tylko czeka, by stanąć do wyścigu spod świateł, Auris w tej wersji może być naprawdę ciekawą propozycją.

Aleksander Pławski

Tagi: , , ,

Jedna myśl nt. „Toyota Auris RED – TEST

  1. avatarKarolek81

    Typowy samochód dla fanów tuningu. Tutaj poza wyglądem warto zwrócić uwagę na dosyć bogate wyposażenie ale niestety brakuje jej chyba mocnego napędu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *