Toyota Avensis Touring Sports 2.0 D-4D Premium – TEST

Toyota Avensis Touring Sports 2.0 D-4D Premium - TEST
avatar
Rafał Pazura
12 marca 2016

Fenomen Toyoty Avensis polega na tym, że ciągle sprzedaje się bardzo dobrze, mimo, iż model ten lata świetności ma za sobą. Ubiegłoroczna modernizacja – choć przez producenta określana mianem nowego modelu – to tak naprawdę gruntowniejszy lifting. Owszem, auto wygląda teraz całkiem świeżo, a wnętrze zyskało nowoczesny wygląd, ale siedem dni za kierownicą japońskiego kombi utwierdziło mnie w przekonaniu, że tak naprawdę niewiele się zmieniło. Czy to źle, czy dobrze?

Osobiście czuję rozczarowanie. Dlaczego? Chodzi o emocje. A właściwie ich brak. Avensis po modernizacji prowadzi się niemal tak samo jak poprzednia wersja, czyli poprawnie. Zawieszenie nie jest przesadnie twarde, ani zbyt komfortowe. Układ kierowniczy nie należy do najbardziej precyzyjnych, ale przy prędkościach do 160 km/h trudno narzekać, że „nie czujemy” auta. I tak jest niemal z każdym parametrem czy cechą tego modelu. Moje rozczarowanie jest związane z tym, że Toyota Avensis jest … do bólu poprawna. Z tego powodu na tle konkurencji w postaci Mazdy 6 czy VW Passata wypada po prostu przeciętnie. W czym zatem tkwi jej urok?

Toyota-Avensis-Premium-tyl

Na pewno

nie w jakości wykonania wnętrza, bo tu daleko do ideału. Co prawda testowy egzemplarz był „zmęczony” jak na prasowe auto (ponad 30 tys. km zaaplikowane przez „dziennikarską brać” to jak 130 tys. w prywatnym aucie), ale mimo to trzaski dobiegające ze słupka środkowego czy boczków drzwi trudno usprawiedliwiać. Co typowe dla Avensis także sprzed modernizacji – przypadłość owa uwypukla się wprost proporcjonalnie do spadku temperatury. Jak to mówią – ten typ tak ma. To nieco osobliwe, bo tańsza i mniej prestiżowa Toyota Auris pod względem jakości spasowania elementów wnętrza wypada wyraźnie lepiej.

Wersja kombi natomiast przekonuje do siebie ilością oferowanego miejsca i niemal 550 litrowym bagażnikiem o regularnym kształcie. Z tyłu – spora ilość miejsca na nogi nawet wtedy, gdy w pierwszym rzędzie rozsiądą się rosłe osoby. Plus za brak tunelu środkowego w tylnej części auta, przez co osoba siedząca pośrodku kanapy nie czuje się dyskryminowana.

Toyota-Avensis-Premium-bagaznik

Pozytywnie ocenić trzeba warunki, jakie stworzono dla kierowcy. Fotel posiada duży zakres regulacji góra-dół, dzięki czemu każdy znajdzie wygodną pozycję. Dynamiczna jazda w zakrętach obnaża nieco zbyt słabe trzymanie boczne foteli. Jako, że Avensis sportowym autem nie jest, można to zaakceptować.

Rodziny z pewnością docenią dwa duże schowki – jeden z nich stanowi znaczną część tunelu środkowego, który skrywa ogromną przestrzeń, gdzie bez trudu zmieści się na przykład tablet. Drugi schowek, tradycyjnie umieszczony przed pasażerem, jest także wielki i praktyczny. Niestety spory minus za kieszenie w drzwiach, które są zbyt ciasne i trudno w nich zmieścić choćby półlitrową butelkę z wodą. Dziwne niedopatrzenie Japończyków.

Toyota-Avensis-Premium-LED

Lifting

nadwozia bardzo pomógł Avensis. Z przodu „patrzą” na nas LED-owe paski (standard), które optycznie łączą się z chromowaną listwą biegnącą w poprzek pasa przedniego. Co prawda za reflektory Pure LED wykorzystujące w pełni tę technologię trzeba dopłacić 5 tys. zł (standard w wersji Prestige), ale zdecydowanie warto, bo zyskujemy nie tylko efektowny wygląd auta, ale przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort jazdy nocą. A we wspomnianej cenie dodatkowo dochodzą jeszcze 17-calowe felgi aluminiowe, przyciemniane tylne szyby oraz reflektory przeciwmgielne z funkcją statycznego doświetlania zakrętów.

Z profilu nie widać specjalnej rewolucji w wyglądzie, ale ciągle podobają mi się charakterystyczne boczne przetłoczenia nad progami, które dodają Avensis elegancji i pozwalają wyróżnić się na tle innych aut. Z tyłu nowe światła także wykonane w technologii LED, które dla mnie osobiście upodabniają z tej perspektywy Toyotę do Mazdy 6.

Nie będę analizował wszystkich różnić, bo to zrobił już Olek w swoim tekście o nowej wersji Avensis. Skupię się zatem na jednostce napędowej oraz systemach bezpieczeństwa, które aktualnie oferuje odświeżona Avensis.

Toyota-Avensis-Premium-silnik

Silnik

to owoc współpracy Toyoty z koncernem BMW. Skąd taki pomysł? Toyota zdaje się nie ukrywać, że ogranicza swoje zaangażowanie w rozwój technologii zasilanej olejem napędowym. Hasło promowane na ramkach tablicy rejestracyjnej – „Żegnacie diesle, witajcie hybrydy” nie jest tylko sloganem. Coraz więcej aut, które sprzedaje japoński koncern to hybrydy, choć paradoksalnie Avensis to obecnie jedyny osobowy model (poza sportowym GT86), gdzie ów napęd nie jest oferowany. Mimo to, w Europie trudno egzystować bez oferty z silnikiem diesla, stąd taniej i łatwiej skorzystać z propozycji uznanego niemieckiego producenta.

Pod maską Avensis pracuje więc dwulitrowy motor wywodzący się wprost od BMW. W Toyocie jednostka ta występują w niższym wariancie mocy, czyli 143 KM. Okazuje się, że mimo przeciętnej mocy – jak na gabaryty i masę nadwozia – motor ten sprawdza się bardzo dobrze. Więcej niż wystarczająca dynamika (0-100 km/k w 9,8 s) w rodzinnym kombi sprawia, że manewry wyprzedzania można wykonywać bez obaw o zawał serca. Ważne, że dwulitrowy diesel reaguje dynamicznie na wciśnięcie gazu poniżej 2 tys. obr./min., co nie jest wcale takie oczywiste w wielu jednostkach o zbliżonej pojemności i mocy. Niestety niemal przy każdej prędkości wiemy, iż pod maską pracuje silnik diesla, który z pewnością można lepiej odizolować akustycznie od kabiny.

Toyota-Avensis-Premium-zegary

Bardzo przyzwoite wyniki spalania potwierdzają moje wcześniejsze doświadczenia z obcowania z tą jednostką. W mieście zużycie waha się od 6,5-do 7,5 l/100 km, a w trasie bez problemu można osiągnąć wynik w granicach 5,5-5,7 l nie rezygnując z dynamiki, kiedy zajdzie potrzeba. Z silnikiem wzorowo współpracuje 6-biegowa manualna przekładnia. Skok lewarka jest dość krótki, ale co najważniejsze – poszczególne tryby załączają się bezproblemowo także podczas szybkiego operowania dźwignią zmiany biegów.

Wspominałem już na początku o precyzji prowadzenia. Jest lepiej niż wersji sprzed modernizacji, ale o chirurgicznej precyzji układu kierowniczego rodem z bawarskich aut trzeba zapomnieć. Niemniej Avensis wywiązuje się bardzo dobrze z roli komfortowego pojazdu w daleką trasę.

Toyota-Avensis-Premium-wnetrze

Bezpiecznie

W przeciwieństwie do tańszej Auris, model Avensis oferuje w standardzie każdej odmiany Pre-Collision System, czyli układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia. Pozostałe systemy wspomagające, czyli: układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu oraz systemy automatycznego włączania świateł drogowych i rozpoznawania znaków drogowych, dostępne są bez dopłaty poza bazową wersją Activ. To świetnie, ale mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze: układ ostrzegający o niezamierzonej zmianie pasa ruchu jedynie dźwiękowo i wizualnie informuje o jej przekroczeniu. To za mało, bo konkurenci oferują bardziej zaawansowane rozwiązania, które utrzymują auto na pasie, gdy kierowca przyśnie, bądź straci koncentrację. Co znamienne – systemy te występują w autach sytuowanych w segmencie kompaktów. Po drugie: nawet najbogatsze odmiany Avensis nie oferują asystenta martwego pola w lusterkach oraz aktywnego tempomatu. To o dziwne o tyle, że w wersji sprzed modernizacji akurat aktywny tempomat był dostępny jako opcja.

Wróble ćwierkają na szczęście, że niebawem się to zmieni i kolejne modele japońskiej marki nadrobią tę ewidentne braki w wyposażeniu z zakresu nowoczesnych technologii bezpieczeństwa i komfortu.

Toyota-Avensis-Premium-przod

Kwestia wyboru

W salonach Toyoty pozostały dosłownie ostatnie egzemplarze z akcji wyprzedażowej rocznika 2015. Wersja kombi z dwulitrowym dieslem i wyposażeniem Premium wzbogaconym o pakiety: Style, Executive oraz Park można obecnie nabyć o 17 tys. zł mniej, czyli za sumę 116,9 tys. zł. W cenie wyposażenie, które obejmuje większość systemów testowego egzemplarza, czyli m.in.: nawigację Toyota Touch 2 & Go, tapicerkę skórzaną z elementami alcantary, system „Inteligentny kluczyk”, szyny i 4 uchwyty do mocowania ładunku w bagażniku, podgrzewane fotele przednie i wycieraczki przedniej szyby.

Kto woli aktualny rocznik – wersję kombi z silnikiem benzynowym 1.6 o mocy 132 KM i wyposażeniu Active nabędzie za 91,9 tys. zł. Mój typ to mocniejsza odmiana benzynowa: 1.8, 147 KM w wyposażeniu Premium za 104,9 tys. zł. Patrząc na ofertę konkurencji oraz analizując elementy wyposażenia, gwarancji i warunków kredytowych okazuje się, że cenowo jest atrakcyjnie. Dodając do tego legendarną opinię o bezproblemowej eksploatacji aut Toyoty powstaje równanie, z którego wynik = Avensis. Pytanie, czy do zakupu auta podchodzimy metodycznie, czy bierzemy pod uwagę inne parametry? Osobiście czekam na pełnoprawnego następcę Toyoty Avensis, choć w pełni rozumiem kierowców, którzy udają się w tej chwili do salonu tej japońskiej marki.

Tekst: Rafał Pazura

Foto: Rafał Pazura

Tagi: , , , , , ,