Żółty czasoumilacz – Toyota GT86 Special Edition – TEST

avatar
Aleksander Pławski
28 stycznia 2015

Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z Toyotą GT86. To było rok temu. Biała, z manualną skrzynią. Miałem szczęście, bo mimo stycznia pogoda dopisała i przejechałem wiele kilometrów w sprzyjających warunkach drogowych. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy – tydzień minął jak z bicza strzelił i auto trzeba było oddać do parku prasowego. Upłynął rok i znowu siedzę za kierownicą tego sportowego auta. I znowu się cieszę.

Ponieważ już na początku zdradziłem, że darzę ten samochód sympatią, nie będę teraz udawał, że na wieść o możliwości ponownego spotkania się ze sportową Toyotą nie ucieszyłem się. Tym bardziej, że czekała na mnie edycja limitowana, wyprodukowana w ograniczonej do 183 egzemplarzy liczbie, z czego tylko 10 sztuk przeznaczono na rynek polski. Okazało się również, że auto jest nieomal dziewicze, z nikłym przebiegiem, co gwarantowało doskonałą pracę wszystkich podzespołów.

Toyota-GT86-logo

Limited Edition

Jeżeli liczycie na to, że limitowana edycja specjalna równa się modyfikacjom jednostki napędowej, czy zawieszenia, muszę Was zmartwić. W tym wypadku seria specjalna to po prostu nowy, żółty kolor nadwozia i dwa czarne pasy, ciągnące się od znaczka na masce poprzez dach, a kończące na tylnej klapie. Ten sam motyw pojawia się w dolnej części linii bocznej wraz z oznaczeniem modelu. Ponadto testowany egzemplarz wyróżnia się kontrastowymi, czarnymi lusterkami bocznymi. Tylko tyle i aż tyle, bo nietrudno było zauważyć, że dzięki tym zmianom za Toyotą oglądała się większość uczestników ruchu drogowego. To auto w każdym innym kolorze zwraca na siebie uwagę, ale trzeba przyznać, że w dedykowanej Limited Edition żółci Bahama prezentuje się wyśmienicie.

Wyposażenie…

…GT86 w takiej konfiguracji odpowiada najbogatszej wersji Prestige. Oznacza to, że na pokładzie sportowego auta, prócz oczywistych dla Toyoty siedmiu poduszek powietrznych i wszystkich systemów czuwających nad bezpieczeństwem jazdy, znajdziemy m.in. blokadę mechanizmu różnicowego (LSD), podgrzewane i elektrycznie składane lusterka boczne, lampy LED do jazdy dziennej, reflektory biksenonowe ze spryskiwaczami a także automatyczną klimatyzację dwustrefową. Jest też tempomat, „inteligentny kluczyk”, system multimedialny Toyota Touch z ekranem dotykowym, wejściem USB oraz zestawem głośnomówiącym. Na bogato. I oczywiście nabywcy jest bardzo miło, że będzie jeździł „wypasionym” wozem. Ale to wszystko staje się nieważne już przy pierwszym szybko pokonanym zakręcie…

Toyota-GT86-bok

Toyota GT86…

…nie jest praktycznym autem rodzinnym. Nie przewieziesz nim komfortowo całej rodziny na wakacje, czy chociażby weekendowy wypad nad morze. Nie zapakujesz wiele bagażu, choć 243 litry w takim aucie to i tak powód do radości. Co więcej, nie przejedziesz nim w zimę przez najmniejszą zaspę, którą pokona każdy, nawet udawany SUV.

Czy to znaczy, że GT86 jest zła? Nie. Powiem więcej – jest świetna w tym, do czego została stworzona. A powstała w jednym celu – by dawać maksimum frajdy z jazdy kierowcy, mając w głębokim poważaniu to, co myślą pasażerowie. I mimo tego, że nie jest ani demonem mocy, ani przyspieszenia, potrafi zadziwiać swoimi możliwościami na drodze.

Zawsze, gdy widzę na drodze GT86, przypominają mi się słowa Jeremy’iego Clarkson’a – „You can be Ken Block on every single roundabout”. I rzeczywiście coś w tym jest, bo jeśli ktoś taki jak ja, czyli zwykły kierowca bez jakiegokolwiek doświadczenia rajdowego po jednym dniu oswajania się z autem, może sobie pozwolić na bezpieczne przejście zakrętu bokiem i to z kompletnie wyłączonymi wszystkimi „geriavitami”, to o czymś to świadczy.

Toyota-GT86-swiatlo

Na pewno zaraz znajdzie się ktoś, kto powie, że przy parametrach silnika rzędu 200 koni mechanicznych maksymalnej mocy i 205 Niutonometrach maksymalnego momentu obrotowego (dostępnego dopiero przy 6400 obr./min.) nie da się poczuć prawdziwej adrenaliny. Powiem krótko – bzdura! Tym, którzy nie są przekonani do małej, sportowej Toyoty jako do „fun – car’a” proponuję wybrać się na dłuższą jazdę testową. Gwarantuję, że zdecydowanej większości z Was, jeśli tylko czerpiecie przyjemność z prawdziwej jazdy, a nie skupiacie się na beznamiętnym przemieszczaniu się pomiędzy punktami A i B, uśmiech nie będzie schodził z twarzy jeszcze długo po opuszczeniu samochodu.

Bardzo niska, świetna pozycja za kierownicą, doskonałe wyważenie auta (rozkład mas przód/tył o stosunku 53:47), nisko umieszczony środek ciężkości oraz chrapliwy, szorstki dźwięk wolnossącego boksera „robią robotę”. Toyota prowadzi się wprost fenomenalnie i daje się bardzo łatwo kontrolować. Ale na naprawdę szczególną pochwałę zasługuje jej układ kierowniczy.

Toyota-GT86-wnetrze

Mam taką swoją wydumaną skalę czułości wspomagania.

Najbardziej nieudane, gumowato-mułowate układy kierownicze dostają tytuł „Misiek Haribo”. Skala jest wielostopniowa, swoje miejsce mają też na niej określenia typu „Pokorny Stefan”, „Czuła Lala” czy „Szybki Kowboj”. Dopóki nie spotkałem na swojej drodze GT86, pozycją zamykającą stawkę była „M-Power”. Ale Toyota wymusiła stworzenie dodatkowej pozycji i od tej pory skala kończy się tytułem „Profesor Religa”.

A to dlatego, że każdy ruch skądinąd świetnie leżącą w dłoniach kierownicą jest jak superprecyzyjne cięcie najlepszego kardiochirurga. Tyle, że zamiast serca tniemy ostry zakręt, który nagle przestaje być taki straszny, jak wydawał się jeszcze przed sekundą. Auto tak szybko i dokładnie reaguje na komendy wydawane przez kierowcę, że nie ma się wcale ochoty jeździć nim po prostej. Zrobisz wszystko, żeby tylko znaleźć drogę usłaną ostrymi zakrętami. Sportowe przełożenie układu kierowniczego (13:1) i świetnie dobrana siła wspomagania zasługują na najwyższe noty.

Toyota-GT86-silnik

Silnik Toyoty kocha obroty, a człowiek nie czuje jak mu się rymuje

Tak, to prawda, że ta jednostka napędowa z przeciwsobnym układem tłoków nie jest demonem mocy. Prawdą jest również, że odczuwalny jej przyrost następuje dopiero po przekroczeniu 4,5 tysiąca obrotów i że już około 7,5 tysiąca elektronika odetnie Ci zapłon, brutalnie kończąc wspaniałą zabawę. Jeśli jednak poświęcisz chwilę, aby wczuć się w serce japońskiego coupe, nie będziesz zawiedziony. Największą frajdę będziesz miał na wilgotnym asfalcie lub szutrowych serpentynach, ale przy odrobinie wprawy nawet na w pełni suchym asfalcie dasz radę pozamiatać tyłem, efektownie dymiąc tylnymi kołami.

Toyota ma coś jeszcze, co powoduje, że nie masz ochoty jeździć spokojnie. To skrzynia biegów, a właściwie sposób pracy jej drążka. Drogi prowadzenia pomiędzy poszczególnymi przełożeniami są maksymalnie skrócone a każdy bieg wchodzi z charakterystycznym, sportowym „kliknięciem”. Precyzyjnie, dokładnie, po prostu cudownie. To uzależnia!

Zawieszenie jest odpowiednio twarde, ale nie znaczy to, że na pierwszej większej nierówności wylecą Ci wszystkie plomby. Spece od nastawów zostawili nieco komfortu, więc od biedy da się „GT-kiem” jeździć nawet przez torowiska czy po małych nierównościach jezdni. Za to na zakrętach, nawet tych pokonywanych bokiem, auto niemal nie przechyla się na boki. Brawo!

Toyota-GT86-tyl

Bardzo rozsądne okazuje się spalanie

500 kilometrów, dynamiczna i bardzo dynamiczna jazda. Spokojnej jak na lekarstwo. Wynik? 10,8 l/100 kilometrów. Jak na tę moc i osiągi, a przede wszystkim „fun factor”, który dostarcza GT86, rezultat naprawdę niezły. Przy wizycie pod dystrybutorem musimy tylko pamiętać, że trzeba zalać benzynę 98-oktanową. Tak zaleca producent.

Podsumowanie

Tak, jak wspomniałem na początku, testowana Toyota to auto stworzone po to, by dawać frajdę z prowadzenia. Dużo frajdy. Nie nadaje się na auto rodzinne, bo po prostu nim nie jest. Powinna być za to przepisywana na receptę, z dużą refundacją. Dlaczego? Bo każdego powinno być na nią stać. Jest zdrowsza niż jakiekolwiek leki na lepsze samopoczucie i potrafi sprawić, że nawet najgorszy dzień zmieni się w przyjemny, pełen wrażeń czas. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią drogę. Cóż mam napisać więcej?

Aleksander Pławski

Tagi: , , , ,

Jedna myśl nt. „Żółty czasoumilacz – Toyota GT86 Special Edition – TEST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *