Toyota GT86 – sportowy come back

avatar
Rafał Pazura
05 lipca 2012

Wreszcie jest! Po ponad siedmiu latach przerwy Toyota wprowadza do swojej oferty sportowy model. Marka znana z tak kultowych propozycji jak Supra czy Celica wraca w wielkim stylu z całkowicie nową konstrukcją auta, które w swojej koncepcji stoi w opozycji do konkurencji. Główna różnica jest taka, że GT86 stworzono od podstaw i nie bazuje na żadnym z popularnych modeli Toyoty. Napęd na tył, niska masa, rekordowo nisko ulokowany środek ciężkości oraz wolnossący silnik typu boxer to japońska recepta na zastrzyk adrenaliny podczas jazdy.

Od początku prac nad tym projektem, inżynierom Toyoty przyświecało jedno założenie – zmaksymalizować wrażenia z jazdy i dać kierowcy prawdziwą radość z prowadzenia. Czy ta próba się udała? Postanowiłem sprawdzić to osobiście podczas dnia spędzonego na zaimprowizowanym torze wojskowego lotniska w Sochaczewie, gdzie zaproszono dziennikarzy.

Inspiracja klasyką

Przy projektowaniu Toyoty GT86 przyjęto koncepcję, by czerpać z najbardziej klasycznych wzorców pojazdów sportowych. Japończycy sięgnęli więc do własnego „archiwum” i odwołali się do sportowego dziedzictwa firmy. Już sama nazwa auta nie jest przypadkowa. Pierwszy człon – „GT”- nawiązuje do modelu 2000GT z 1967 roku. To wyprodukowane w liczbie tylko 337 egzemplarzy coupe było inspiracją dla twórców nadwozia GT86. Nie będę rozwodzić się nad wyglądem nowej Toyoty – to każdy oceni sobie sam. Dodam tylko, że na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach, a kompaktowy rozmiar zapowiada, że to tylnonapędowe „cacko” nie jest grzecznym uczniem spokojnie siedzącym w szkolnej ławce…

Drugi człon nazwy – „86” – nawiązuje do kultowego sportowego modelu Corolla Levin AE86, produkowanego w latach 1983-1987. Podczas jazd testowych mogliśmy podziwiać perfekcyjnie odrestaurowany egzemplarz tego modelu (jedyny w Polsce), który pomalowany w biało-czarne barwy zniewalał wyglądem. Dlatego w naszej galerii zdjęciowej poświęciliśmy mu także sporo uwagi.

Japońska współpraca

GT86 to wspólne dzieło Toyoty i Subaru. Koncern Toyota miał jednak wiodący udział w projekcie. Odpowiada m.in. za przygotowanie koncepcji pojazdu, stylistykę i projekt techniczny. Dalsze prace rozwojowe prowadzone były wspólnie. Subaru nadzorowało rozwój projektu z wykorzystaniem rozwiązań i technologii obu firm, ale przede wszystkim dostarczyło silnik typu boxer, wzbogacony przez Toyotę o własną technologię wtrysku D-4S i 6-stopniową skrzynię biegów.

Testy drogowe i torowe prowadzone były przez zespoły obu koncernów. Mimo, iż Toyota GT86 i Subaru BRZ to bliźniacze konstrukcje, to dopracowanie szczegółów wyposażenia i finalne dostrojenie każdy z producentów przeprowadził indywidualnie. Stąd wzięły się różnice w wielu detalach karoserii i wnętrza kabiny.

Toyota-GT86-1

Pod maską

sportowej Toyoty znalazła się jednostka, która znacznie różni się od tego co oferują rywale w swoich kompaktowych hot-hatchach. Silnik opracowany przez Subaru to czterocylindrowy, wolnossący, wysokoobrotowy silnik benzynowy o pojemności skokowej 1999 cm3, wyposażony w nową generację systemu Toyota D-4S. Dzięki oddzielnym wtryskiwaczom, w zależności od warunków pracy silnika paliwo może być wtryskiwane bezpośrednio do cylindra oraz do kanału dolotowego lub tylko bezpośrednio do cylindra, co zapewnia zawsze optymalny skład mieszanki i przekłada się na szybkość reakcji na dodanie gazu oraz większą moc i moment obrotowy (204 Nm). Rozwiązanie to obniża także zużycie paliwa i ogranicza emisję niepożądanych substancji.

Szukasz turbiny – udaj się do konkurencji. Jeśli sądzisz jednak, że motor bez „wspomagaczy” nie może być pełen temperamentu zerknij w dane techniczne: moc: 200KM, przyśpieszenie od 0 do 100 km/h – 7,6 sek., prędkość maksymalna 226 km/h (dane dla wersji z manualną skrzynią biegów). Japończycy nie ulegli jednak magii liczb i nie chcą konkurować z rywalami na suche dane liczbowe – tu w kategorii „sprint do 100 km/h” czy „ilość niutonometrów” przegrywają z Golfem GTI czy Oplem Astrą OPC. Dla nich liczy się to, co auto oferuje w kategorii „fun” – a pod tym względem ich tylnonapędowa konstrukcja bije na łeb konkurentów.

Czas na jazdę

Na lotnisku wojskowym organizatorzy przygotowali dla nas wiele ciekawych prób o rozmaitym charakterze – od slalomu, przez szybką jazdę po torze, do kontrolowanych poślizgów podczas jazdy po okręgu. Wszystko po to, by jak najlepiej poznać możliwości GT86. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem możliwości tego sportowego auta.

Już pierwsze jazdy udowodniły, że zastosowanie silnika typu boxer i napędu na tylną oś pozwoliło obniżyć położenie środka ciężkości do zaledwie 460 mm nad asfaltem i uzyskać idealny rozkład mas 53:47. Dzięki temu Toyota prowadzi się fenomenalnie i nawet laik jest w stanie okiełznać ją podczas dynamicznej jazdy. Moc przekazywana jest na tylne koła za pośrednictwem mechanizmu różnicowego o ograniczonym uślizgu. System VSC Sport pozwala na wprowadzanie auta w kontrolowane uślizgi, ale zapobiega m.in. obróceniu się auta wokół własnej osi. Oczywiście jeśli nie przesadzimy z prędkością. To idealna opcja dla początkujących „rajdowców.” Oczywiście wszystkie systemy można całkowicie deaktywować i wówczas zaczyna się zabawa dla bardziej „zaawansowanych.” Tego wszystkiego nie potrafi żadne auto konkurencji z przednim napędem. Jedynie Mazda MX-5 może konkurować z GT86, ale Toyota jest zdecydowanie bardziej sportowo usposobiona. Jeszcze jakaś konkurencja? Na usta ciśnie się jeszcze BMW serii 1, ale to już zupełnie inna (czyt. wyższa) półka cenowa i nieznacznie inny, bardziej użytkowy w swoim charakterze pojazd.

Wracając do wrażeń z jazdy – spodobała mi się praca układu kierowniczego o sportowym przełożeniu (13:1). To najbardziej precyzyjny mechanizm jaki spotkałem do tej pory w autach Toyoty. Ponadto mała kierownica świetnie leży w dłoniach i już samym swoim wyglądem dostarcza sportowych doznań.

Wyczuwalny przyrost mocy następuję po przekroczeniu 4,5 tys. obrotów.  Podobać się może także dźwięk silnika, który kręci się aż do 7400 obr./min., po czym kontrolka na tablicy przyrządów informuje kierowcę o konieczności zmiany biegu. Sześciobiegowa przekładnia manualna wyróżnia się wyjątkową łatwością zmiany biegów przy krótkim skoku lewarka.

Toyota-GT86-2

W kabinie GT86

panuje klimat sportowej ascezy. Tu wszystko zostało uproszczone do minimum. Idea twórców – niech nic nie przeszkadza kierowcy w prowadzeniu auta. Z tego względu nawet najbogatsze odmiany nie posiadają sterowania systemem audio z kierownicy. Brawa za konsekwencję – taki właśnie powinien być sportowy samochód.

Świetnie prezentują się sportowe fotele, które optymalnie otulają ciała podróżujących z przodu. Z tyłu co prawda wygospodarowano dodatkowe dwa miejsca, ale to zdecydowanie miejsca dla małych dzieci – brakuje przestrzeni na nogi.

Biodra kierowcy znajdują się na wysokości zaledwie 400 mm nad podłożem – niżej, niż we wszystkich innych seryjnych Toyotach i … o 7 mm niżej, niż w Porsche Cayman. Wartością dodaną do zastosowania silnika w układzie boxer jest – oprócz nisko położonego środka ciężkości pojazdu – jego zwarta konstrukcja, umożliwiająca wysunięcie skrzyni biegów w przód, co zapewnia kierowcy wygodę operowania pedałami. Jak na sportowe auto o kompaktowych wymiarach, w GT86 przestrzeni z przodu jest wyjątkowo dużo. Miłym zaskoczeniem jest także bagażnik – po złożeniu oparcia tylnej kanapy uzyskuje się przestrzeń bagażową, mieszczącą cztery standardowe opony i dodatkowe wyposażenie rajdowe.

Atrakcyjna cena

Patrząc na to co oferuje w sensie doznań z jazdy oraz jak wyposażona jest Toyota GT86, stwierdzam jednoznacznie, że to intrygująca oferta, także pod względem kosztów.

Standardowymi elementami wersji Sol jest m.in.: 6 poduszek powietrznych, felgi aluminiowe w rozmiarze 17 cali, reflektory ksenonowe ze spryskiwaczami, światła LED do jazdy dziennej, automatyczna klimatyzacja dwustrefowa, system bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdu Easy Entry, tempomat, czy system multimedialny Toyota Touch. Do tego standardowo: ABS, elektroniczny korektor siły hamowania EBD, wyłączany system kontroli trakcji (TRC) i trójstopniowy system wspomagania stabilności VSC i okazuje się do szczęścia właściwie nic nie potrzeba. Ile na rachunku? 129,9 tys. zł – dla mnie całkowicie do zaakceptowania patrząc na ofertę konkurencji, która po prostu nie oferuje auta o takich parametrach jazdy. Dopłacając 7 tys. zł można wyjechać z salonu odmianą Prestige, która dodatkowo posiada podgrzewane fotele i skórzaną tapicerkę z Alcantary. Kolejne 7 tys. zł kosztuje dopłata do 6-biegowego automatu. Powiem Wam jednak coś na ucho – za te ostatnie dwie opcje nie ma sensu dopłacać.

Pierwsi klienci będą mogli już na początku lipca zasiąść za kierownicą GT86. Na ten rok przewidziano na rynek polski zaledwie 60 egzemplarzy tego auta. W przyszłym roku Toyota Motor Poland zakłada sprzedaż 400 sztuk na rodzimym rynku. Ambitny plan, ale nie pozbawiony realizmu.

Rafał Pazura

Foto: Toyota

Tagi: , , , , , , ,

3 myśli nt. „Toyota GT86 – sportowy come back

  1. avatarC

    Fajne auto, choć niezbyt rozumiem politykę hondy i toyoty sam jestem fanem lekkich wolnossących aut, ale 200KM przy 1200kg i kołach 215/45 R17 to mało i to nawet dla fanów wolnossaków, pytanie oczywiście jak to się będzie łatwo modyfikowało … i choć auto piękne to prawda jest taka że przyspieszenie na poziomie 7,5 sec jest żenujące jakiejkolwiek teorii nie dorabiać …

    już wiem dla czego nie ma w artykule zbyt wiele emocji hehe

    Odpowiedz
  2. avatarRafal Pazura Autor wpisu

    Masz rację, ale częściowo. Mocy jest wystarczająco by szaleć autem w poślizgach i bawić się jego możlwiościami. Tego nie daje żadne GTI na bazie kompakta. Brakowało mi jedynie mocy na dole, przy mniejszych prędkościach i tym samym prędkości obrotowej poniżej 3 tys. obr/min. Ale gwarantuje Ci, że to co to auto potrafi i jaką ma dynamikę starczy 80 proc. kierowców. Dla reszty – jak „ćwierkają wróbelki” – szykowany jest suplement. W USA jest już modyfikacja na 320 KM, kompresor + turbo + inne modyfikacje z tego wynikające.

    Co do emocji – celowo je dawkuje, by rozwinąc się w prawdziwym teście, a może i czymś jeszcze… ;) To było tylko 6h spędzonych z GT86. Ale zapewniam Cię, że auto robi fenomenalne wrażenie. I nie było dziennikarza, który miałby inne zdanie. Oczywiście mierząć GT86 miarą klasy, którą reprezentuje

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *