Toyota Land Criuser 150 4.0 V6 Invincible – TEST

avatar
Aleksander Pławski
02 września 2017

Toyoty Land Cruiser nie trzeba nikomu przedstawiać. To po prostu jeżdżąca legenda – marka sama w sobie. Synonim luksusowej terenówki, którą można dojechać na koniec świata albo jeszcze dalej, nie brudząc sobie przy tym rąk i butów. Dziś jeździmy jej najnowszą wersją w bogatej odmianie Invincible. Pod maską pracuje benzynowe, wolnossące, czterolitrowe V6.

Czytając testy aut typu SUV różnych marek, dość często można spotkać określenie „uniwersalny”. Tym samym autorzy takich tekstów zwracają uwagę na wielozadaniowość danego modelu, którym można pojechać do lasu na grzyby, na rodzinne wakacje autostradą, czy zjawić się na biznesowym spotkaniu wymagającym nienagannej prezencji.

W przypadku Toyoty Land Criuser 150 przymiotnik „uniwersalny” nabiera nowego, głębszego znaczenia. Po pierwsze – na grzyby dojedzie tam, gdzie teoretycznie żaden samochód nie powinien. Po drugie – kilometry na autostradzie potrafi połykać tak, że nie wiadomo kiedy to się dzieje. Po trzecie – podjechanie nawet zabłoconym Land Criuserem na poważne biznesowe spotkanie nie zostanie potraktowane jako nietakt. Ale zacznijmy od początku…

Wygląd

Czyli rzecz gustu. Aczkolwiek trudno odmówić uroku najnowszemu wcieleniu tego modelu. Są auta, których designu się nie zmienia, a jeśli już, robi się to w sposób, który nie rewolucjonizuje bryły, tylko unowocześnia ogólny wygląd przy zachowaniu wszystkiego, co najlepsze z poprzedniego modelu. I takim autem jest Land Criuser. Już z daleka wiadomo, z czym mamy do czynienia, ale całość podana jest w unowocześnionej formie. Potężny grill, ciekawa linia reflektorów ze zintegrowanymi światłami do jazdy dziennej w technologii LED i masywny zderzak kryjący w sobie światła przeciwmgielne. Wszystko to tworzy atrakcyjną mieszankę tradycji, teraźniejszości i przyszłości, oznajmiając jednocześnie wszystkim na drodze „Nic mnie nie powstrzyma!”.I nie ma w tym wcale wiele przesady. Każdy, kto miał z tym autem do czynienia lub oglądał w internecie filmiki z Land Criuserami w akcji ma pojęcie, co ten samochód potrafi w terenie. Nie będę tutaj udawał, że znam się na tajnikach off-road’owej jazdy i raczył Was zdjęciami z topienia testowanej Toyoty w błocie – bo żaden ze mnie „terenowiec”.

Skrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony byłoby więc testowanie Land Cruisera w ekstremalnych warunkach. Widziałem jednak kiedyś, co potrafią te auta prowadzone przez doświadczonych kierowców i to mi wystarczy. Wystarczy mi również fakt, że moja jazda testowanym autem po głębokim, kopnym piachu to jak przejażdżka osobówką po równym asfalcie. Mimo swojej niemałej masy własnej (ponad 2 tony) i seryjnych opon, Land Criuser wydaje się wprost nie dostrzegać tego typu przeszkód. Dość powiedzieć, że przy takich „zabawach” ani razu nie zaszła potrzeba skorzystania z reduktora, czy licznych wspomagaczy jazdy w trudnym terenie. A trzeba przyznać, że testowane auto ma ich wiele…Co oczywiste w przypadku tego modelu – terenowe, mniejsze lub większe harce, odbywają się w dużym komforcie. Wnętrze Toyoty jest bardzo przestronne i solidnie zmontowane a tzw. jakość odczuwalna stoi tutaj na dobrym poziomie. Czy to podczas jazdy w terenie, czy po asfalcie, nic we wnętrzu nie skrzypi i nie stuka. I na pewno przez wiele kolejnych lat nie będzie…

OK, wrażeniowo to wciąż nie jest poziom BMW X5 czy Audi Q7, ale umówmy się – te auta mają nieco inny charakter. I oczywiście – testowana Toyota nie śmiga po asfalcie z taką lekkością i gracją jak wspomniana niemiecka konkurencja, lecz nie trzeba być znawcą, żeby wytypować zwycięzcę potencjalnego pojedynku w terenie. Ale skoro już mowa o użytkowaniu w normalnych warunkach, to muszę napisać o swoich doświadczeniach z LC w tym temacie. Otóż ten japoński kolos okazuje się być naprawdę zwinny, szybki i poręczny również w użytkowaniu na co dzień.Pod maską mojego egzemplarza znalazł się wolnossący, benzynowy motor V6 o pojemności 4 litrów i maksymalnej mocy 280 koni mechanicznych, sprzężony z automatyczną 6-stopniową przekładnią. Dodajmy do tego 385 Niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego dostępnego przy 4.400 obr./min. i tym sposobem mamy naprawdę sprawny zestaw do napędu tego czołgu.

Katalogowe dane mówią o przyspieszeniu do pierwszej „setki” na poziomie 8,8 sekundy oraz prędkości maksymalnej 175 km/h. Powiem tak: wystarczy! Oczywiście nie spodziewajmy się sportowych wrażeń z jazdy, ale jak na prawdziwą, potężną terenówkę osiągi są więcej niż wystarczające. Słowa uznania należą się tutaj 6-stopniowej, automatycznej przekładni, która miękko i bez pudła żongluje poszczególnymi biegami tak podczas szybkiej jazdy po autostradzie, jak przy leśnych zabawach. Benzynowa V6-stka ochoczo reaguje na „gaz” a dźwięki wydobywające się z wydechu są przy tym miłe dla ucha, choć nieco zaskakujące. Otóż rzeczona jednostka napędowa nie wydaje z siebie typowego dla większych silników bulgotu. Zamiast tego przy ostrzejszym traktowaniu pedału przyspieszenia do naszych uszu dociera wręcz nieco „sportowo-szlifierkowe”, ale jednocześnie dość łagodne brzmienie.Dane producenta mówią o średnim spalaniu na poziomie 10,6 l/100 km. Jestem już duży i dawno przestałem wierzyć w bajki, więc moje 15,8 l z całego (całkiem dynamicznego) testu uznaję za całkowicie akceptowalną wartość. Umówmy się – tego auta nie kupuje się, by jeździć o kropelce. Na szczęście zbiornik paliwa ma pojemność 87 litrów, więc wizyty na stacji paliw nie muszą być aż tak częste.

Pisałem że LC zapewnia dużą dozę komfortu w lekkim i cięższym terenie. Wspomniałem również, że jak na swoje gabaryty i wagę jest zaskakująco zwinny w codziennym użytkowaniu. W manewrowaniu pomaga system kamer i spora zwrotność. Układ kierowniczy pracuje dość lekko, więc przy zajmowaniu miejsca na parkingu nie potrzeba kierowcy – siłacza. Co ciekawe, mimo dość miękko zestrojonego zawieszenia i dużej masy własnej, Toyota zupełnie przyzwoicie radzi sobie również przy bardziej dynamicznej jeździe w zakrętach. O ile mamy nieco oleju w głowie i będziemy pamiętać, że prowadzimy wysokiego Land Criusera, a nie niskie auto kompaktowe, da się testowanym autem jeździć dość szybko. Co ciekawe, również prędkości autostradowe nie robią na Toyocie większego wrażenia. Jest wystarczająco cicho i komfortowo – na tyle, żeby spokojnie zrobić sobie dłuższą rodzinną wycieczkę.Przedział pasażerski z zapewnia królewskie warunki dla 4 dorosłych osób. Oczywiście piąty pasażer również się zmieści – tylna kanapa jest wystarczająco szeroka. Ale uwaga – w bagażniku testowanej wersji znalazły się 2 dodatkowe, elektrycznie rozkładane siedzenia, co umożliwia podróż nawet 7 osobom. Te dodatkowe miejsca traktowałbym jednak jako awaryjną opcję na krótki dystans. Bagażnik w takiej opcji jest w stanie pomieścić tylko 104 litry pakunków. W standardowym ustawieniu tylnej kanapy – 553 litry a po złożeniu jej oparć 1833 litry.

Na bogato

Lista wyposażenia testowanej wersji Invincible jest naprawdę długa. O systemach bezpieczeństwa rozpisywał się nie będę – Toyota zawsze stawia na to nacisk – nawet przy bazowych wersjach każdego ze swoich modeli. W przypadku Land Cruisera, ze względu na charakter auta dostajemy dodatki w postaci wspomagaczy jazdy w trudnym terenie. Na pokładzie testowanego egzemplarza znalazły się oczywiście blokady centralnego i tylnego dyferencjału, aktywne stabilizatory, system wspomagania podjazdu i zjazdu ze wzniesienia, czy Crawl Control – system utrzymujący stałą prędkość w terenie. Jest też Multi-terrain Select, dzięki któremu możemy dostosować tryb jazdy do rodzaju nawierzchni, po której się aktualnie poruszamy. Jeżeli chodzi o komfort podróży – do naszej dyspozycji jest m.in. układ trzystrefowej, automatycznej klimatyzacji, system rozrywki dla drugiego rzędu siedzeń – czyli 9-calowy monitor DVD, szyberdach, system multimedialny Toyota Touch2 & Go Plus, czy Radio CD z 14 głośnikami systemu audio JBL i wiele więcej…

Podsumowanie

Paradoksalnie, mimo swojej wielozadaniowości i długiej listy niezaprzeczalnych zalet, Toyota Land Criuser nie jest autem dla każdego. W czasach coraz większej popularności takich aut jak BMW X5, Audi Q7 czy Mercedesa GLE staje się swojego rodzaju białym krukiem. Wydaje mi się, że majętnym ludziom coraz częściej zależy na dużym, prestiżowym aucie 4×4, którym mogą zaszpanować w mieście czy na autostradzie. Realna uniwersalność pojazdu czy duże możliwości jazdy w terenie schodzą na dalszy plan. Mało tego – za swoje widzimisię chętnie płacą więcej.

Logicznie rzecz biorąc nie ma w tym nic dziwnego – bo przecież zdecydowana większość z nas na co dzień nie potrzebuje samochodu do zadań specjalnych – nie mieszka w lesie czy w górach i nie musi codziennie dojeżdżać do pracy pokonując bezdroża, błota czy wręcz przeprawiać się przez rzekę.

I może to właśnie dzięki temu, poprzez swoją niszowość, Toyota Land Cruiser jest autem ponad konkurencją – królową bezdroży, która przetrwa każdą modę i zawsze znajdzie swoje wierne grono odbiorców. W końcu, jak mówi nazwa testowanej wersji – terenowa Toyota jest Invincible, czyli niezwyciężona!

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *