Toyota Prius 1.8 Prestige – TEST

avatar
Aleksander Pławski
25 września 2016

To już czwarta generacja Priusa. Pomijając kwestię różnych gustów i indywidualnego poczucia estetyki, ta hybrydowa Toyota nigdy nie należała do pięknych aut. Jej zalety były ukryte gdzie indziej. Ale to, co teraz zrobili styliści przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Myślę, że tym samochodem można wręcz straszyć niegrzeczne dzieci, które łobuzują zamiast pójść grzecznie spać do łóżka. Trzeba jednak zachować ostrożność – żadne z rodziców nie chciałoby chyba, żeby ich pociechom śniły się koszmary? Na szczęście wygląd to nie wszystko. Najnowsza odsłona tego jakże popularnego modelu Toyoty ma wiele innych atutów, dzięki którym wygląd schodzi na dalszy plan. Ale po kolei…

Zwykle nie rozpisuję się na temat wyglądu testowanego auta. Każdy może to sobie ocenić sam. Jeśli nawet nie ma możliwości zobaczenia danego samochodu na żywo, zawsze są zdjęcia i filmy w sieci. Dlatego i tym razem nie zrobię wyjątku – i tak we wstępie sporo już napisałem na ten temat. Dodam tylko, że kiedy przyjechałem Priusem do znajomego, całkiem poważnie zapytał mnie, gdzie to auto ma przód, a gdzie tył?

Przejdźmy więc od razu do środka

Wnętrze Priusa jest komfortowe i przestronne, do tego bardzo przyzwoicie wykonane. Większość materiałów użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego jest dobrej jakości a ich montaż i spasowanie nie budzą większych zastrzeżeń. Stylistyka jest co prawda mocno dyskusyjna (a jakże!), natomiast ergonomia i łatwość obsługi to mocne strony testowanego auta. Na pierwszy rzut oka kosmiczna deska rozdzielcza może wydawać się trudna do opanowania, ale już po kilku minutach zabawy z przyciskami i ekranem dotykowym okazuje się, że wcale tak nie jest.

DSC_0441

Do tego pozycja za mięsistą, odpowiedniej wielkości kierownicą okazuje się być zaskakująco dobra. Co więcej – zarówno przednie fotele jak i tylna kanapa oferują odpowiednią dawkę komfortu. Jednym słowem – choć trudno mi to przyznać – jest lepiej niż w Avensisie.

Zawieszenie

japońskiej hybrydy zestrojono bardzo komfortowo a belkę skrętną tylnej osi znaną z poprzedniej generacji tego modelu zastąpiono systemem wielowahaczowym. Toyota prowadzi się dosyć „miękko”, ale bardzo pewnie a podczas przejeżdżania wszelakich nierówności nawierzchni pasażerowie nie są o tym fakcie informowani żadnymi niepotrzebnymi odgłosami z podwozia. Nie zawsze tak było. Brawo za postęp!

DSC_0407

Układ kierowniczy

dostarcza nam wystarczających informacji o tym, co dzieje się z przednimi kołami, a zwiększony rozstaw osi (2700 mm – teraz taki sam jak w Avensis) sprawia, że Prius prowadzi się jak przystało na sporego sedana. Testowane auto bez wątpienia aspiruje do segmentu D. Pomijając wspomniany przed chwilą powiększony rozstaw osi, Prius urósł o 8 cm na długość i o 1,5 cm na szerokość i to rzeczywiście czuć, zarówno we wnętrzu jak i w komforcie jazdy.

Osiągi

nowego Priusa nie są spektakularne. 180 km/h prędkości maksymalnej i 10,6 sekundy do setki na nikim nie zrobią wrażenia. Ale przecież nie o to tutaj chodzi. Hybryda ma dawać komfort jazdy, być bezawaryjna, tania w utrzymaniu a przede wszystkim jak najbardziej oszczędna. Czy tak jest? Żeby sprawdzić hybrydową Toyotę w różnych warunkach i poznać realne możliwości w kwestii niskiego zużycia paliwa, przez tydzień przejechałem nią 1552 kilometry.

DSC_0435

Na koniec komputer pokazał średnie spalanie 4,1 l/100 km. I mimo że brzmi to dość nieprawdopodobnie, tak rzeczywiście było. Oczywiście, żeby osiągnąć taki wynik, musiałem się nieco postarać. Ale tak naprawdę nie kosztowało to wiele zachodu i nigdy nie byłem zawalidrogą. Wystarczyło jeździć z głową, nie cisnąć gazu bez sensu, zdejmować z niego nogę kiedy trzeba i przewidywać.

Pierwsza próba,

którą zrobiłem z trzema osobami na pokładzie była jazdą typowo miejską połączoną z drogami lokalnymi, w proporcjach mniej więcej „fifty – fifty”. Jechałem w trybie Normal ale z częściowo wyłączoną klimatyzacją. Pedał gazu traktowałem delikatnie, starałem się również maksymalnie wykorzystać wymuszony tryb elektryczny. W ten sposób przejechałem dystans około 100 kilometrów a nagrodą za moje starania było zużycie paliwa na poziomie 3,8 litra. Nie ukrywam, że zostałem pozytywnie zaskoczony.

DSC_0412

 

Drugą próbą

był codzienny dojazd i powrót do pracy. Dystans całkowity to 62 kilometry. Tryb Eco, włączona klima, trasa mieszana jak wyżej. Wszystko podobnie, ale z tą różnicą, że jechałem sam a pedałem gazu operowałem normalnie, bez zbytniej ostrożności, jednak przy zachowaniu rozsądku podczas przyspieszania i zwalniania. W tym wypadku komputer pokładowy pokazał mi cyferki 4,1, co też należy uznać za świetny wynik.

Trzecia próba

zaskoczyła mnie jednak chyba najbardziej. Tym razem Prius został ponownie załadowany kierowcą plus dwójką pasażerów ale wyruszył spod Warszawy na Mazury – do Augustowa i z powrotem. Klimatyzacja non-spot na auto, tryb Normal i zwykła, choć miejscami dość dynamiczna jazda od 70 do 130 km/h. Sporo przyspieszania ale i równie dużo hamowania, dzięki któremu akumulatory co chwila dostawały dawkę odzyskanej energii. W jedną stronę około 20 kilometrów małego korka spowodowanego przez roboty drogowe, owocującego jazdą nie więcej niż 50-70 km/h. Z drugiej strony zdarzały się również odcinki, na których jechałem stale 120 km/h. Całość dystansu – 568 kilometrów. Spalanie – równe 4 litry na 100 kilometrów. Jak dla mnie – fenomen!

DSC_0422

Ostatni już, czwarty test…

…to jazda po autostradzie ze stałą prędkością, czterema osobami na pokładzie i niewielkim bagażem. Tym razem trasa to Warszawa – Toruń – Warszawa, głównie na tempomacie na 120 km/h. Czyli w głównej mierze dość szybka, ale bardzo równa jazda plus około 20 kilometrów przejechanym spokojnym tempem po Toruniu w celu wykonania sesji zdjęciowej. Wynik końcowy? 4,4 litra na 100 kilometrów.

Powyższe próby udowadniają, że Prius potrafi być naprawdę oszczędnym autem. Do tego bardzo komfortowym i dobrze wyciszonym. W sumie podczas jazdy po autostradzie słychać głównie opony i lekki szum wiatru. O ile nie „gazujemy” Toyoty – odgłosy pracy silnika są nieinwazyjne. Co ciekawe, mimo relatywnie niedużej mocy całego układu (122 KM) i znienawidzonej przez niejednego kierowcę, bezstopniowej automatycznej skrzyni biegów – jej praca w Priusie nie budzi większych zastrzeżeń. Zjawisko „wycia” silnika podczas dynamicznego przyspieszania nie występuje teraz w takim stopniu, jak miało to miejsce u poprzednika. Toyotą można poruszać się dość dynamicznie bez niebezpieczeństwa utraty słuchu i rozstroju nerwowego. Widać tu nieustanny postęp.

DSC_0445

Podsumowując

Nowa Toyota Prius to bardzo oszczędne, wygodne auto z dużym (502 litry) bagażnikiem. Testowaną hybrydą w komfortowych warunkach mogą podróżować spokojnie 4 dorosłe osoby i nie mam tutaj na myśli tylko płynnej i cichej jazdy po mieście ale też poruszanie się po drogach ekspresowych i autostradach. Samochód prowadzi się przyjemnie i bardzo pewnie a nad bezpieczeństwem jazdy czuwa komplet elektronicznych pomocników.

Jedynym mankamentem może być niska ładowność (385 kg) i niestety cena. Co prawda wersję podstawową Active (już dobrze wyposażoną) można kupić za 119,900 złotych, ale mocno doposażone, testowane auto (wersja Prestige) to już wydatek ponad 144 tysięcy złotych. Na korzyść Toyoty przemawia jednak legendarna już bezawaryjność hybryd tego producenta, bardzo dobre warunki gwarancji i bogate wyposażenie. Dość wspomnieć, że na pokładzie testowanego samochodu znalazły się m.in.: adaptacyjny tempomat, kamera cofania wraz z przednimi i tylnymi czujnikami parkowania, system monitorowania martwego pola, system ostrzegania o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu, układ rozpoznawania znaków drogowych, czujniki zmierzchu i deszczu czy wyświetlacz HUD. O automatycznej, dwustrefowej klimatyzacji, nawigacji satelitarnej, skórzanej tapicerce czy nagłośnieniu JBL nie wspominając. I oczywiście, nie jest to koniec listy…

DSC_0449

Obiektywnie rzecz biorąc, nowy Prius jest bardzo dobrym, oszczędnym, choć drogim samochodem rodzinnym, który sprawdzi się tak w mieście jak i na trasie. Warunkiem jednak jest, że kierowca wyżej będzie sobie cenił niskie spalanie niż sportowe doznania. Bo testowana Toyota nie jest nawet namiastką sportowego auta. Ale wcale nie ma nią być! Pozostaje więc tylko kwestia wyglądu, na który narzekałem na początku tekstu. Ale po pierwsze – jak zwykle jest to kwestia gustu, a po drugie – im dłużej jeździsz Priusem – tym mniej jego wygląd zewnętrzny Ci przeszkadza…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , , , , ,

2 myśli nt. „Toyota Prius 1.8 Prestige – TEST

  1. avatarKatarzyna Wróbel

    piekna bestia! juz od jakiegos czasu nosze sie z zmaiarem wymiany mojej Auriski na nowszy model. teraz jednak bedzie chodzil mi po glowie ten przepiekny Priusik w dodatku hybrydka. umowie sie na jazde probna w Piasecznie i wszystko stanie sie jasne.

    Odpowiedz
  2. avatarKocur

    Wygląd to sprawa indywidualna, mnie się podoba no może ta biała wanienka trochę szpeci. Technologia sprawdzona, osiągi wystarczające (to nie samochód sportowy), zużycie paliwa bardzo dobre, fajny samochód.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *