Volvo S90 T6 AWD R-Design Polestar 334 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
09 maja 2017

Podobno Polacy w Niemczech, po latach otwartych granic, kojarzą się teraz bardziej z solidnością w pracy niż ze złodziejstwem i pijaństwem. Dlatego rozumiem Chińczyków. Walka ze stereotypami – np. dotyczącymi jakości produktów – jest ciężkim i długotrwałym procesem. Aby obalić mity najlepiej sięgnąć po ambasadorów marki. Takich jak Robert Lewandowski. Wiem coś o tym, bo mój syn nie chciał słyszeć o innym telefonie niż Huawei. Należące do Chińczyków Volvo nie potrzebuje takich ambasadorów. Ta marka broni się sama produktem i nie ma znaczenia, jakiej narodowości jest właściciel.

Paradoksalnie, związek z chińskim kapitałem wyszedł szwedzkiej marce na dobre. Jeszcze nigdy Volvo nie urzekało tak dobrym stylem. A od niedawna także jakością wnętrza, która dorównuje tuzom segmentu Premium. Nowe S90 – mimo że narysowane ze skandynawską powściągliwością w podejściu do detali – ma w sobie jakiś trudny do opisania magnetyzm. Pisałem już o tym przy okazji testu XC90, więc nie chcę się powtarzać. Mnie taki styl urzeka, a jako stylistyczny purysta wiem, że za 10 lat szwedzkie projekty wciąż będą wyglądać świeżo i nowocześnie.

Przywołanie

na wstępie Roberta Lewandowskiego nie było przypadkowe. Poza kilkoma hejterami, którzy powielają stereotyp o zawistnym mieszkańcu kraju znad Wisły – ten człowiek zachwyca wszystkich. Każdy rok to kolejne rekordy skuteczności jego gry dla Bayernu, a wcześniej Borussii Dortmund. Nie uczestniczy w skandalach, zarobioną kasę inwestuje w przemyślane biznesy, ma piękną i mądrą żonę, która czuwa nad jego dietą i ogólną sprawnością. Dlatego jest jak tur i praktycznie nie miewa kontuzji. Każdy chciałby go mieć za zięcia, wybacz synu…

DSC_0119Jeśli Volvo szukałoby ambasadora dla nowych modeli, to wg mnie nasz najlepszy napastnik jest tu idealnym wyborem. Marka – podobnie jak Robert – jest pozbawiona negatywnych konotacji. W przeciwieństwie do BMW, Mercedesa czy Audi, za którymi ciągną się wizerunkowe łatki o pejoratywnym znaczeniu. I nie ma tu znaczenia, że to skojarzenia całkowicie pozbawione sensu – tak po prostu jest. Takiego kapitału można Skandynawom …wróć: Chińczykom, pozazdrościć.

DSC_0056I takie emocje wzbudza we mnie nowe S90. Czy na nie patrzę, czy w nim siedzę, czy nim jadę – zawsze jest dobrze. Szwedzki sedan to kawał limuzyny. Przy długości wynoszącej 4,96 m i rozstawie osi 2,94 m okazuje się większy zarówno od BMW 5, Mercedesa Klasy E jak i Audi A6. Jedynie rozstaw osi w BMW jest większy o 34 mm od S90.

Testowana odmiana

wzbogacona została o pakiet R-Design, który dodaje autu „pieprzu”. Mam tu na myśli obniżone sportowe zawieszenie, bardziej bezpośredni układ kierowniczy, 20-calowe koła, specjalnie wystylizowany grill ze wstawkami w dolnej części zderzaka, podwójne końcówki układu wydechowego czy satynowe lusterka. W kabinie także czuć sportowy klimat dzięki czarnej podsufitce, dekoracjom z włókna węglowego, sportowym fotelom, czy łopatkom do zmiany biegów automatycznej skrzyni biegów (opcja). Fotele nacechowane sportem, dobrze otulają ciała, ale co osobliwe w skonfigurowanej odmianie – nie są w pełni sterowane elektrycznie i pozbawiono je pamięci ustawień. To jednak świadomy wybór, konfigurator pozwala oczywiście na różne opcje. Najważniejsze, że w dalekiej podróży sprawdzają się wzorowo – moje plecy i uda nie wykazywały jakichkolwiek oznak zmęczenia czy odrętwienia – a testowa odmiana nie była wyposażona w masaż.

DSC_0163Byłem bardzo ciekaw, czy usportowiona odmiana podrasowana optycznie (i nie tylko) pakietem R-Design i wzmocniona programem Polestar, który oznacza moc 334 KM (zamiast standardowych dla wersji T6 320 KM) nadaje się tak naprawdę do wypadu z rodziną. A może to zbyt hardcorowa wersja, by jeździć nią w dalsze trasy? Podróż z Warszawy do Kościeliska i z powrotem oraz poruszanie się od stoku narciarskiego do stoku z pewnością pozwolą na obiektywną ocenę.

DSC_0134Szczerze? Obstawiam, że wersja jaką przyszło mi jeździć będzie rzadszym widokiem na ulicach niż złoty Bentley. Dlaczego? Volvo S90, nawet wystylizowane w pakiet R-Design i Polestar, nie jest sportowcem. Owszem, oferuje minimalnie lepsze osiągi niż wersja T6, ale … osiągi to nie wszystko. Szerokie na blisko 1,9 m i długie na niemal 5 m nadwozie nie jest mistrzem zwinności w dynamicznej jeździe. Wątpię też, by właściciel S90 T6 chciał się wybrać na tor, by czerpać radość z jazdy slalomem. Obniżone sportowe zawieszenie oraz napęd AWD, który dość prewencyjnie ingeruje i utrzymuje limuzynę na obranym torze jazdy, kłócą się wg mnie ze sobą. Dlatego osobiście wolałbym wersję z bardziej komfortowo pracującym zawieszeniem. Na szczęście tryb Comfort ratuje sytuację i S90 nawet na wielkich, 20-calowych felgach oraz oponach o profilu 35 mm okazuje się całkiem wygodne na długiej trasie. Oczywiście skorzystanie ze sportowych programów diametralnie zmienia sytuację i S90 robi się twardo resorującym autem. A to już trzeba lubić.

Co cieszy – nawet usportowiona odmiana nie traci nic ze swoich walorów użytkowych. Wnętrze jest bardzo obszerne, a bagażnik o pojemności 500 litrów połknie z łatwością wakacyjny ekwipunek całej rodziny.

Za napęd AWD

odpowiada sprzęgło Haldex piątej generacji. Podczas normalnej jazdy po suchej nawierzchni cały moment obrotowy jest przenoszony na przednie koła. W takich warunkach nie ma konieczności korzystania z napędu 4×4, a rozwiązanie to sprzyja oszczędzaniu paliwa. Producent podaje, że jest możliwość całkowitego przenoszenia napędu pomiędzy przednią a tylną osią, co w teorii oznacza, że na tylną oś może trafić nawet 100 proc. momentu obrotowego. Wszystko zależy od stylu jazdy kierowcy i warunków panujących na drodze. Czy tak jest? Nie wiem…

DSC_0002Wiem jednak coś innego – nawet na bardzo mokrej nawierzchni trudno o utratę przyczepności, gdy mocniej wciśniemy gaz. Ciasne łuki Volvo pokonuje bardzo pewnie, a ponieważ z rodziną na pokładzie i w warunkach typowego ruchu ulicznego nie próbowałem sprawdzać praw fizyki, nie jestem w stanie określić, czy auto jest bardziej nad- czy podsterowne. I szczerze mówiąc nie ma to dla mnie większego znaczenia. W S90 – czyli w pięciometrowej limuzynie z silnikiem o mocy ponad 330 KM – napęd obu osi ma po prostu gwarantować odpowiednią trakcję  i pewne trzymanie auta w zakrętach w każdych warunkach pogodowych. Aptekarzy zapraszam na tor, by tam rozstrzygać kwestię, czy haldex daje radę w porównaniu z quattro, xDrive czy systemem 4Matic. Dla przeciętnego kierowcy nie ma to większego znaczenia.

Dla kogo wersja T6 R-Design Polestar?

Jak to w segmencie Premium bywa „klient nasz Pan i damy mu wszystko co zechce”. I tak trochę traktuję to najmocniejsze i najbardziej sportowo wyglądające S90. A że do sportu się ono niespecjalnie nadaje? I co z tego – może po prostu chodzi o to, by się wyróżnić spośród innych właścicieli tego modelu? Wartością dodaną tej odmiany jest inaczej skalibrowany układ kierowniczy. Kto lubi precyzję chirurgicznego skalpela będzie zachwycony.

DSC_0014Daruję sobie dywagację na temat jednostek napędowych, jakie w nowych modelach Volvo są obecnie oferowane. Wszyscy już o tym mówili, każdy się wymądrzał i podawał swoje argumenty – zazwyczaj takie, że cztery cylindry w tej klasie to za mało. Jeśli mowa o osiągach, nie ma tu deficytu. S90 przyspiesza do setki w 5,7 sekundy, a 440 Nm bardzo sprawnie radzi sobie z masą ponad 1,9 tony. Fantastycznie współgra tu motor z 8-biegową przekładnią automatyczną. Trudno chcieć czegoś więcej. Amator sportowego klimatu może tylko skrzywić się na dźwięk silnika. Faktycznie – jeśli mowa o sportowym klimacie jaki daje zawieszenie, czy układ kierowniczy, chciałoby się pobudzać zmysł słuchu czymś znacznie bardziej rasowym. Więc jeśli się czepiać brzmienia jednostki, to tylko w tej konkretnej opcji S90.

Wydawać by się mogło, że pomysł, by jednostki napędowe stanowiły jedynie dwulitrowe silniki (diesel, benzyna, hybryda) są motywowane skandynawskim podejściem do ekologii. Jeśli spojrzeć na emisje wszelkiego rodzaju badziewia do atmosfery, to owszem –  nawet mocne silniki emitują go wyjątkowo mało. Różowo nie jest jednak, gdy spojrzymy ile litrów na przejechanie 100 km ubywa z baku. Spokojna jazda w trasie (średnia prędkość 83 km/h) z przepisowymi prędkościami na autostradzie i drogach ekspresowych wyświetliła na pokładowym komputerze wartość 8,9l/100 km przy temperaturze ok. 5 stopni Celsjusza na plusie. Jazda miejska to spalanie w okolicach 11,5-12,5 l/100 km, ale pod warunkiem korzystania z trybów ekologicznych i spokojnego obchodzenia się z gazem. A więc szału nie ma. Denerwuje też zbyt mały jak dla mnie zbiornik paliwa – pojemność 60 litrów oznacza w praktyce tankowanie w trasie co 500 km. Gdzie te czasy, gdy zbiorniki w limuzynach Volvo miały 70-80 litrów pojemności?

Postęp jakościowy

w nowych modelach Volvo już opisywałem przy okazji testu XC90 – dokładnie te same argumenty dotyczą S90. Nie będę się więc powtarzać. Chwil kilka poświęcę jednak trzem nowinkom technicznym.

DSC_0161Pierwsza z nich to super inteligentne reflektory Full LED. Ich działanie pokazałem w filmiku tutaj: https://youtu.be/M2AtTfg4-iw . Jak widać kierowca nie musi więcej przełączać między światłami mijania i długimi. Gdy z przeciwka nadjeżdża inny samochód, układ automatycznie żongluje oświetleniem i zmienia światła drogowe na światła mijania w taki sposób, by zapewnić optymalną widoczność bez oślepiania innych kierowców. Inaczej snop świateł rozchodzi się na krętej drodze, inaczej na autostradzie, inaczej w deszczu, inaczej w terenie zabudowanym. Raz spróbujesz i jesteś uzależniony…

Po drugie – znany wszystkim system City Safety występuje teraz w rozbudowanej formie. Volvo wykrywa i klasyfikuje pojazdy: rowerzystów, pieszych, a także duże zwierzęta za pomocą zintegrowanego modułu radaru i kamery umieszczonej na przedniej szybie. Dzięki temu ogranicza się ryzyko kolizji. Jak to działa? Volvo najpierw ostrzega kierowcę, a następnie automatycznie hamuje, jeśli kierowca nie włącza hamulca lub nie wykonuje manewru omijania w przypadku wykrycia z przodu danej przeszkody. Ingerencja systemu jest możliwa, gdy różnica prędkości wynosi do 50 km/h. Przy większej różnicy prędkości ograniczane są jej skutki. Jeśli kolizja jest nieuchronna, pasy bezpieczeństwa i hamulce zostają przygotowane na zderzenie, dzięki czemu w chwili włączenia przez kierowcę hamulców – hamowanie rozpoczyna się natychmiast z maksymalną intensywnością. System ma jeszcze inną ciekawą funkcję – potrafi rozpoznawać inne samochody na skrzyżowaniach. Jeśli kierowca skręci przed pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka i nie zahamuje, Volvo S90 automatycznie zrobi to za niego.

DSC_0167Nie sposób nie wspomnieć o drugiej generacji układu Pilot Assist, który jest rozwinięciem aktywnego tempomatu i wstępem do częściowo autonomicznej jazdy w przyszłości. Wspomaga on kierowcę do prędkości 130 km/h i oprócz tego, że utrzymuje zadaną prędkość i odległość od pojazdu poprzedzającego, to również pomaga kierowcy w utrzymywaniu pojazdu pośrodku pasa ruchu poprzez lekkie korygujące ruchy kierownicy. Jest to możliwe dzięki zamontowanych na szybie przedniej czujnika radarowego i kamery, które monitorują pozycję samochodu w stosunku do linii wyznaczających pasy ruchu. Taka samoczynna jazda trwać może do kilkunastu sekund, gdyż system upomina się o przejęcie sterowania, gdy nie wyczuwa rąk prowadzącego na kierownicy. Osobiście korzystałem z tego jadąc w korku z prędkością do ok. 50 km/h. Ręce z kierownicy, nogi niczym nie operują, a S90 grzecznie podąża za autem przed nami. Czy taka jest przyszłość motoryzacji? Obawiam się, że jednak tak…

DSC_0048Volvo S90 T6 R-Design Polestar to nietypowa kompilacja luksusu i sportowego ducha, która nie każdemu przypadnie do gustu. Jednego tylko nie można odmówić takiemu zestawowi – wyróżnia się bardzo na tle innych statecznych limuzyn ze Skandynawii. Z ceną zaczynającą się w okolicach 300 tys. zł także nie będzie najczęściej wybieraną opcją. Szczególnie tak bogata jak testowy egzemplarz, czyli za ponad 363 tys. zł. Czy warto zapłacić ponad 4 tys. zł za dodatkowe 14 KM i 35 Nm wobec i tak mocnej wersji T6? A to już bardzo indywidualna sprawa.

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura 

 

Tagi: , , , , , ,

4 myśli nt. „Volvo S90 T6 AWD R-Design Polestar 334 KM – TEST

  1. avatarBiały

    W porównaniu do linii S-line w Audi, F-Sport w Lexusie, M-Sport BMW czy pakietu AMG w Mercedesach Polestar jest bardzo stonowany. Na szczęście nie dołożono do minimalistycznego designu gadżetów burzących linię S90.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *