Volvo XC90 T6 AWD R-Design Polestar 334 KM – TEST

avatar
Rafał Pazura
08 grudnia 2016

Dwanaście lat w życiu jednego modelu auta to w dzisiejszych czasach jak epoka. Owszem, było po drodze kilka liftingów, pojawiały się nowe jednostki napędowe i opcje wyposażenia, ale wciąż był to ten sam mocarny SUV. Mowa oczywiście o Volvo XC90, które bardzo długo funkcjonowało na rynku jako pierwsza generacja. Dlatego w sumie nie dziwne, że druga odsłona ze starym modelem nie ma wspólnej ani jednej śrubki. Platforma, elektronika, silniki, skrzynie biegów – wszystko jest całkowicie nowe – tak zapewniają Szwedzi. Czy dobrze? Patrząc tylko na wygląd nowego XC90 odpowiedź może być tylko jedna – tak.

Thomas Ingenlath to szef designu marki Volvo, który jest architektem nowej stylistyki szwedzkiej marki. To on odpowiadał m.in. za pierwsze szkice Skody Yeti blisko dekadę temu. A teraz wziął na deski kreślarskie nowe stylizacje Volvo. Nie wiem jak Was, ale mnie wygląd nowego XC90 powalił. To moja estetyka, moje emocje, mój gust. Szwedom udało się jednak coś więcej. Nie tylko ich największy SUV, ale także nowe modele jak S90 i V90 robią na drodze takie wrażenie, że każdy odwraca głowę. Zaparkujesz obok Q7 czy X5 – to Volvo magnetycznie ściąga uwagę większości. Dlaczego? Przecież nie ma kosmicznych kształtów, a nadwozie narysowano wręcz prostą, klasyczną kreską.

????????????????????????????????????

O co więc chodzi z tym przyciąganiem uwagi?

Sam nie wiem do końca. Może to właśnie prosta bryła i powierzchnie blachy pozbawione zbędnych ozdobników ujmują swą prostotą? Tak jak domy na przedmieściach Sztokholmu – zazwyczaj budowane na planie kwadratu, aby optymalnie je wykorzystać. Wykańczane drewnianą licówką, tradycyjnym tynkiem, cegłą okładzinową czy bloczkami klinkierowymi. Ma być prosto, funkcjonalnie, oszczędnie.

Ktoś powie – „to sprawka przednich reflektorów”. Ok, fajne są i charakterystyczne słynne już LED-y w kształcie „młota Thora”. Swoją drogą, czapki z głów dla PR-u Skandynawów, którzy tak sprzedali ideę „młota Thora”, że dziennikarze jak młode pelikany łykają tę bajkę z automatu i wplatają w wątek każdej recenzji auta (vide – nawet ten tekst). Trzeba jednak oddać, że ładna to bajka: w mitologii nordyckiej „młot Thora, boga burzy i piorunów, został wykuty przez karły o imionach Sindri i Brokk”. Czy LED-y Volvo są podobne do młota Thora czy nie? To nieważne. Istotne, że porównanie się przyjęło i jest identyfikowane z marką. Przyznaję też – kto popatrzy w lusterko swojego samochodu, od razu rozpozna, że jedzie za nim nowe Volvo. I o to właśnie chodzi – wyróżnić się pozytywnie na tle innych. A szczególnie udaje się to w wersji, którą przyszło mi jeździć. Było to Volvo XC90 Polestar R-Design. Co ją tak wyróżnia? Oprócz kilku detali jak spojlery przedni i tylny, satynowe obudowy lusterek czy specjalnie wystylizowana krata wlotu powietrza, jego głównym atrybutem są 22-calowe koła. Biją po oczach jak rosyjski turysta w tropikach obwieszony kilogramem złota. Z jedną różnicą – nie są obciachem tylko perwersyjną decyzją, że świadomie rezygnujesz z komfortu przez duże „K”. Ale o tym nieco później.

????????????????????????????????????

Czas zajrzeć do środka

Tutaj zaszły największe zmiany. Dlatego inżynier Mamoń z „Rejsu” nie byłby zachwycony. Pierwsze „schody” pojawiłyby się gdyby chciał uruchomić auto. Owszem, mamy bezkluczykowego pilota, ale gdzie jest przycisk START-STOP? Ja nie miałem z tym problemu – rzut oka na tunel środkowy i zachwyciłem się pokrętłem, które służy do tego celu. Wygląda jakby pracował nad nim jubiler – piękny gadżet. Co ciekawe – pilot zdalnego sterowania, który spoczywa w kieszeni, jest też wodoodporny. Można z nim bez obaw pływać, surfować, żeglować i uprawiać inne dyscypliny sportu.

????????????????????????????????????

Ale wracając do inżyniera Mamonia – wiadomo powszechnie, że jest on z tych, którzy „wolą te piosenki, które już kiedyś słyszeli”. Tymczasem w Volvo grają całkiem nowe „kawałki”, które nie wszystkim przypadną do gustu. Zacznę od plusów, a tych jest zdecydowanie więcej. Takiej jakości w szwedzkim aucie jeszcze nie doświadczyłem nigdy. Od lat mówiło się, że Volvo i Lexus owszem – są w klasie Premium – ale szczebelek niżej od wiadomej konkurencji. Teraz jest hiper luksusowo, a każdy detal jest tak wysmakowany, że aż zapiera dech w piersiach. Awans do ścisłej elity stał się faktem. Zapach skóry, najlepsze materiały wykończeniowe użyte tam gdzie wzrok nie sięga, szlachetne detale (drewno, karbon, aluminium) w zależności od gustu właściciela nie dają wątpliwości, że obcujemy w cudownym środowisku. Testowy egzemplarz o sportowym charakterze zdominowała czerń i szarości, ale i tak można docenić postęp jakościowy u Volvo. Przyznaję jednak, że moim faworytem jest jasne zestawienie kolorystyczne z aplikacjami naturalnego drewna Linear Walnut z perforowaną skórą Nappa w szarej barwie. Oddałbym nerkę, gdyby brakło mi na taki zestaw konfigurując swoje wymarzone XC90.

????????????????????????????????????

Za kierownicą łatwo odnaleźć właściwą pozycję – sprzyjają temu doskonale wyprofilowane i wygodne fotele Contour, sterowane elektrycznie w każdym możliwym kierunku i wyposażone w pamięć ustawień. Akurat w wersji testowanej przeze mnie miały tylko podgrzewanie, a brakło wentylacji oraz funkcji masażu – te dostępne są w mniej sportowych wariantach. Jadącym z przodu nic nie krępuje swobody ruchów. Również tylna kanapa rozpieszcza przestrzenią. W „moim” egzemplarzu był jeszcze trzeci rząd foteli, do którego całkiem łatwo się dostać. Dorosłym o normalnym wzroście nie będzie tam wygodnie, ale dzieciom i osobom do ok. 150-160 cm już tak. Dodatkowe fotele chowają się w podłodze bagażnika i uzyskujemy płaską, praktyczną powierzchnię. Gdy drugi rząd siedzeń przesunięty jest maksymalnie do przodu, pojemność bagażnika wynosi 651 l. Przy rozłożonych wszystkich siedmiu miejscach kufer oferuje 291l.

????????????????????????????????????

Volvo od zawsze urzekało prostotą obsługi. W nowym XC90 wszystko zostało starannie przemyślane, ale aplikując kierowcy masę nowoczesnych rozwiązań trochę jednak przekombinowano. Nie jestem wcale takim ortodoksem, by na tablet multimedialny – który stanowi teraz centrum dowodzenia – reagować alergicznie. Ale brak tradycyjnego pokrętła do ustawiania temperatury naprawdę nie jest dobrym pomysłem. Aby ustawić ją podczas jazdy kierowca musi oderwać wzrok, by palec trafił w odpowiednie miejsce ekranu i przesunąć nim po elektronicznej skali wybierając pożądane ustawienie.

Sam ekran jest niemal doskonały pod względem jakości i oferuje multum możliwości. Czytelny nawet w ostrym słońcu okazuje się uzależniającą zabawką dla dorosłego faceta – można regulować i sterować każdym drobiazgiem (np. fotelem pasażera), a serfowanie po internecie jest banalnie proste…na postoju oczywiście. Czy się to komuś podoba czy nie, współczesne auta po prostu stają się mobilnym serwerem internetowym, który pozwala na coraz więcej. Standardem stają się także wirtualne zegary główne – dlatego tradycyjne cyferblaty i wskazówki prędkościomierza czy obrotomierza to powoli skansen. Podobnie w nowym XC90, gdzie szczególnie przypadł mi do gustu patent z nawigacją pomiędzy zegarami. Obraz nie jest tak kosmicznej jakości jak w googlowskiej wersji Volkswagena czy Audi, ale i tak daje radę. Genialny za to jest przezierny wyświetlacz (popularnie zwany head-up display), który pokazuje najważniejsze dla kierowcy informacje, sprawiając wrażenie, jakby „unosił się” w powietrzu dwa metry przed przednią szybą. Nie trzeba przenosić wzroku z drogi ani spoglądać w dół na zestaw wskaźników. Do tej pory ów wynalazek najlepiej dopracowało BMW, teraz ma godnego rywala właśnie w Volvo.

????????????????????????????????????

Smak, styl, asceza nowoczesności – to cechy

nowego XC90. Co prawda za większość luksusowych dodatków trzeba słono dopłacać, ale to oczywistość w tym segmencie. Tu wnętrze auta traktowane jest jak baza, którą dopiero klient personalizuje wedle własnego uznania. Daruję sobie wyliczanie wszystkich standardowych systemów bezpieczeństwa czy elementów wpływających na komfort. To oczywistość klasy Premium. Jest jednak kilka nowinek, o których muszę wspomnieć.

Aktywny tempomat nie robi już wrażenia, bo dostępny jest w przystępnej cenie nawet w kompaktach. Ciekawostką tego wynalazku made by Volvo jest fakt, że przy prędkości powyżej 70 km/h ułatwia on wyprzedzanie. Wystarczy włączyć kierunkowskaz, a układ na krótko zwiększy prędkość pojazdu, aby umożliwić szybsze i skuteczniejsze wykonanie całego manewru. Jednak największe wrażenie robi  Pilot Assist. To swego rodzaju namiastka auta autonomicznego, które z pewnością czeka nas w całkiem niedalekiej przyszłości. Za pośrednictwem specjalnego radaru i kamery pilot automatycznie utrzymuje zadaną prędkość i odległość od pojazdu poprzedzającego. Co w tym wyjątkowego?  Ano to, że monitorowane jest położenie pojazdu pomiędzy pasami ruchu dzięki czemu kierowca nie musi trzymać rąk na kierownicy.  Gdy stoisz w miejscu, musisz tylko nacisnąć jeden przycisk lub pedał przyspieszenia, a Volvo zacznie płynnie podążać za pojazdem z przodu. Auto jedzie i skręca samoczynnie i robi to dokładnie tak jakbyś sam kierował. Funkcja Pilot Assist działa od momentu ruszenia do prędkości 50 km/h. Ku mojemu przerażeniu ten system naprawdę działa. Tylko kwestią czasu jest więc wyeliminowanie czynnika ludzkiego z kierowania pojazdem. Ale to temat na odrębną dyskusję…

????????????????????????????????????

Męczy Cię kaszelek lub alergia? Dlatego unikasz klimatyzacji, bo martwisz się o grzyby i inne świństwa wydostające się z kratek wentylacyjnych? Tak mogło być jeszcze niedawno. Od pewnego czasu najdroższe auta serwują antidotum na takie dylematy. W Volvo za właściwą wentylację odpowiada czterostrefowa klimatyzacja. Bez względu na to, czy siedzisz – na przednim fotelu czy na jednym ze skrajnych siedzeń w drugim rzędzie – możesz indywidualnie dostosować temperaturę oraz zakres automatycznie regulowanej prędkości wentylatora do własnych preferencji. Specjalny filtr wychwytuje wszelki kurz, pyłki roślin i inne cząstki z powietrza wpadającego do kabiny, przynosząc prawdziwą ulgę osobom cierpiącym na katar sienny i inne rodzaje alergii. Wisienką na torcie jest system kontroli jakości powietrza Interior Air Quality System. Monitoruje on jakość powietrza napływającego do przedziału pasażerskiego. Gdy tylko wykryje szkodliwe substancje – na przykład tlenek węgla, węglowodór lub tlenki azotu – tymczasowo całkowicie zamyka dopływ powietrza zewnętrznego i włącza wewnętrzny obieg powietrza w kabinie.

????????????????????????????????????

Osobiście nie wyobrażam sobie, by kupując XC90 nie dołożyć 4 tys. zł do pakietu Light, czyli aktywnych świateł drogowych full LED. Nocą nie trzeba już przełączać między światłami mijania i drogowymi. Gdy z naprzeciwka nadjeżdża samochód, układ przesłania wiązkę światła tylko w takim stopniu, w jakim jest to konieczne, by nie oślepić kierowcy zbliżającego się auta. Układ potrafi nawet wykryć pieszych i rowerzystów, aby oni również nie zostali oślepieni przez długie światła. Oczywiście układ jest na tyle inteligentny, że z chwilą wjechania do miasta automatycznie wyłącza „długie”, ale jeśli mija się podświetlany znak, np. stacji benzynowej pozostawia je włączone. Taki z niego spryciarz. Raz posmakujesz i już wiesz, że twoje skrętne biksenony nadają się do muzealnej gabloty.

Uruchomienie w XC90 tak banalnej rzeczy jak spryskiwacz przedniej szyby okazuje się być powodem, bym o tym tu pisał. Powód? Volvo nie ma standardowych „psikaczy” tylko ukryte w wycieraczkach specjalne rowki. Niby nic, ale przyznaję, że płyn jest równomierniej rozprowadzany po całej szybie i nie leci gdzieś na dach czy na boki. Pytanie ile kosztuje wymiana takiej wycieraczki…

????????????????????????????????????

Komfort

powinien być synonimem jazdy tak wielkim SUV-em jak nowe XC90. Byłbym ignorantem, gdybym stwierdził, że tak nie jest, ale akurat w testowanej wersji R-Design Polestar czuć w tej materii pewien niedosyt. Wspomniane na wstępie gigantyczne, 22-calowe koła opasają opony o profilu „35”. Nie ma cudów – nawet mega dopracowane zawieszenie (kilka trybów pracy) nie zniweluje praw fizyki. W opisywanej wersji Volvo dają się przede wszystkim we znaki poprzeczne nierówności. Nie, nic tu nie dobija, bo zawias jest perfekcyjnie odizolowany od kabiny. Warto jednak zamówić pneumatyczne zawieszenie (dopłata 9,9 tys. zł) i dopiero ta opcja w połączeniu z mniejszymi kołami jest w stanie – jak sądzę – przenieść podróżnych w prawdziwie komfortowy świat. Doceniam jednak wyciszenie kabiny nowego XC90 – nawet jazda z prędkością ok. 160 km/h nie powoduje hałasu z okolic lusterek czy szyb. Absolutny top w klasie.

????????????????????????????????????

Podobnie jak opcjonalny zestaw audio firmy Bowers&Wilkins. Media motoryzacyjne rozpisywały się o nim już nie raz. Niestety nie mam nic nowego do powiedzenia. Suche liczby są takie: 12-kanałowy wzmacniacz o mocy 1400 W, 19 oddzielnych, wysokiej klasy głośników, w tym środkowy głośnik wysokotonowy Tweeter-on-top dumnie prężący się na środku deski rozdzielczej. Nie sposób opisać jaki to wszystko razem daje efekt. Specjalna technologia Room Transformation umożliwia odwzorowanie akustyki określonego pomieszczenia we wnętrzu samochodu. Dostępne są trzy różne opcje: Studio, Individual Stage oraz Gothenburg Concert Hall. Ten ostatni to szczyt rozkoszy – odwzorowuje akustykę panującą w legendarnej hali koncertowej w Göteborgu. Tego trzeba po prostu doświadczyć, by zrozumieć. I mieć dodatkowe 17,1 tys. zł, bo na tyle został wyceniony.

????????????????????????????????????

Co daje opcja Polestar?

Na deser zostawiłem sobie opis jednostki napędowej. To najmocniejsza wersja benzynowa, która standardowo w odmianie T6 oferuje 320 KM i 400 niutonometrów. Za dodatkowe 4,5 tys. zł moc wzrasta do 334 KM, a moment do 440 Nm. Czy warto? Sprint do setki zajmuje na papierze 6,4 sekundy, więc nie jest źle. Jednak masa ponad 2 ton robi swoje i choć XC90 jest szybkie, to nie czułem osobiście porażającego efektu w postaci spektakularnych wrażeń. Nie można jednak narzekać na niedostatki mocy, ale biorąc pod uwagę możliwości utwardzonego zawieszenia spodziewałbym się więcej. Standardowym wyposażeniem jest na szczęście nowa, 8-biegowa przekładnia automatyczna, która bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli. Gdy suniemy spokojnie, aksamitnie żongluje biegami i sprawia, że w ogóle nie zastanawiamy się, co i jak za nas robi. Tryb Dynamic ujawnia potencjał odmiany Polestar – zmienia się wyraźnie reakcja jednostki napędowej na otwarcie przepustnicy, a Volvo wyrywa do przodu z większą chęcią. Osobiście jednak wolę pławić się w luksusie jaki oferuje genialnie wykonana kabina, cieszyć ucho audiofilskim dźwiękiem, niż liczyć dziesiąte części sekundy z szybciej pokonanego zakrętu. Volvo XC90 nie pasuje mi po prostu do sportowych wrażeń.

????????????????????????????????????

Spalanie? Małe nie jest, bo i być nie może w aucie o takich gabarytach i masie. W mieście waha się od 12-14l/100 km, a w trasie spokojna jazda oznacza zużycie w okolicach 9l. Kto ma ciężką nogę… wiadomo.

Nie wspomniałem jeszcze, że silnik ma 4 cylindry? Uwaga, powtarzam: czte-ry cy-lin-dry! Hejterzy mają używanie, więc i ja się „poznęcam”. Osobiście – nie mam z tym kłopotu, bo osiągi auta są więcej niż zadowalające, a spalanie mieści się w granicach tolerancji. Jest jednak coś, co mi średnio pasuje – gdy korzystasz z osiągów dźwięk silnika nie jest powalający. Słychać „szlifierę” i mało uzależniający song. Tylko, że ja kupując dwutonowego SUV-a nie szukałbym takich wrażeń. Dostępne wersje benzynowe, czyli o mocy: 254, 320 i 334 KM a na deser 407 KM w hybrydzie dają spore spektrum wyboru optymalnej dla siebie opcji. Tym bardziej, że pierwsza generacja XC90 z kultowym V8 o pojemności 4,4 litra osiągała setkę w … 7,3 sekundy. Gdzie tu więc logika w krytyce osiągów?

????????????????????????????????????

Myślę, że chłodno myślący Szwedzi – nawet gdy niektórzy z nich mają nieco bardziej skośne oczy – dokładnie wszystko policzyli i nie zrezygnowali celowo z zarobku oferując tylko czterocylindrowe jednostki. Jednocześnie rozumiem, że znajdzie się grupa klientów, która uzna, że bez minimum V6 pod maską „nie ma jazdy” i pójdzie do konkurencji. Bardziej zaskakuje mnie tylko fakt, że Volvo zdecydowało się na takie silniki biorąc pod uwagę specyfikę rynku amerykańskiego, gdzie wielu kierowców liczenie cylindrów zaczyna od cyfry „8” i gdzie szwedzkie auta są bardzo cenionym produktem. Skoro mowa o cenach…

Odmiana 7-osobowa z silnikiem T6 w stylizacji R-Design i z pakietem Polestar została wyceniona na blisko 282 tys. zł. Aby pławić się w luksusach testowego egzemplarza trzeba przygotować dodatkowe 100 tys. zł. Konkurenci z Niemiec są wyraźnie drożsi, dlatego widok Volvo XC90 na ulicach polskich miast jest coraz bardziej powszechny. Osobiście doskonale to rozumiem. Bo w kwestii odczuwalnej jakości Volvo nie było jeszcze nigdy tak blisko szczytu.

tekst i zdjęcia: Rafał Pazura

Tagi: , , , , , , , , ,

Jedna myśl nt. „Volvo XC90 T6 AWD R-Design Polestar 334 KM – TEST

  1. Pingback: Volvo S90 T6 AWD R-Design Polestar 334 KM - TEST - TestySamochodowe.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *