Ford Focus 2.0 EcoBlue 150 KM ST-Line- TEST

avatar
Aleksander Pławski
24 października 2019

Ford Focus nie od dziś jest klasą sam dla siebie. I nie zmienią tego opinie „znafcuff”, którzy twierdzą, że nie kupuje się aut na literę „F”. Jeśli cenisz sobie radość z jazdy, na pewno cenisz również Focusa. Ale czy najnowsza, notabene już czwarta generacja kompaktowego Forda jest tak dobra, jak tego oczekujesz?

Ostateczna opinia na temat testowanego auta zazwyczaj pojawia się na końcu publikacji. Tym razem będzie nieco inaczej. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom leniuchów i tych z Was, którzy po prostu nie mają czasu, a jednak chcą poznać moje zdanie na temat testowanego auta, od razu oświadczam: najnowszy Ford Focus z dwulitrowym, 150-konnym dieslem pod maską, automatyczną skrzynią biegów i poziomem wyposażenia ST – Line to dla mnie prawie ideał. A skąd to „prawie”? Zapraszam do dalszej lektury.

Wygląd zewnętrzny…

…to jak zwykle kwestia gustu. Każdy ma swój. Mam i ja. I uważam, że nowy Focus  ST – Line w wersji nadwoziowej hatchback wygląda znakomicie. Szczególnie pomalowany specjalnym metalizowanym lakierem Ruby Red oraz z pięknymi, 18-calowymi felgami ze stopów metali lekkich. Zadziorny przód z masywnym grillem i doskonale wyglądającymi światłami do jazdy dziennej, elegancki, lekki tył i dynamiczna, sportowa linia profilu, tworzą świetną całość. Zresztą – popatrzcie na zdjęcia. Ten samochód naprawdę może się podobać!

Niejednokrotnie podczas tygodniowego użytkowania Focusa spotykałem się z zaciekawionymi spojrzeniami innych użytkowników drogi, a podczas robienia zdjęć młody mężczyzna podszedł i zapytał o ilość koni mechanicznych. Był bardzo zdziwiony, kiedy dowiedział się, że to nie jest „prawdziwe” ST i że pod maską pracuje diesel. Krótko mówiąc, design tego modelu to jedna z jego bardzo mocnych stron.

W środku również jest dobrze!

Projekt kokpitu uważam za elegancki i atrakcyjny. Przed oczami kierowcy znajdują się klasyczne, proste i czytelne analogowe zegary. Pomiędzy nimi umieszczono wyświetlacz komputera pokładowego, który w Fordach zawsze bardzo sobie cenię za możliwość jednoczesnego wskazania aż 4 parametrów jazdy. Dzięki temu nie muszę „przeklikiwać się” poprzez poszczególne opcje, żeby sprawdzić średnie i chwilowe zużycie paliwa oraz dystans, jaki pozostał do opróżnienia zbiornika paliwa, czy ilość przejechanych kilometrów od danej chwili do teraz.  Niby prosta rzecz, a cieszy i poprawia bezpieczeństwo jazdy. Ale testowana wersja wyposażona była dodatkowo w jeszcze jeden świetny dodatek. Mam tu na myśli wyświetlacz przezierny. Niestety nie na szybie, lecz na wysuwanej przezroczystej płytce, ale i tak doskonale widoczny i bardzo pomocny w codziennej jeździe.Materiały użyte do wykończenia przedziału pasażerskiego są dobrej jakości. Do montażu i spasowania poszczególnych elementów również nie można mieć zastrzeżeń. Nawet podczas dynamicznej jazdy po mniej równej nawierzchni do naszych uszu nie dochodzą żadne niepokojące odgłosy. Jeśli jednak zechcemy, w kabinie może być głośno, a przy tym bardzo przyjemnie. Wszystko to za sprawą opcjonalnego nagłośnienia firmowanego przez B&O, które gra naprawdę więcej niż przyzwoicie. Ale jeśli wolicie podróżować w ciszy, nowy Focus oferuje fantastyczne wyciszenie w tej klasie aut. Gdyby nie szumy dość szerokiego ogumienia, w kabinie panowałaby niemal niczym nie zmącona cisza. Mało tego – pod maską testowanego samochodu pracuje przecież jednostka wysokoprężna – gdybym nie był tego świadom, zauważyłbym to pewnie tylko dzięki skali obrotomierza. Brawo Ford!

Na słowa pochwały zasługują też wygodne, sportowe fotele i rewelacyjna pozycja za kierownicą. Kto lubi siedzieć nisko i z prawie wyprostowanymi nogami, będzie zadowolony. Zresztą dzięki temu ma się jeszcze większe wrażenie zespolenia z samochodem. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie to pasowało, ale ja jestem zachwycony. Podoba mi się również nie za duża, mięsista, spłaszczona u dołu kierownica.

Zresztą jak już przy niej jesteśmy, od razu należy wspomnieć o precyzyjnym układzie kierowniczym z bardzo dobrze dobraną siłą wspomagania. Nowy Focus szybko i posłusznie reaguje na każdy, nawet najmniejszy ruch kierownicą, a w szybkich łukach sunie jak po szynach. Mimo przedniego napędu bardzo długo pozostaje neutralny w prowadzeniu, a granica przyczepności znajduje się o wiele dalej, niż myślałem. Na pewno duża w tym zasługa także zawieszenia, które sprawdza się tutaj doskonale.

Żeby naprawdę poczuć, jak ten samochód jeździ, wybrałem się nim w okolice Augustowa, gdzie znajduje się wiele pięknych, bardzo dobrych dróg pośród lasów. Nie brakuje tutaj prostych odcinków, jak i zakrętów. W drodze powrotnej natomiast miałem okazję sprawdzić, jak nowy Ford radzi sobie na drodze ekspresowej.

I tak oto przez tydzień zrobiłem tym autem ponad 1000 kilometrów i z czystym sumieniem stwierdzam, że jeździ się nim rewelacyjnie. Jest to jedno z tych aut, które dają tyle frajdy z prowadzenia, ile nie zapewniają często dużo droższe i teoretycznie lepsze samochody.

Prawie idealnym duetem okazał się również silnik ze skrzynią biegów. 2-litrowy, 4-cylindrowy diesel urzeka spontanicznymi reakcjami na wciśnięcie gazu i zaskakuje kulturą pracy oraz sposobem rozwijania mocy. Jego naprawdę poważne 370 Nm maksymalnego momentu, dostępne już przy 2000 obrotów, w połączeniu z automatyczną, 8-stopniową skrzynią biegów zapewniają odpowiednie przyspieszenie nawet przy prędkościach autostradowych.

Niby 150 koni mechanicznych nie robi dziś na nikim wrażenia, ale jeśli potrzebujecie dynamicznego samochodu na co dzień, a nie do wyścigów, ta wersja silnikowa spokojnie Wam wystarczy. Przy okazji Focus z takiej konfiguracji, mimo ciągłego „poganiania” nie pochłania kosmicznych ilości paliwa.

Średnie spalanie z całego testu poskutkowało „wessaniem” 6,9 litra „ropy” na każde 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę przewagę naprawdę dynamicznej jazdy, wynik ten uznaję za satysfakcjonujący. Nie sądzę, żeby dziś jakakolwiek benzynowa, doładowana jednostka napędowa o podobnych osiągach i mocy mogła poszczycić się równie dobrym wynikiem w samochodzie podobnych gabarytów.

Dlaczego więc na początku powyższego akapitu napisałem „prawie”? Otóż od czasu do czasu w testowanym Focusie ujawniała się pewna przypadłość, związana na mój gust z niedopracowanym oprogramowaniem skrzyni biegów, mającej działać akurat z tą jednostką napędową. Po prostu w niektórych sytuacjach, szczególnie przy wyższej prędkości i dodaniu gazu, skrzynia przy redukcji potrafiła mocno szarpnąć lub spóźnić się ciut ze swoją reakcją na tzw. kick-down.

Zrzucam to jednak na karb niedopieszczonej elektroniki i choroby wieku dziecięcego. Tym bardziej, że w przypadku jednostki benzynowej i „automatu” takie zjawisko ponoć nie występuje. Na szczęście nie zdarzało się to zbyt często, a jeśli już nawet, to nie było „hardkorowe”. Psuło mi jednak nieco ogólny, idealny obraz tego samochodu, więc nie mogłem o tym nie wspomnieć.

Na szczęście, poza tą niewielką niedogodnością, cała reszta okazała się wprost wyśmienita. Nie będę się tutaj rozpisywał szczegółowo o szybkim działaniu i wreszcie intuicyjnej obsłudze systemu SYNC3. Zrobiłem to już wcześniej przy okazji testów innych modeli tej marki.

Cieszy natomiast fakt, że w czasach mody na dotykową obsługę czego tylko się da, Ford nie zrezygnował z tradycyjnych przycisków i pokręteł automatycznej, dwustrefowej klimatyzacji, jak również pozostawił fizyczny, łatwo dostępny przycisk do dezaktywacji systemu Stop/Start.

Fajnym gadżetem okazało się również pokrętło do zmiany biegów, które zastąpiło tradycyjna dźwignię. I chociaż na początku nie mogłem się do niego przyzwyczaić, to już po 2 dniach jazdy korzystałem z niego równie sprawnie, co z bardziej popularnego, znanego wszystkim rozwiązania.

Nie napisałem jeszcze nic o przestrzeni w środku. Wiadomo, że auta kompaktowe, nie licząc pewnych wyjątków, nie są raczej mistrzami przestrzeni. Na szczęście nowy Focus oferuje bardzo przyzwoitą ilość miejsca w przedziale pasażerskim tak z przodu, jak i na kanapie z tyłu. Ci, którzy lubią być „otuleni” przez auto, będą zadowoleni zasiadając za „kółkiem”. Miejsca bowiem jest tutaj w sam raz, a jednocześnie nie ma niepotrzebnych wolnych przestrzeni. Mi akurat bardzo odpowiada taki styl.Na tylnej kanapie również znajduje się wystarczająca ilość miejsca dla dwojga dorosłych pasażerów. Przestrzeni na nogi jest całkiem sporo a i na szerokość nie ma dramatu. Oczywiście Focus jest zdolny przewozić również piątkę pasażerów, ale wtedy musimy się liczyć z tym, że z tyłu nie będzie już tak komfortowo.

Zupełnie niezły jest również bagażnik testowanego hatchbacka. Według danych producenta legitymuje się on pojemnością 375 litrów. Do tego ma regularne kształty. Docenić należy niewysoki próg załadunku. Po złożeniu oparć kanapy pojemność bagażnika wzrasta do 1354 litrów, co pozwala w razie potrzeby przewieźć większe przedmioty.

Testowana wersja nie była topową opcją wyposażenia, jednak zostało w niej dołożone chyba wszystko, co możliwe, żeby poprawić bezpieczeństwo a także sprawić, by jazda była jeszcze przyjemniejsza. I tak na pokładzie „mojego” egzemplarza znalazły się m.in. adaptacyjne reflektory full LED, nieco obniżone adaptacyjne zawieszenie (CCD) z funkcją wyboru trzech trybów pracy, genialny metalizowany lakier specjalny Ruby Red czy pakiet Parking, w skład którego wchodzą Door Edge Protector, Active Park Assist i kamera cofania z szerokim polem widzenia. Z ciekawszych dodatków warto wymienić również inteligentny tempomat z funkcją Stop & Go, Head-Up Display czy godne polecenia audio B&O.Ceny nowego Focusa startują aktualnie z poziomu 63.900 (cena promocyjna) za wersję 1.0 EcoBoost 85 KM TREND z manualną skrzynią biegów. Testowana wersja ST-Line ze 150-konnym dieslem pod maską i 8-biegowym „automatem” to wydatek minimum 101.450 złotych. Za opisywany egzemplarz, doposażony „po kokardę” trzeba zapłacić około 138.000 złotych. Czy warto?

Wszystko zależy od oczekiwań i potrzeb. Jeśli szukacie nowoczesnego, zwinnego kompaktowego auta i na pierwszym miejscu jest u Was przyjemność z prowadzenia, nowy Ford Focus jest propozycją zdecydowanie wartą rozważenia. I nie musi to być wcale mocny diesel z automatem, bo już 125-konny EcoBoost zapewnia całkiem dobre wrażenia z jazdy.

Zresztą Nowy Focus występuje w tylu wersjach silnikowych i wyposażenia, że na pewno każdy znajdzie pasującą mu wersję. Jak zwykle wszystko rozbija się o budżet. Dla mnie testowana opcja to wybór optymalny, choć niestety dość drogi. Jednak rezygnując z części wyposażenia dodatkowego, można takie auto mieć za naprawdę relatywnie rozsądną cenę.

No chyba, że komuś mało, to w ofercie jest również 190-konna odmiana tego silnika. Nie wspominając o benzynowej wersji ST mocy 280 koni mechanicznych. Ale to już inna bajka…

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,