Hyundai i30 Fastback 1.6 CRDi 136 KM 7DCT – TEST

avatar
Rafał Pazura
15 listopada 2019

Wśród kompaktów trudno o oryginalność. Hatchback, sedan, kombi – to naturalne skojarzenia, gdy wizualizujemy sobie auto tego segmentu. Hyundai jednak zdobył się na odwagę, bo w modelu i30 zaproponował coś, na co w tej klasie nikt się jeszcze nie porwał. Mowa o czterodrzwiowym coupe o nazwie i30 Fastback, które nie tylko wzbudza pożądanie swoim wyglądem, ale okazuje się bardzo praktyczne.

Oczywiście i30 Fastback to aktualnie jedyne czterodrzwiowe coupe w tym najpopularniejszym z segmentów aut. Jednak to nie pierwszy raz, gdy Hyundai zaskakuje oferując coś zupełnie innego niż konkurencja.

Pamiętacie model Veloster i jego asymetryczne profile z różną liczbą drzwi? To dopiero była odwaga! I choć model nie odniósł spektakularnego sukcesu pokazał, że koreańską markę stać na nutę szaleństwa. W przypadku odmiany Fastback to już szaleństwo kontrolowane, bo wersja ta okazuje się praktyczniejsza niż popularny hatchback.

Zacznijmy od wyglądu

i30 Fastback to po prostu kompakt z ikrą, na którego widok szybciej bije serce. Nie jest to designerski olimp, ale przełamanie sztancy, według której projektowane są wszystkie popularne auta. Tutaj zazwyczaj nie ma miejsca na ekstrawagancję, bo liczy się praktyczność. Hyundai udowadnia, że Fastback oferuje jedno i drugie.

Co odróżnia Fastback od cywilnych odmian i30? Przede wszystkim inne proporcje i detale. Nadwozie auta jest niższe (o 2,5 cm) i wyraźnie dłuższe (o 11,5 cm), choć rozstaw osi pozostał ten sam (2650 mm). Sportowy klimat buduje m.in. wydłużona maska i opadająca linia dachu, którą wieńczy ładnie wkomponowany spojler. Całości sportowego ducha dopełniają 18-calowe felgi testowanej odmiany (standard 17-cali) i przepis na atrakcyjnie skrojoną linię stał się faktem.

Zabiegi te nie odbiły się w żaden negatywny sposób na wnętrzu auta i nawet opadająca linia dachu nie ogranicza przesadnie przestrzeni nad głową jadących z tyłu – osoby o wzroście do 185 cm usiądą tam bez problemu. Miejsca na nogi w drugim rzędzie także nie brakuje, a co najważniejsze, kufer i30 Fastback urósł z 395 l w odmianie hatchback do zacnych 450l. A to już robi różnicę. 

Co ważne, dostęp do bagażnika jest idealny, bowiem klapa otwiera się wysoko wraz z całym oknem. Ponadto pod podłogą udało się wygospodarować dodatkową  przestrzeń z przegrodami na mniejsze przedmioty. Jedyna wada jaką dostrzegam to ograniczona widoczność do tyłu. Z tego powodu obowiązkowym wyposażeniem są tu czujniki parkowania, a najlepiej jeśli wspierać je będzie kamera cofania. Tym bardziej, że mamy do czynienia z bardzo szerokim słupkiem C.

Kokpit

to dosłownie żywcem przejęte rozwiązania z modelu i30, więc nie ma się co rozpisywać. Topowa wersja Premium oferuje wszystko to, co czołowe marki tego segmentu, włącznie z elektrycznie sterowanymi fotelami z przodu (klimatyzowane i ogrzewane), podgrzewaną kierownicą, dwustrefową klimą, multimediami z apple car play oraz android auto czy skórzaną tapicerką. To co w autach Hyundaia zawsze na mnie robi wrażenie, to bardzo dobrze działające systemy wspierające kierowcę –  m.in. line assist, który zaliczam do jednego z najlepszych na rynku.

Podsumowując ocenę wnętrza, spieszę wyjaśnić, że szału jakościowego nie ma. Jasna wstawka w kokpicie jest dość twarda, podobnie tunel środkowy, który choć wykonany z twardszego plastiku posiada na tyle ciekawą fakturę, że udanie imituje coś bardziej szlachetnego. Wszystko solidnie spasowano, więc nie ma co drzeć szat, jednak jeśli ktoś oczekuje jakości Volkswagena Golfa, to jeszcze nie ten moment.

Wygląd i praktyczność to jedno, ale jak z emocjami?

Od razu wyjaśnię, że pod maską testowanego egzemplarza pracowało wysokoprężne serce o pojemności 1,6l i mocy 136 KM. W tym przypadku motor został zestawiony z dwusprzęgłową, 7-biegową przekładnią automatyczną, która sprawdza się na co dzień, ale „poweru” temu zestawowi nie dodaje. Silnik 1.6 CRDi to poprawiona jednostka, która posiada system SCR, dzięki czemu ma być czystsza.

I choć automat na papierze jest szybszy od manuala (10,1 s vs. 10,4s/100 km/h) w sprincie do setki, nie sposób nie zauważyć, że to propozycja dla mało wymagających względem dynamiki kierowców. Dopiero tryb Sport poprawia nieco charakter auta, ale po wyglądzie Fastbacka każdy spodziewa się więcej. Porażka? Ależ skąd, bo Hyundai nie zapomniał o miłośnikach adrenaliny. O tym opowiem pod koniec w kilku zdaniach.

Abstrahując od możliwości jednostki napędowej i dynamicznego designu i30 Fastback, jestem przekonany, że właśnie taka jednostka będzie najczęstszym wyborem, przynajmniej w Polsce. Teraz panuje tendencja, by się wyróżnić z tłumu i to Hyundaiowi udaje się idealnie. A osiągi? A komu potrzebne w mieście więcej mocy? Na autostradzie też diesel daje sobie radę. W ofercie jest jeszcze turbodoładowana benzyna 1,4l, ale tu moc 140 KM gwarantuje niemal te same osiągi, przy wyraźnie wyższym zużyciu paliwa. A to w dieslu jest przyzwoite. W trasie, jadąc z prędkościami 130-140 km/h komputer pokładowy wskazywał zużycie 5,8-6,0 l/100 km. W mieście było trochę gorzej, ale i tak wynik w okolicach 7,5-8 l/100 km można zaakceptować.      

Układ jezdny

pokazuje, jaki drzemie w nim potencjał i jest zapowiedzią, że moc dwukrotnie większa niż 136 KM także nie będzie dla niego wyzwaniem. Modyfikacje zawieszenia względem standardowej wersji i30 są zauważalne – obniżono je o 5 mm oraz utwardzono. Dzięki temu dynamiczne natarcie na zakręt pokazuje, że granica podsterowności przednionapędowego auta ustawiona jest bardzo wysoko. Podoba mi się także praca układu kierowniczego, który naprawdę dobrze komunikuje się z dłońmi kierowcy spoczywającymi na zgrabnym i niedużym wolancie steru.

Mimo opon o niskim profilu (225/40 R18) komfort jazdy pozostaje na przyzwoitym poziomie i nie trzeba iść na kompromis, by cieszyć się ze sportowych doznań. Zawias sprawnie łyka także poprzecznie uskoki nawierzchni i co ważne, robi to bezgłośnie.  

Aby zostać właścicielem i30 Fastback

Należy przygotować co najmniej 77,9 tys. zł za wersję z 1,0 litrowym, benzynowym motorem T-GDI o mocy 120 KM. To propozycja dla wyjątkowo mało wybrednych kierowców względem osiągów. Testowy diesel 1.6 manualną skrzynią biegów w cenniku otwiera kwota 94,1 tys. zł. Za wariant z 7-biegowym automatem trzeba dodłożyć 6 tys. zł, co jest rozsądną propozycją. Najbogatsza odmiana, czyli Premium z tym zestawem to wydatek 115,1 tys. zł. I nadal jest to akceptowalna suma biorąc pod uwagę oryginalność auta i niezwykle bogate wyposażenie.

Wisienką na torcie są odmiany i30 Fastback N, które dzięki detalom czynią z Hyundaia bardziej rasową propozycję. Ta skromna literka na końcu oznacza, że pod maską znajduje się co najmniej 250 KM, a topowa względem mocy wersja N Performance oferuje 275 KM.  I wówczas mamy pełną symbiozę zarówno wyglądu, jak i charakteru auta. Ale o tym opowiem wtedy, jak dorwę go w swoje ręce.   

Tekst i zdjęcia: Rafał Pazura