Nissan Navara Double Cab Tekna 2.3 dCi 190 KM – TEST

avatar
Aleksander Pławski
31 stycznia 2020

W czasach zdominowanych przez wszelkiego rodzaju SUV-y i crossovery pewnie mało kto zwraca uwagę na pikapy. Bo przecież to auta niemodne, niewygodne, brzydkie i niepraktyczne. Ale czy na pewno? Najnowsze wcielenie Nissana Navara zdaje się temu wszystkiemu przeczyć.

Do dziś pamiętam, kiedy w 2009 roku w moje ręce wpadła ówczesna generacja Navary. Pamiętam, gdyż był to „mój pierwszy raz” z pikapem i przyznam szczerze, że po pierwszych kilometrach byłem nieco przerażony. Po pierwsze – rozmiarami auta. Po drugie – tym, jak ono się prowadziło. Dla kogoś nieobytego w samochodach większych niż standardowe „osobówki” nie było to wcale takie oczywiste i wymagało dłuższego przyzwyczajenia. Ale co ciekawe – po tygodniu jeżdżenia tak przywykłem do testowej Navary, że żal mi było się z nią rozstać.Minęło 7 lat i ponownie nadarzyła się okazja, by spotkać się z tym japońskim pikapem. Ale wtedy to było już zupełnie inne auto. Nie dość, że luksusowo wyposażone, to z mocniejszym silnikiem i automatyczną skrzynią biegów. Ponadto z zupełnie innym zawieszeniem i układem kierowniczym, a co za tym idzie – o niebo lepszym prowadzeniem. Polubienie się z dużym Nissanem za drugim razem zajęło więc tylko jeden dzień. I znowu trudno było się rozstać.

Dziś, po kolejnych 4 latach od tamtej pory, siedzę za kierownicą najnowszego wcielenia Navary. Różnice nie są już oczywiście tak duże, jak poprzednim razem, ale trzeba przyznać, że samochód dojrzał i stał się jeszcze lepszy i bardziej przyjazny kierowcy. Nie będę Was zanudzał listą liftingowych zmian. Dość powiedzieć, że znowu udoskonalono m.in. zawieszenie i hamulce oraz podwyższono ładowność. Poza tym Navara wygląda teraz jeszcze lepiej. Zresztą sami popatrzcie na zdjęcia. Chyba nikt nie zaprzeczy, że ten samochód, mimo swoich rozmiarów i przeznaczenia, prezentuje się atrakcyjnie? Może to ze mną coś jest nie tak, ale do licha, testowana Navara jest w tej wersji ładniejsza niż niejeden modny SUV!Już samo wdrapanie się na fotel i rozejrzenie się naokoło sprawi, że poczujesz się dobrze. Po pierwsze siedzi się tutaj naprawdę wysoko, a to od razu powoduje poczucie władzy na drodze. Po drugie, widoczność z kabiny Nissana jest naprawdę zacna. Po trzecie – uwielbiam samochody, w których siedząc za kierownicą widzę ich maskę. Tak po prostu mam, sam nie wiem czemu?

Poza tym przedział pasażerski Navary jest zaprojektowany tak, że od razu czujesz się w nim jak w domu. Fotele są obszerne i wygodne nawet na dłuższych trasach (sprawdzone osobiście). Co prawda trzymania bocznego w nich tyle, co świeżości w dowcipach pewnego Karola, ale przecież Navara nie jest samochodem stworzonym do wyścigów po krętych drogach.

Miejsca w środku jest w sam raz – nikt z czwórki podróżujących (wersja Double Cab) nie powinien narzekać na ciasnotę. Oczywiście piątka pasażerów też się zmieści, ale we czwórkę będzie optymalnie. Jedyne, co może przeszkadzać jadącym z tyłu, to nieco zbyt pionowe ustawienie oparcia kanapy.Testowany egzemplarz (wysoka wersja Tekna) szczyci się bezkluczykowym dostępem i uruchamianiem silnika na przycisk. Po jego naciśnięciu do naszych uszu dobiega dość szorstki i bardzo wyraźny odgłos pracy silnika wysokoprężnego. To spora jak na europejskie warunku jednostka napędowa o pojemności 2.3 litra i mocy 190 koni mechanicznych.Jej maksymalny moment obrotowy to solidne 450 Niutonometrów dostępnych w przedziale pomiędzy 1500 a 2500 obr./min. Zanim powiem coś więcej o możliwościach silnika, wróćmy jeszcze na moment do jego hałaśliwości. Otóż drażni ona na szczęście tylko „na zimnym”.

W miarę nabierania temperatury roboczej (a trwa to trochę ze względu na wysoką sprawność cieplną tego diesla), odgłosy robią się całkiem znośne. Ba – przy prędkościach rzędu 120 – 140 km/h silnika tak naprawdę nie słychać. Zadziwiająco niskie są wtedy również szumy opływowe. Tak naprawdę wiatr słychać tylko na pokaźnym lusterku kierowcy.

Poza tym szybka autostradowa jazda bardzo przypomina podróż dużym SUV-em. Oczywiście za względu na swój roboczy charakter na gorszych, dziurawych nawierzchniach, Navara nie połyka wszelkich nierówności tak skutecznie, jak powiedzmy pneumatyka w SUV-ie klasy Premium. Daje za to coś innego – bardzo duże możliwości terenowe i poczucie niezniszczalności auta. Do tego na jej „pakę” można wrzucić 1150 kg bez obawy o zarwanie się zawieszenia, a 223 milimetry prześwitu zapewniają konkretny komfort psychiczny w przypadku konieczności jazdy w trudniejszym terenie.Ten samochód „idzie jak czołg” po kopnym piachu z wykorzystaniem napędu jedynie na tylną oś. Przy (ręcznym, jak na prawdziwego pikapa przystało) dołączeniu przedniej osi, Nissan staje się prawdziwą terenówką.

A kiedy zajdzie potrzeba, do naszej dyspozycji jest jeszcze reduktor oraz możliwość blokady tylnego mechanizmu różnicowego. W połączeniu z dobrze dobranym ogumieniem Navara staje się wtedy samochodem nie do zatrzymania. Dopóki nie powiesimy jej na „brzuchu”, niewiele rzeczy będzie ją w stanie zatrzymać…

Wspomniana już wcześniej wysokoprężna jednostka napędowa jest wystarczająco silna do napędzania tego nielekkiego (2135 kg na mokro) auta. Z silnikiem dobrze współpracuje 7-stopniowa, automatyczna skrzynia biegów. Może nie jest ona mistrzem szybkości i jak na mój gust charakteryzuje się skłonnością do lekkiego przeciągania na poszczególnych przełożeniach, ale w sumie pasuje jak ulał do charakteru Navary – auta stworzonego głównie do ciężkiej pracy. Nie zdarzają się jej za to żadne potknięcia w doborze przełożenia. Szarpnięcie natomiast jest pojeciem dla tej konstrukcji kompletnie obcym. Generalnie ten automat, podobnie jak cały samochód, sprawia wrażenie niezniszczalnego.Początkowo trzeba się przyzwyczaić jedynie do mało bezpośredniego układu kierowniczego i – szczególnie przy ciasnych zakrętach – sporej długości (5330 mm) Navary. Na szczęście sama siła wspomagania jest dobrana optymalnie – nawet drobna kobieta poradzi sobie z Nissanem na parkingu. O ile oczywiście znajdzie odpowiednią ilość miejsca do parkowania…

Tutaj z pomocą przychodzą tylne czujniki parkowania i system kamer dookólnych. Szkoda tylko, że obraz na wyświetlaczu nie jest tak ostry, jak byśmy sobie tego życzyli.

Czy zatem Nissana Navarę możemy brać pod uwagę jako alternatywę dla typowego SUV-a? Wszystko oczywiście zależy od indywidualnych upodobań i oczekiwań, ale sam kolejny raz złapałem się na tym, że zacząłem myśleć – „Fajna, gdyby paliła ciut mniej, mogłaby u mnie zostać”.

Tak naprawdę na to, co oferuje, Navara nie jest wcale przesadnie paliwożerna. I nie mówię tutaj o katalogowym „bajkowym” spalaniu, a o realnych wynikach. Przez tydzień przejechałem tym pikapem prawie 600 kilometrów i zauważyłem, że jeśli nie przesadza się z ciężkością prawej nogi podczas przyspieszania (bardzo przyzwoite 11,2 sek/100 km/h) a na autostradzie nie przekracza 120 km/h (powyżej tej prędkości zaczyna się wzmożony apetyt na paliwo), można się zamknąć średnio w 10,3 litrach na 100 km. Biorąc pod uwagę, że nie była to wcale żadna eko-jazda, taki wynik należy uznać za satysfakcjonujący.Co ciekawe, największą frajdę z jazdy sprawiła mi nie jazda po równej drodze, nie żaden offroad (nie znam się, nie umiem, więc nawet nie próbowałem), tylko szybka jazda po piaszczystych, utwardzonych, nie do końca wyrównanych leśnych duktach. Mam to szczęście, że w mojej okolicy wciąż jest kilka takich „oesów”, po których można pojeździć legalnie i nieco szybciej bez obawy o to, że ktoś nagle pojawi się za zakrętem. Klika takich dynamicznych przejazdów sprawiło, że ilość endorfin w moim organizmie osiągnęła poziom znacznie wyższy niż przy jeździe sportowym autem po torze. Nie kłamię – to naprawdę wciąga!Czy zatem Nissan Navara to auto tylko dla budowlańców i farmerów? To zależy, kto co lubi i czego potrzebuje? Ja sam mieszkam poza miastem, ale nieczęsto mam potrzebę przewiezienia złomu, czy innych ciężkich i dużych przedmiotów, które mogłyby „poranić” bagażnik SUV-a. Mimo tego poważnie rozważyłbym zakup testowanego auta. Skoro za około 180 tysięcy złotych brutto można mieć bogato wyposażonego, mocnego i wytrzymałego pikapa z automatyczną skrzynią biegów, czemu nie wziąć go pod uwagę? Do tego gwarancja na 5 lat lub do przebiegu 160.000 kilometrów. A może to ze mną jest coś nie tak?

Tekst: Aleksander Pławski

Zdjęcia: autor, Nissan

Tagi: , , , , , , , , ,