Renault Koleos Initiale Paris dCi 190 KM 4×4 – TEST

avatar
Aleksander Pławski
15 grudnia 2019

Pamiętacie Koleosa pierwszej generacji? Znam tylko dwa brzydsze samochody – Pontiac Aztec i Fiat Multipla. Wiem, wiem „De gustibus non est disputandum”, no ale bądźmy szczerzy – ładny to on nie był. A pamiętacie bajkę o brzydkim kaczątku? Właśnie tak było z Renault. Tylko popatrzcie, jak Koleos wygląda dzisiaj! W moim teście najbogatsza wersja Initiale Paris 4×4 ze 190-konnym dieslem pod maską.

Naprawdę jestem pełen uznania dla designerów Renault, bo trudno, żeby kawał tak dobrej roboty nie budził podziwu. Dzisiaj ten SUV z francuskiej stajni wygląda jak przysłowiowy milion dolarów. Oczywiście to tylko moje zdanie, ale przecież mam prawo je mieć. Na tle innych aut tej klasy, Koleos wygląda spektakularnie – szczególnie w najbogatszej wersji i w takim kolorze. Potężny, masywny, a zarazem dostojny i elegancki. Na konkretnej, 19-calowej feldze, z pokaźnym logotypem na atrapie. Zresztą, co mam się nieudolnie rozpisywać o jego wyglądzie? Obejrzyjcie zdjęcia i oceńcie sami.

W środku jest wygodnie, przestronnie i luksusowo. „Przewygodne” przednie fotele z regulowaną długością siedziska i opcjonalnym masażem dla kierowcy sprawdzają się w długich podróżach. Zresztą podróżowanie na tylnej kanapie również nie będzie dla nikogo karą.

Miejsca jest wszędzie pod dostatkiem a materiały użyte do wykończenia przedziału pasażerskiego robią świetne wrażenie. Także montaż i spasowanie poszczególnych elementów wnętrza nie budzą żadnych zastrzeżeń. Sterowanie całym infotainmentem odbywa się głównie przy pomocy wielkiego ekranu dotykowego wbudowanego w konsolę środkową i jest na tyle intuicyjne, że nie potrzeba do niego instrukcji obsługi. Dodajmy, że wszystko jest po polsku. Początkowo ilość opcji rozbudowanego menu może przytłaczać, ale po dwóch dniach obcowania z tym interfejsem nauczymy się go na pamięć i polubimy. Na pewno.

Koleos to także spory bagażnik. 579 litrów przy standardowym ustawieniu tylnej kanapy to satysfakcjonujący wynik. Tak samo, jak 1795 litrów po złożeniu oparć. Francuski SUV w razie potrzeby jest więc bardzo pojemny. I niby są z Nissanem X-Trailem technicznymi braćmi, ale to Renault bardziej do mnie przemawia. Zarówno wyglądem jak i wykonaniem.

Czy jednak nowy, poliftingowy Koleos, jeździ tak dobrze jak wygląda? 380 wysokoprężnych Niutonometrów dostępnych już przy 1750 obr./min., 190 koni mechanicznych, inteligentny napęd 4×4 i bezstopniowa automatyczna skrzynia biegów X-Tronic zdają się obiecywać wiele dobrego. Co prawda 10,1 sekundy do 100 km/h na nikim dziś nie robi wrażenia, ale przecież nie kupuje się takiego SUV-a, żeby ścigać się nim spod świateł. Tu bardziej liczy się elastyczność i realne przyspieszenia przy nieco wyższych prędkościach. A pod tym względem Renault spisuje się dobrze.

Dieslowi nie brakuje „pary” nawet podczas szybszej jazdy z 4 osobami na pokładzie. Jedynym problemem może być tylko nieco ospała, bezstopniowa skrzynia biegów. Z jednej strony bardzo mi się podoba jej charakterystyka, dzięki której udało się wyeliminować typowe dla podobnych konstrukcji „wycie” silnika przy nagłym i ostrym przyspieszaniu (nie bez znaczenia jest tu również mocny diesel).

Z drugiej jednak strony, w sytuacji, gdy chcemy szybko uciec ze skrzyżowania, włączyć się do ruchu lub po prostu wyprzedzić na trasie – musimy się przyzwyczaić do opóźnionych reakcji na gaz i zawczasu się na to przygotować. W przeciwnym razie w niektórych sytuacjach może zrobić się nieprzyjemnie i mało bezpiecznie. No ale jak to mówią mądrzy ludzie – nie można mieć wszystkiego.Przedział pasażerski jest stosunkowo dobrze odizolowany od odgłosów „ze świata zewnętrznego” i nawet szybsza jazda autostradowa nie wymusza podnoszenia głosu podczas rozmowy. Koleos nie daje nam jednak nigdy zapomnieć, że jego serce żywi się „ropą”. Silnik, choć kulturalny, przedziera się jednak do kabiny wraz ze swoim specyficznym „pogwizdywaniem”.

Samo prowadzenie Renault jest… poprawne. Długo zastanawiałem się nad doborem odpowiedniego słowa i „poprawne” jest chyba najbardziej pasujące do moich odczuć. Może widząc tak udane stylistycznie auto spodziewałem się więcej po jego prowadzeniu? Sam nie wiem.

Oczywiście w żadnym wypadku nie ośmieliłbym się ocenić prowadzenia Koleosa jako „złe”, jednak prawda jest taka, że jazda tym autem jakichś nadzwyczajnych wrażeń też nie dostarcza. Niby silnik z powodzeniem daje radę, niby układ kierowniczy nie należy do najgorszych a zawieszeniu niewiele można zarzucić.A jednak kiedy przychodzi mi ocenić całość, brakuje mi „tego czegoś”. I wybaczcie mi proszę, ale przyznaję się bez bicia, że nie potrafię określić, o co dokładnie chodzi? Czasami po prostu jest tak, że wsiadam do samochodu, po którym nie spodziewam się wiele, a on daje mi mnóstwo frajdy z jazdy.

Innym razem jest odwrotnie – auto, które urzeka mnie swoim wyglądem i wiele obiecuje specyfikacją i możliwościami – okazuje się takie zwyczajne i bezpłciowe, że nagle zaczynam uważać, że jego cena jest grubo przesadzona.

Na szczęście Koleos, biorąc pod uwagę wszystko, co oferuje, wyceniony jest odpowiednio. Podstawową wersję ZEN ze 150-konnym dieslem i napędem tylko na przednią oś możemy kupić już za 122.900 złotych. Testowana, topowa wersja Initiale Paris ze wspomnianą, 190-konną jednostką napędową i napędem 4×4 (bo tylko taki jest łączony z tym silnikiem) to wydatek przynajmniej 164.900 złotych.

Według konfiguratora na stronie producenta cena testowanego egzemplarza (z dodatkowych opcji pozbawionego jedynie panoramicznego dachu) oscyluje wokół 170.000 złotych. To sporo, ale lista wyposażenia jest imponująca. Z ciekawszych pozycji wymieniłbym m.in. system kontroli zmęczenia kierowcy, aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych, aktywny regulator prędkości, światła LED Pure Vision czy oświetlenie ambientowe wnętrza.

Są też zagłówki przednie typu Relax, jest elektrycznie, bezdotykowo otwierana klapa bagażnika, podgrzewane fotele boczne drugiego rzędu czy nagłośnienie BOSE® Surround Sound System z 12 głośnikami. O podgrzewanej kierownicy czy skórzanej tapicerce już nie wspominam. A to tylko mała część z listy udogodnień. Biorąc więc pod uwagę rozmiary auta, jego mocny silnik, napęd 4×4 i świetne wyposażenie, wspomniane 170 tysięcy nie wydaje się być przesadzone. Niepojęte jest dla mnie tylko to, że przy tym całym bogactwie jedynie szyba kierowcy ma automatyczne otwieranie i zamykanie…Renault Koleos obecnej generacji w wersji poliftingowej to propozycja godna rozważenia przez osoby szukające dużego, efektownego, rodzinno – uniwersalnego auta na co dzień. I mimo, że czegoś mi w nim brak, to obiektywnie jest to kawał porządnego, świetnie wyposażonego samochodu, który sprawdzi się w rozmaitych warunkach.

Zapewnia dobre osiągi przy niezłym spalaniu (średnie z testu to 8,9 l/100 km), zabierze rodzinę na wakacje w komfortowych warunkach i może się pochwalić bardzo bogatym wyposażeniem – również z zakresu bezpieczeństwa. Poza tym jest jakże dziś modnym SUV-em. I to nie oszukanym, bo w tej wersji ma napęd 4×4, co ostatnio wcale nie jest takie oczywiste.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , , ,