Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet Elegance – TEST

avatar
Aleksander Pławski
01 stycznia 2020

Suzuki Vitara – chyba nie ma tutaj osoby, która nie kojarzyłaby tego modelu, prawda? Nie oznacza to jednak, że wszyscy zainteresowani mieli okazję poznać go bliżej. Dlatego dzisiaj w teście bardzo ciekawa wersja Elegance z silnikiem o mocy 140 KM i napędem 4×4.

Z obecną generacją tego japońskiego crossovera miałem już przyjemność zapoznać się w sierpniu zeszłego roku. W moje ręce trafiła wtedy również wersja z napędem na obie osie, ale pod jej maską pracował słabszy i mniejszy, choć również doładowany silnik 1.0 BoosterJet o mocy 111 KM. To bardzo udana jednostka napędowa, choć jasne jest, że będzie wyborem zdecydowanie spokojniejszych kierowców. Sam wtedy w podsumowaniu napisałem, że dla siebie wybrałbym pewnie opcję 1.4 BoosterJet legitymującą się mocą 140 KM i maksymalnym momentem obrotowym 220 Niutonometrów od 1500 obr./min. Było to jednak w pewnym sensie „wróżenie z fusów”, bo w rzeczywistości znałem ten silnik, ale tylko z modelu SX4 S-Cross i mogłem się tylko domyślać, że w nieco mniejszej i lżejszej Vitarze będzie się sprawował jeszcze lepiej. Czy miałem rację?Zanim odpowiem na to pytanie, pozwólcie mi przypomnieć o najważniejszych rzeczach, które zapamiętałem z pierwszego testu, a w których tylko się utwierdziłem za drugim razem.

Otóż Suzuki Vitara to nieduży, bardzo uniwersalny samochód do miasta, w trasę jak i w lekki teren. Jej podwyższony prześwit i (opcjonalny) inteligentny napęd 4×4 AllGrip sprawia, że w przeciwieństwie do większości nowych SUV-ów i crossoverów z napędem tylko na jedną oś, Vitarą naprawdę można zboczyć z asfaltu bez groźby utknięcia w pierwszej większej zaspie śniegu, czy błotnej kałuży. Suzuki jest również bardzo zwrotne, co ułatwia parkowanie w mieście. Układ kierowniczy jest nieco zbyt „miękki” i nie do końca precyzyjny jak na mój gust. O ile w mieście może to być jego zaletą, to podczas szybszej jazdy autostradowej czy ostrzejszego pokonywania zakrętów trzeba się do niego przyzwyczaić. Nie określiłbym go jednak jako zły – jest po prostu przyzwoity.Ważne jest jednak, że generalnie testowane Suzuki prowadzi się dobrze i jest przewidywalnie niemal w każdej sytuacji. Auto jest dość twardo zawieszone, dzięki temu Vitara nie przechyla się za mocno na boki. Poza tym dzięki napędowi na 4 koła w wielu sytuacjach możemy sobie pozwolić na więcej. Sam najczęściej używałem ustawienia SPORT (lepsze reakcje na pedał gazu, inny rozkład momentu napędowego pomiędzy osie) – daje ono odczuwalnie więcej frajdy z jazdy. 

Z czystym sumieniem powtarzam również to, co napisałem wcześniej:

Na plus Suzuki trzeba również przyznać przestronność wnętrza oraz bagażnika, bowiem ten nieduży z wyglądu crossover okazuje się być większy w środku. Kierowca ani jego pasażer na pewno nie będą narzekać na brak miejsca. Dość wygodne, choć kompletnie nie trzymające na boki, są przednie fotele. Są jak cała Vitara – dość twarde, ale wygodne i dobrze wyprofilowane. Przejechałem się raz w dłuższą trasę i moje plecy nie zastrajkowały, a to już o czymś świadczy. Z tyłu również znajduje się wystarczająca ilość miejsca dla dwóch dorosłych osób. Wyprofilowanie kanapy należy uznać za poprawne, dwójka pasażerów może na niej spokojnie pojechać na dalszy wypad i nie powinna narzekać na przestrzeń ani na nogi, ani nad głowami. Bagażnik, jak na tę wielkość auta, również jest całkiem przyzwoity. 375 litrów dość układnej przestrzeni bagażowej to nie wstyd.

Dotychczas nie wspomniałem o jakości materiałów w kabinie. Otóż występuje tu pewien dysonans. Bo o ile sama deska rozdzielcza sprawia dobre wrażenie (jej górna część jest przyjemnie miękka), to już boczki drzwi nie wyglądają najlepiej. Nie twierdzę, że plastik, którym zostały obłożone, jest niskiej jakości i wkrótce zacznie się rysować i zmieniać kolor. Chodzi mi tylko o ogólne wrażenie „plastikowości” tego twardego tworzywa. Na szczęście podczas jazdy nawet po większych wybojach z wnętrza Vitary nie dochodziły do moich uszu żadne niepożądane i niepokojące odgłosy. To jawny dowód na to, że Suzuki jest solidnie zmontowane.

W tym momencie w poprzednim teście nastąpił opis wrażeń z osiągów 111-konnej jednostki napędowej. Stwierdziłem, że owy 3-cylindrowy silniczek bardzo dobrze radzi sobie z testowanym autem do około 100 – 120 km/h. Potem było nieco gorzej, choć bez dramatu. Komu jest mało – może wybrać wersję – a jakżeby inaczej – 140-konną, która sprawia wrażenie, jakby była przynajmniej o 15 koni mocniejsza (dokładnie takie miałem wrażenia z testu modelu SX4 X-Cross).No cóż, na szczęście w przypadku Vitary nic się nie zmieniło. Auto mimo niezbyt imponujących osiągów „na papierze” sprawia wrażenie, jakby przyspieszało do setki przynajmniej o 2 sekundy szybciej (od katalogowych 10.2 sekund). Vitara z tym motorem pod maską jest bardzo żywa i elastyczna – szczególnie przyjemnie jeździ się nią w trybie SPORT. Poza tym testowane auto ma dla mnie jeszcze jeden ogromny plus, który obawiam się – zostanie zrozumiany tylko przez nieco starszych kierowców.

Chodzi o ogólne poczucie obcowania z prawdziwym autem, jego „mechanicznością” – przepraszam za nieudolne słowotwórstwo, ale nie potrafię tego lepiej nazwać. Prawda jest taka, że ogromna większość nowoczesnych samochodów jest tak dopakowana nowoczesnymi systemami, że gdzieś po drodze zatraca się tą prawdziwą przyjemność z obcowania z „żywą” motoryzacją. Moim skromnym zdaniem Suzuki Vitara jest jednym z nielicznych produkowanych obecnie samochodów, które tę możliwość dają. A że nie jest przy tym samochodem doskonałym – niczego nie zmienia, bo aut doskonałych po prostu nie ma.Wyposażenie testowanego auta to poziom Elegance + atrakcyjne, dwukolorowe nadwozie (czarny dach). Wyżej jest tylko Elegance SUN, ale ponieważ nigdy nie byłem fanem ani szyberdachów, ani dachów panoramicznych, to właśnie Elegance uważam za optymalną konfigurację.

Dla mnie jest więcej niż kompletna. Dość powiedzieć, że na pokładzie „testówki” znalazły się takie elementy wyposażenia jak monitor martwego pola, tempomat adaptacyjny z ogranicznikiem prędkości, bezkluczykowy dostęp, czy układ reagowania przedkolizyjnego z kamerą
monoskopową i czujnikiem laserowym. Jest też nieoceniony system ostrzegający o ruchu poprzecznym za pojazdem, kamera cofania czy oczywista już chyba w takim wypadku automatyczna (lecz tylko jednostrefowa!) klimatyzacja.Prawdę mówiąc osoby rozważające zakup Vitary powinny spojrzeć również na stopień niższą wersję Premium, bo i ona oferuje wiele, a jest tańsza o całe 10.000 złotych. Najuboższą (choć nie znaczy, że ubogą) wersją jest Comfort, ale ta łączona jest tylko ze słabszą jednostką napędową.

Jeśli chodzi o koszty to testowana wersja, czyli mająca tak naprawdę wszystko poza szklanym dachem, kosztuje obecnie (promocja na rocznik 2019) wraz z dwukolorowym nadwoziem 99.190 złotych. Myślę, że za solidne, dobrze wyposażone, podniesione auto z napędem 4×4 nie jest to cena przesadzona. Jeśli więc poważnie myślicie o kupnie Vitary, udajcie się na jazdę testową i sami sprawdźcie, czy to auto odpowiednie dla Was i czy mimo wszystko nie szukacie czegoś większego? Więcej miejsca w środku i na bagaże będzie miał SX4 S-Cross, również dostępny z tym samym zespołem napędowym, ale mający moim zdaniem nieco mniej atrakcyjny design nadwozia.

Na koniec dodam, że średnie spalanie z całego testu wyniosło 8,8 litra na 100 kilometrów. Biorąc pod uwagę, że większość czasu „moja” Vitara jeździła w ustawieniu Sport i bez delikatnego obchodzenia się z gazem, wynik ten należy uznać za satysfakcjonujący.

Aleksander Pławski

Tagi: , , , , , ,